Na włoskich drogach jeździ ponad 60 tys. pojazdów zarejestrowanych w Polsce, choć większości z nich nigdy w naszym kraju nie było. Właścicielami są głównie mieszkańcy Neapolu i okolic, kuszeni wizją obniżenia podatku i ubezpieczenia nawet o 70 procent. Nasze „blachy” pomagają też… unikać mandatów.
W kraju, gdzie do zasad parkowania podchodzi się swobodnie, polska tablica okazuje się bardzo praktyczna. Rząd Giorgii Meloni chce ograniczyć atrakcyjność procederu, zawieszając coroczny podatek „bollo auto” i zmieniając wymagania wobec polis zagranicznych samochodów. Dodatkowo, policja częściej kontroluje pojazdy na obcych numerach.
Polska spółka zostaje właścicielem pojazdu
Jak wygląda ten kreatywny proceder? Kierowca nie składa zwykłego wniosku o wydanie tablic. Formalnie sprzedaje pojazd pośrednikowi albo spółce zarejestrowanej w Polsce. Nowy właściciel dokonuje rejestracji w naszym urzędzie, a dokumenty i tablice trafiają do użytkownika we Włoszech pocztą. Samochód nie rusza się z Italii, a faktyczny właściciel oszczędza.
Największą zachętą do kombinowania są wysokie składki ubezpieczeniowe oraz znienawidzony podatek. Wysokość bollo auto zależy od mocy i normy emisji. Przykładowy sedan Euro 6 o mocy 110 kW zarejestrowany w Kampanii kosztuje rocznie około 359 euro podatku: 312 euro za pierwsze 100 kW i 46,90 euro za pozostałe 10 kW. Średnia składka obowiązkowego ubezpieczenia samochodu w prowincji Neapol wynosi natomiast około 604 euro, więc łączny rachunek sięga 963 euro rocznie. Przeciętny rachunek za skuter 125 cm³ (podatek + ubezpieczenie) można szacować na około 600 euro rocznie. Według najnowszych danych Polskiej Izby Ubezpieczeń średnia składka komunikacyjnego OC w Polsce wynosiła 548 zł rocznie w pierwszym półroczu 2026 roku, czyli około 128 euro.
Zagraniczny numer utrudnia także egzekwowanie mandatów. Wspomniana polska firma rejestrująca auto często istnieje głównie na papierze. Wezwanie trafia do niej i może pozostać bez odpowiedzi.
Kierowcy sami mogą jednak zostać oszukani. Pośrednik może nie wykupić polisy albo przestać ją opłacać, pozostawiając użytkownika z formalnie cudzym autem. Jednak tak naprawdę to zmartwienie dla nas, nie dla Włochów. Polskie Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (organizacja zajmująca się obsługą szkód transgranicznych) wypłaciło w ciągu ośmiu miesięcy 2026 roku 35 mln zł roszczeń związanych z takimi pojazdami we Włoszech, wobec 18 mln zł w całym 2025 roku.

Meloni usuwa podatek i zaostrza kontrole
Rząd zapowiada zawieszenie corocznego podatku bollo auto w 2027 roku dla jednego małego lub średniego pojazdu na właściciela. Ulga ma objąć około 14,5 mln aut i kosztować włoski budżet 2,4 mld euro. Giorgia Meloni chce później znieść podatek całkowicie, choć krytycy widzą w tym kiełbasę wyborczą przed zbliżającymi się wyborami.
Bezpośrednim ciosem w proceder będzie obowiązek posiadania polisy od włoskiego ubezpieczyciela albo firmy uprawnionej do działania we Włoszech. Wraz z kontrolami dokumentów ograniczy to oszczędności i zwiększy ryzyko wykrycia fikcyjnej rejestracji. W sieci pojawiły się już poradniki dotyczące ponownej rejestracji „zagranicznych” samochodów w Italii.
Źródło: Financial Times, PIU, PBUK, La Repubblica, ACI
Zdjęcie otwierające: Pexels @vadutskevich