Znalazłem genialne, darmowe narzędzie do wygodnego przesyłania plików dla Windowsa, Androida i iOS

Paweł BliźniukSkomentuj
Znalazłem genialne, darmowe narzędzie do wygodnego przesyłania plików dla Windowsa, Androida i iOS

Przesyłanie plików między różnymi urządzeniami wciąż bywa uciążliwe. Każdy ekosystem ma swoje własne rozwiązania, które nie chcą ze sobą współpracować. LocalSend może rozwiązać ten problem raz na zawsze. To narzędzie udowadnia, że można przesyłać pliki między Windowsem, macOS, Linuksem, Androidem oraz iOS bez żadnych kont i chmur.



Wszystko opiera się na wolnym oprogramowaniu na licencji MIT, rozwijanym przez społeczność na GitHubie w zwięzłym języku Dart. Twórcy całkowicie odrzucili reklamy, zbieranie danych oraz jakiekolwiek zewnętrzne serwery, dając nam czyste narzędzie do lokalnego transferu.

Pliki mogą fruwać między urządzeniami. Bez internetu

Oficjalne paczki pobierzecie w zależności od preferencji – dla Windowsa mamy instalator ze strony projektu, Apple udostępnia aplikację w swoim App Store, użytkownicy Linuksa sięgną po pakiet Flatpak z Flathuba, a posiadacze Androida znajdą program zarówno w sklepie Google, jak i w repozytorium F-Droid.



Cała magia polega na tym, że transmisja odbywa się w stu procentach offline, bezpośrednio w zasięgu domowego Wi-Fi lub kabla Ethernet, bez konieczności odpytywania zewnętrznych serwerów czy nawet posiadania internetu w routerze. Zero rejestracji, zakładania profili czy podawania maila. Osobiście mam alergię na szastanie swoimi danymi na prawo i lewo, więc pod tym względem LocalSend naprawdę mi zaimponował.

Dla zapewnienia bezpieczeństwa cały ruch w sieci lokalnej chroniony jest szyfrowaniem end-to-end. Oznacza to, że odczytanie zawartości przesyłanych pakietów możliwe jest wyłącznie na urządzeniu nadawcy oraz wyznaczonym odbiorcy. Za to również należy się ogromny plus.

Gdy uruchomisz LocalSend na kilku urządzeniach podłączonych do tego samego routera, odnajdą się one automatycznie. Zamiast adresów IP czy skomplikowanych identyfikatorów sprzęt dostaje czytelne, losowe nazwy – jak chociażby Gorgeus Pear czy Special Grape.

Aplikacja radzi sobie z różnorodnymi materiałami. Bez problemu prześlesz pojedyncze zdjęcia, całe albumy wideo, dokumenty, pliki audio, a także proste wiadomości tekstowe czy zawartość schowka. Na Androidzie narzędzie potrafi dodatkowo wyciągnąć zainstalowane aplikacje i wysłać je jako pliki .APK, a sam LocalSend sprawnie integruje się z systemowym menu udostępniania.

Odbiór plików nie odbywa się jednak bez żadnej kontroli. Każda próba przesłania danych wymaga ręcznej akceptacji na urządzeniu docelowym. Zanim klikniesz przycisk zgody, możesz podejrzeć listę nadsyłanych elementów, odznaczyć wybrane pozycje, a nawet zmienić nazwy plików jeszcze przed ich zapisaniem na dysku. Szczegółowe parametry transmisji – w tym bieżącą prędkość i pasek postępu – podejrzysz w sekcji zaawansowanej. Stamtąd w razie potrzeby natychmiast anulujesz całą operację.

Są jakieś minusy? Ja żadnego nie zauważyłem

Brak sztucznych kagańców narzucanych przez producenta oznacza, że prędkość przesyłu ogranicza wyłącznie przepustowość Twojego routera lub karty sieciowej. W stabilnych warunkach sieciowych transfer bez problemu sięga około 40 MB/s.

Trzeba jednak pamiętać o realiach połączeń bezprzewodowych. Próba przerzucenia olbrzymiej paczki danych – rzędu 90 GB – wyłącznie przez Wi-Fi może skończyć się wahaniami prędkości lub zerwaniem sesji.

Warto też zwrócić uwagę na specyfikę Linuksa. Jeśli na komputerze z tym systemem aktywna jest zapora sieciowa (np. UFW), konieczne będzie ręczne odblokowanie ruchu przychodzącego na odpowiednich portach, by aplikacja mogła właściwie odebrać przesyłane dane. Moja maszyna oparta na pingwinie rasy Mint nie miała tu żadnego problemu.

Rynkowych alternatyw dla transferu danych nie brakuje, ale każda z nich realizuje nieco inne cele. KDE Connect oferuje znacznie więcej funkcji związanych z integracją systemową. Jednak to LocalSend wygrywa prostotą, gdy chodzi o samą wymianę plików.

Narzędzia przeglądarkowe, takie jak Snapdrop czy PairDrop, nie wymagają instalacji, ale ich działanie bywa uzależnione od stabilności przeglądarki i zewnętrznych serwerów. Z kolei Syncthing stawia na ciągłą synchronizację wskazanych katalogów w tle. Natomiast LocalSend to klasyczny, szybki i niezawodny narzędnik do transferów ad-hoc.

Źródło: oprac. wł. (It’s FOSS) / Zdj. otwierające: zrzut ekranu

Paweł BliźniukLinuksiarz, który lubi grzebać w sprzęcie i pisać o szeroko pojętej technologii. Uwielbia wszystko, co zawiera płytki PCB. Wielbiciel retro‑konsolek i ThinkPad'ów. Uzależniony od muzyki i gier roguelike. Wolne chwile poświęca na bieganie. Artykuły zaczął pisać jeszcze przed erą AI.