Ferrari oficjalnie zaprezentowało wnętrze swojego pierwszego elektrycznego samochodu. Ferrari Luce wygląda zdaniem niektórych tak, jakby było dziełem sztucznej inteligencji lub parodystycznego Fakes Forge, a nie projektantów legendarnej marki. Inni chwalą producenta za odwagę i umiejętne połączenie klasyki z futuryzmem.
Ferrari Luce to pierwsze elektryczne Ferrari
„Nooo, parę niedociągnięć jest.” Cytat z kultowej polskiej komedii dość często przewija się w sieci jako reakcja na oficjalnie zaprezentowany dziś pierwszy samochód elektryczny w historii marki Ferrari. Ferrari Luce zaskoczyło miłośników motoryzacji swoim wnętrzem, łączącym klasyczne elementy z nowoczesnością. Wielu internautów myślało, że nie jest to oficjalna premiera Ferrari, a dzieło popularnych parodystów z Fakes Forge. Jedno jest pewne: wnętrze budzi emocje i jest jedyne w swoim rodzaju.
Jeżeli środek samochodu elektrycznego Ferrari przypomina Wam interfejs znany ze smartfonów lub… Apple Watcha, nie jest to przypadek. Wnętrze Ferrari Luce zaprojektował nie kto inny, jak Jonathan Ive, były szef designu firmy Apple. Środkową część kokpitu zajmują ekrany OLED produkcji Samsunga, zamknięte w obudowach z anodowanego aluminium. Wyświetlacz środkowy umieszczony na przegubie kulowym da się obracać.
Co ciekawe, producent chwali się fizycznymi przełącznikami sterowania klimatyzacją. Nie mylili się najwyraźniej ci, którzy wieszczyli, że fizyczne przyciski w przyszłości staną się wizytówką samochodów premium. Dlaczego? Bo są rozwiązaniem droższym w produkcji.

Luce oznacza „lekki” i takie też miało być wnętrze nowego supersamochodu. Lekkie, minimalistyczne, klasyczne. Udało się?
Premiera nadwozia Ferrari Luce odbędzie się w maju 2026 roku.
Źródło: Instalki.pl via Ferrari