Cyfrowa rozrywka po raz kolejny wystawia budżety użytkowników na próbę. Jeden z najbardziej opłacalnych dotąd serwisów muzycznych zapowiedział modyfikację swoich stawek abonamentowych. Zmiany mają charakter ogólnoświatowy, co oznacza, że głębiej do portfeli będą musieli sięgnąć słuchacze w wielu krajach. Nowy taryfikator już teraz obowiązuje osoby zakładające nowe konta. Dla dotychczasowych użytkowników zmiany wejdą oficjalnie w życie od 3 sierpnia.
Globalna korekta uderza w polski rynek
Platforma Tidal zdecydowała się na wprowadzenie zmian po trzech latach cenowej stabilizacji. Dla obecnych subskrybentów wyższe opłaty wejdą w życie 3 sierpnia 2026 roku, choć dokładny moment obciążenia konta będzie tak naprawdę zależny od indywidualnego okresu rozliczeniowego. Z kolei osoby, które dopiero teraz zamierzają założyć konto w serwisie, zostaną objęte nowymi, wyższymi stawkami ze skutkiem natychmiastowym. Nowy cennik jest już dostępny na oficjalnej stronie.

Podwyżki wyraźnie widać także na rynkach zagranicznych. W Stanach Zjednoczonych bazowa opłata wzrasta z 10,99 do 12,99 dolarów, natomiast w strefie euro następuje analogiczny skok z 10,99 do 12,99 euro. Polska nie stanowi więc żadnego wyjątku i również otrzymała zaktualizowany cennik. Patrząc czysto matematycznie, skok jest dość zauważalny – wynosi około 23 procent dla Planu Indywidualnego oraz przekracza 30 procent w przypadku dwóch pozostałych wariantów. W praktyce oznacza to jednak wzrost wydatków o około 5-6 złotych miesięcznie, co dla wielu osób i tak może okazać się kwotą w pełni akceptowalną za stały dostęp do legalnej muzyki w wysokiej jakości.
Warto podkreślić, że zmiana cennika następuje bez wprowadzania jakichkolwiek dodatkowych udogodnień dla płacących użytkowników. Subskrybenci za wyższą kwotę otrzymają dokładnie ten sam zestaw funkcji, z którego korzystali do tej pory. Mowa przede wszystkim o bezstratnym formacie HiRes FLAC, całkowitym braku reklam w aplikacji oraz funkcji odtwarzania muzyki w trybie offline.
Tidal walczy z AI, a konkurencja kusi cenami
Oficjalny komunikat platformy uzasadnia te kroki chęcią sprawiedliwego i lepszego wspierania artystów oraz podmiotów zarządzających prawami autorskimi. Co ciekawe, kilka dni wcześniej serwis zapowiedział też modyfikację zasad dotyczących utworów generowanych przez AI. Chodzi głównie o odpowiednie uporządkowanie biblioteki serwisu i czytelne oznaczanie materiałów pochodzących od sztucznej inteligencji. Tidal wydał też konkretny komunikat, mówiący o tym, że od 15 lipca 2026 roku nagrania produkowane przez AI nie będą mogły zarabiać na ich platformie. Przynajmniej na ten moment. Niewykluczone, że wraz z rozwojem sztucznej inteligencji warunki te ulegną zmianie. Serwis zapowiedział również konsekwentne usuwanie utworów AI, które podszywają się pod istniejących wykonawców.
Przez dłuższy czas Tidal uchodził za atrakcyjną i przede wszystkim zauważalnie tańszą alternatywę dla rynkowego lidera jakim jest Spotify. Po wdrożeniu nowego taryfikatora sytuacja ulega jednak zmianie, ponieważ ceny serwisu zrównują się idealnie z cennikiem szwedzkiego odpowiednika. Tam za abonament studencki trzeba zapłacić 14,49 zł, za indywidualny 26,99 zł, a za rodzinny 45,99 zł. Przewagą techniczną pozostaje oferowanie wyższej jakości transmisji dźwięku, o ile użytkownik dysponuje odpowiedniej klasy sprzętem audio.
Sytuacja komplikuje się jednak, gdy spojrzymy w stronę Apple Music. Serwis z Cupertino oferuje obecnie trzy warianty subskrypcji kosztujące odpowiednio 11,99 zł, 21,99 zł oraz 34,99 zł, a ponieważ również zapewnia bezstratny dźwięk hi-res, staje się w tym momencie opcją zauważalnie tańszą.
Źródło: Tidal / Zdj. otwierające: Tidal