YouTube Premium właśnie podrożał w Stanach Zjednoczonych, a nowy cennik wygląda jak ostrzeżenie dla reszty świata. W Polsce na razie jest taniej, ale użytkownicy mają powody do niepokoju.
YouTube Premium robi się absurdalnie drogi. Polacy mają powody do niepokoju
Kilka dni temu informowaliśmy Was o najnowszej podwyżce cen abonamentów Netflix w Polsce. Przypominałem wtedy, że internauci powinni przygotować się na wzrost opłat także za Spotify oraz YouTube. W przypadku YouTube’a wysokość nowych stawek może być zatrważająco wręcz wysoka.
Jeżeli jeszcze się nie zorientowaliście, platformy streamingowe w ostatnich latach podnoszą ceny nawet dwa razy do roku. Podwyżka cen YouTube Premium miała już miejsce w Stanach Zjednoczonych. Cena subskrypcji indywidualnej YouTube Premium w USA wzrosła do 15,99 dolarów (ok. 58 zł) miesięcznie, a wariantu Rodzinnego aż 26,99 dolarów (ok. 94 zł) miesięcznie. Kwestią czasu jest to, kiedy nowy cennik pojawi się w Polsce.
Jakie są obecnie ceny YouTube Premium w Polsce? Niemałe, ale zauważalnie niższe. Subskrypcja rodzinna podrożała w ostatnim czasie do 59,99 złotych miesięcznie, a ta indywidualna jest wydatkiem rzędu 29,99 złotych miesięcznie. Warto wspomnieć też o subskrypcji YouTube Premium Lite kosztującej 17,99 zł za miesiąc, która nie daje dostępu do YouTube Music bez reklam, ale pomaga odtwarzać większość filmów bez reklam i w tle. Co ważne, zaktualizowane niedawno ceny są wypadową wcześniejszej podwyżki w USA, nie zaś tej najnowszej.

YouTube Premium jest wygodne, ale rachunek robi się coraz trudniejszy do obrony
Sundar Pichai przekazał niedawno przy okazji publikacji raportu finansowego, że YouTube Premium odnotowało w ostatnim kwartale największy wzrost nowych subskrybentów od uruchomienia usługi w 2018 roku. Jeśli wierzyć deklaracjom, to wpływy z abonamentu przekroczyły wpływy z reklam. Ludzie wiedzą, że czas to pieniądz, a konieczność oglądania niepomijalnych reklam zabiera sporą część życia.
Sam korzystałem z YouTube Premium od zawsze głównie ze względu na wyświetlanie treści na telewizorze, gdzie reklamy trudniej jest omijać niż na komputerze lub smartfonie. Po minionych podwyżkach stwierdziłem jednak – podobnie jak wiele osób – że to już za wiele. W momencie, gdy do Polski dotrze fala podwyżek przetaczająca się przez USA, zrezygnuję z opłacania abonamentu rodzinnego, na który wydaję… 719 złotych rocznie. Zrezygnowałem też już z Netflixa, który w najwyższym pakiecie kosztuje aż 900 złotych rocznie. Dla obu usług są przecież tańsze lub darmowe – choć czasami kontrowersyjne – alternatywy.
Żyjemy w czasach, kiedy niemal wszystkie usługi sprzedawane są na zasadzie miesięcznych abonamentów. Gorąco zachęcam Was do policzenia, ile wydajecie na nie rocznie. Może się okazać, że za równowartość płacenia za treści, z których i tak korzystacie sporadycznie, możecie sfinansować sobie dwa wypady wakacyjne lub zrealizować inne marzenia.
Źródło: Instalki.pl