Z początkiem stycznia informowaliśmy Was, że w Katowicach w 2019 roku urodził się Wiedzimin. Imię trzeba przyznać nietypowe i jednoznacznie nawiązujące do postaci wykreowanej przez Andrzeja Sapkowskiego. W opublikowanym przez Ministerstwo Cyfryzacji wykazie imion nadawanych dzieciom w 2019 roku widnieją także inne perełki.
Na fali popularności serialu Wiedźmin produkcji Netflixa, a prawdopodobnie także gier komputerowych autorstwa CD Projekt RED, w Polsce urodziło się siedmiu Geraltów. Rodzice aż dwanaście razy decydowali się nadawać to miano jako drugie imię. Dużo to, czy mało? Są to wartości nieco większe od rejestrowanych w latach poprzedzających. Geralt to oczywiście imię popularnego wiedźmina, w przeciwieństwie do imiona Wiedzimin, które jest raczej radosną wariacją na temat profesji znanego pogromcy potworów. Geralt to nie jedyna inspiracja Polaków pochodząca bezpośrednio ze świata fantasy.
Według raportu ministerstwa, w 2019 w naszym kraju urodziło się sześć dziewczynek o imieniu Cirilla i siedem przedstawicielek płci pięknej, które otrzymały takie imię jako drugie. Zdecydowanie popularniejszym na tym tle jest imię Lara, stosowane sto siedemdziesiąt razy. Czy jest to inspiracja filmami i grami z serii Tomb Raider? W jakiejś mierze na pewno.
Sprawdziliśmy, ale w Polsce nie urodziła się żadna Triss, Yennefer, Renfri, Shani, ani też Zoltan, Radowid, Dikstra lub Foltest.
Ciekaw jestem co sądzicie o nazywaniu dzieci imionami postaci ze świata popkultury. Według polskiego prawa imię powinno określać w sposób jednoznaczny płeć dziecka i nie być obraźliwe. Imiona takie jak Geralt i Cirilla wydają się zupełnie nieszkodliwe, ale być może postrzegacie je jako krzywdzące?
Źródło: dane.gov
