ORLEN odpala promocję. Zaoszczędzisz 50 groszy na litrze paliwa

Robert LewandowskiSkomentuj
ORLEN odpala promocję. Zaoszczędzisz 50 groszy na litrze paliwa

Wakacyjne obniżki już dawno przeszły do historii, ale karuzela rabatowa w państwowym gigancie kręci się dalej. Właśnie wystartowała nowa, jesienna promocja dla użytkowników aplikacji Orlen Vitay, dzięki której możecie zyskać 45 złotych oszczędności. Wystarczy odpowiednio klikać w smartfonie, by zgarnąć zniżkę rzędu 50 groszy na litrze. Szkoda tylko, że przy obecnych, absolutnie kosmicznych cenach na pylonach, ten łaskawy gest wystarczy wam co najwyżej na otarcie łez i średnią kawę na drogę.



Myśleliście, że po letnich wyjazdach aplikacja Vitay pójdzie w odstawkę? Nic z tego. Orlen odpala nową akcję, bo przy dzisiejszych cenach paliw każdy szuka choćby najmniejszych oszczędności. Mechanizm działania promocji przypomina typową grywalizację znaną z mobilnych produkcji typu free-to-play, zmuszając nas do regularnego wracania na stację.

Taniej z aplikacją Orlen Vitay, ale wciąż sporo za paliwo

Aby uszczknąć coś z państwowego tortu, należy nalać do baku co najmniej 30 litrów paliwa Efecta lub Verva. Jeśli myślicie, że zniżka naliczy się od razu, to jesteście w błędzie. Tu liczy się algorytm lojalnościowy. Po aktywacji pierwszego kuponu dostajecie 10 zł rabatu. Dopiero po jego zrealizowaniu, aplikacja odblokuje wam drugi poziom 15 zł rabatu. Trzecie, finałowe podejście do dystrybutora to odblokowanie ostatniego z nich w wysokości 20 zł.



Oszczędności można wydać na samo tankowanie lub na asortyment pozapaliwowy. Promocja działa przez wszystkie dni tygodnia, więc możecie nabijać kolejne zniżki i w drodze z pracy, i podczas odwożenia dzieci do szkoły.

Oszczędzasz 50 groszy na litrze paliwa

Matematyka z perspektywy aplikacji prezentuje się całkiem nieźle. Jeżeli zatankujecie idealnie wymagane minimum – czyli równe 30 litrów podczas każdego z trzech etapów – wasza łączna korzyść wyniesie 45 złotych. W przeliczeniu na litr, daje to około 50 groszy oszczędności przy dystrybutorze. W teorii to piękny wynik, ale w praktyce jest to zaledwie niewielki plasterek na potężną, krwawiącą ranę w budżetach domowych kierowców.

Nawet z aplikacją i zniżkami w smartfonie, rzeczywistość podjazdu pod dystrybutor pozostaje niezmienna. Benzyna Pb95 niebezpiecznie zbliżyła się do granicy 8 zł za litr. W przypadku oleju napędowego jest jeszcze bardziej dramatycznie. Za zwykłego diesla na sporej części stacji trzeba zapłacić już niemal 9 zł. Branża naftowa otwarcie ostrzega, że rynek surowców i paliw gotowych jest ekstremalnie napięty. Za rogiem czają się problemy nie tylko z samą ceną, ale i z fizyczną dostępnością paliwa.

Jeszcze do niedawna 10 złotych za litr paliwa było wyłącznie ponurym żartem z internetowych memów i clickbaitowych miniaturek na YouTube. Dziś coraz szybciej zbliżamy się do tego scenariusza. Nikt z kierowców nie ma już chyba siły ani chęci wierzyć w uspokajające słowa ministra energii, który z powagą zapewnia, że ceny paliw nie powinny w najbliższej przyszłości przekroczyć 10 złotych.

Źródło tekstu: Orlen, PAP / Zdjęcie otwierające: Orlen

Robert LewandowskiLubię wiedzieć, jak działa świat, ten duży i ten tuż za rogiem. Fascynują mnie ludzie, społeczeństwo, nowe technologie i polityka, a najbardziej to, jak wszystko się ze sobą łączy i wpływa na nasze codzienne życie.