Ten dron spędził w powietrzu ponad 4 godziny. YouTuber pobił niesamowity rekord

Piotr MalinowskiSkomentuj
Ten dron spędził w powietrzu ponad 4 godziny. YouTuber pobił niesamowity rekord

Pasjonaci i inżynierowie regularnie pokazują światu, że czas pracy na jednym ładowaniu można często przesunąć naprawdę daleko. Udowodnił to właśnie Luke Bell, który pobił rekord Guinnessa jeśli chodzi o najdłuższy lot dronem bez konieczności napełniania akumulatora.



Kluczem do sukcesu okazała się być redukcja wagi autorskiej konstrukcji

Dostępne na rynku drony potrafią wytrzymać na jednym ładowaniu niecałą godzinę. To oczywiście wystarczające we wielu sytuacjach, lecz niekiedy chciałoby się znacząco wydłużyć ten czas – zwłaszcza jeśli pod uwagę weźmiemy irytujący proces czekania pod ładowarką. Nic zatem dziwnego, że pochodzący z Kapsztadu twórca internetowy postanowił wziąć sprawy w swoje ręce.

Skonstruowany przez niego sprzęt utrzymała się w powietrzu przez 4 godziny, 21 minut i 39 sekund – trudno w to uwierzyć, prawda? Pobicie rekordu poprzedzone było jednak długimi miesiącami prac, testów i żmudnej pracy. Podstawą dla projektu był Endurance Drone oraz… wskazówki od widzów. Sugerowali oni bowiem, by dwuczęściowe zaciski montażowe zastąpić jednoczęściowymi elementami w kształcie litery C.



Ta zmiana pozwoliła zaoszczędzić 26 gramów, co tutaj akurat robiło różnicę. Do tego przebudowano szkielet konstrukcji, wykorzystano rury z włókna węglowego o długości 1,88 metra dla każdego ramienia wirnika. Najwięcej ważył oczywiście układ zasilania składający się z ogniw o bardzo wysokiej gęstości energii (280 Wh/kg).

Inżynier zadbał też o zaawansowany system Cube Orange Plus, zastosował zewnętrzną antenę zwiększającą precyzję pozycjonowania oraz dostroił oprogramowanie autopilota tak, by nie generowało zbędnego poboru prądu. Sam lot z kolei realizowany był z prędkością około 20 km/h, dron pobierał około 500 W mocy podczas lotu po prostej (nieco mniej na zakrętach).

Trasa wyglądała niczym ciasna pętla z częstszymi zwrotami, co pozwoliło maksymalnie ograniczyć zużycie energii. Pod koniec lotu dron zawisł w powietrzu, gdzie pobierał symboliczne ilości prądu. Wylądował bezpiecznie po ponad 261 minutach i tym samym pobił imponujący rekord.

Czy uda się kiedyś pobić go po raz kolejny?

Źródło tekstu i zdjęcia otwierającego: YouTube (@LukeMaximoBell)


reklama


Piotr MalinowskiDziennikarz z pasji i wykształcenia. Jest związany z popularnymi serwisami branżowymi, gdzie od siedmiu lat publikuje treści o nowych technologiach, gamingu oraz „ludziach internetu”. Fascynuje go wpływ influencer marketingu na społeczeństwo oraz szeroko pojęte przyczyny i skutki nierówności społecznych. Prywatnie fan powieści/filmów grozy, gier studia Piranha Bytes, podcastów kryminalnych, dobrej kawy oraz rowerowych wycieczek.