Demonstracja przeprowadzona przed budynkiem Ministerstwa Cyfryzacji bez wątpienia przejdzie do historii. Ustawiono tam kilkadziesiąt robotów, których obecność miała zwrócić uwagę na dynamikę wzrostu znaczenia sztucznej inteligencji i wpływu technologii na rynek pracy.
Roboty jeszcze nie potrafią samodzielnie protestować. Robiły to pod czujnym okiem ludzi
Przeprowadzanie demonstracji czy akcji społecznych wymaga kreatywności. Tej bez wątpienia nie brakowało świeżej organizacji Democratism, a także dystrybutorowi humanoidów Delta Robots. Trudno bowiem przejść obojętnie obok trzydziestu robotów noszących flagi i spacerujących pod rządowym budynkiem. Wokół maszyn rozstawiono głośniki, z których nawoływano władze do podjęcia stanowczych kroków w związku z dynamicznym rozwojem sztucznej inteligencji.
Grzegorz Kuliś – organizator przedsięwzięcia – nie chce likwidować AI czy szeroko pojętej robotyki. Kluczowa ma być debata dotycząca potencjalnych scenariuszy przyszłości. Jeden z nich zakłada oczywiście zastąpienie ludzi przez roboty i utratę setek milionów miejsc pracy. Coraz częściej mówi się bowiem o przejmowaniu zadań poznawczych i wymagających kreatywnego myślenia.
Protest okazał się częściowo skuteczny, gdyż do zgromadzonych wyszedł Krzysztof Gawkowski, obecny minister cyfryzacji. Przekazał, że jest świadomy zagrożenia i poinformował o konieczności wprowadzenia kontroli nad modelami AI instalowanymi w m.in. humanoidalnych robotach. Już zresztą mamy do czynienia z wprowadzaniem przepisów ograniczającą swobodę działania najbardziej zaawansowanych rozwiązań.
Ustawa weszła w życie na początku sierpnia, lecz wszystkie przepisy zaczną obowiązywać dopiero pod koniec października. Docelowo powstanie też Komisja Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji, a całość dopełnia globalny AI Act.
Źródło tekstu: Delta Robots, organizacja Democratism.com / Zdjęcie otwierające: wygenerowane przez sztuczną inteligencję