Nowe odcinkowe pomiary prędkości na autostradzie A1. Jeden z nich właśnie ruszył

Robert LewandowskiSkomentuj
Nowe odcinkowe pomiary prędkości na autostradzie A1. Jeden z nich właśnie ruszył

Wakacyjny wyjazd nad Morze Bałtyckie autostradą A1 będzie w tym roku wymagał od kierowców znacznie większej uwagi. Główny Inspektorat Transportu Drogowego sukcesywnie włącza kolejne odcinkowe pomiary prędkości. Infrastruktura rozbudowywana przez Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym obejmie wkrótce kluczowe węzły, a najgęstsza sieć kontroli powstaje na styku województwa śląskiego i łódzkiego. Lepiej nie ignorujcie obowiązujących na tych fragmentach limitów, bo ryzykujecie nawet kilkutysięcznym mandatem.



Rozpoczął się sezon urlopowy, a wraz z nim masowe wyjazdy na północ kraju. Kto planuje szybki dojazd na wakacje autostradą A1, musi w tym roku przemyśleć swoje przyzwyczajenia za kierownicą. Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym wzięło tę trasę na celownik, systematycznie oplatając ją siatką odcinkowych pomiarów prędkości. Koniec z pojedynczymi fotoradarami, przed którymi wystarczyło na chwilę dotknąć pedału hamulca. Drogówka stawia na systemy, które bezlitośnie weryfikują średnie tempo przejazdu na dystansach kilkunastu, a docelowo nawet kilkudziesięciu kilometrów.

Plany Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego szybko stają się rzeczywistością. W piątek 26 czerwca w południe, na autostradzie A1 zaczął działać kolejny odcinkowy pomiar prędkości. Urządzenia monitorują teraz kierowców na 19-kilometrowym fragmencie trasy pomiędzy węzłami Mykanów i Radomsko, zlokalizowanym na styku województw śląskiego i łódzkiego. Zgodnie z przepisami, samochody osobowe mogą się tam poruszać z maksymalną prędkością 140 kilometrów na godzinę, natomiast pojazdy ciężarowe obowiązuje limit 80 kilometrów na godzinę. Zestaw rejestrujący został zainstalowany w ramach ogólnopolskiego projektu rozwoju operacyjności CANARD.



Kolejne odcinkowe pomiary prędkości to kwestia najbliższych dni

To jednak nie koniec, bo na śląskim odcinku autostrady A1 zakończył się montaż kolejnych instalacji. Jeśli podróżujecie między węzłami Zabrze Północ a Zabrze Zachód, przygotujcie się, że wkrótce trzeba będzie zwolnić. Ekipy techniczne zamontowały już charakterystyczne żółte kamery nad 4,2-kilometrowym odcinkiem trasy, a na poboczach stanęły niebieskie tablice informacyjne. Na ten moment system znajduje się w fazie testów i pomiar jeszcze nie obowiązuje, ale jego włączenie do trybu rejestrowania mandatów nastąpi lada chwila.

Ten nieco ponad czterokilometrowy odcinek w Zabrzu to zresztą dopiero rozgrzewka przed tym, co drogowcy przygotowali na dalszej trasie. Urzędnicy zapowiedzieli, że w ciągu najbliższych tygodni włączą system na łącznie sześciu fragmentach autostrady. Kiedy wyjedziemy z Zabrza i skierujemy się na północ, zautomatyzowany nadzór zacznie nas śledzić na 16-kilometrowym zjeździe od węzła Częstochowa Południe do Woźnik.

Dalej robi się jeszcze bardziej restrykcyjnie. Kolejne kamery objęły wspomniane 19 kilometrów trasy między Mykanowem a Radomskiem, blisko 14 kilometrów z Radomska do Kamieńska, a następnie 19 kilometrów dzielących Kamieńsk i Piotrków Trybunalski Południe. Listę nowych punktów kontrolnych zamyka 18-kilometrowy odcinek między Kutnem a Piątkiem. Szybka matematyka dowodzi, że pomiędzy Piotrkowem Trybunalskim a przedmieściami Częstochowy zafundowano kierowcom 60 kilometrów ścisłej kontroli średniej prędkości.

Starsze urządzenia działają też w kilku innych lokalizacjach, m.in. na trasie z Torunia do Łodzi (między Przywieczerzynem a Ciechocinkiem oraz między MOP Strzelce a Lubieniem Kujawskim). Cała ta infrastrukturalna ofensywa kosztuje blisko 85 milionów złotych. Za te pieniądze państwo zyska 114 instalacji, pilnujących kierowców na 670 kilometrach dróg w całym kraju.

Jak działa odcinkowy pomiar prędkości i ile kosztuje pośpiech?

Mechanizm działania jest w pełni automatyczny i odporny na drogowe sztuczki. Kamery ustawione na wjeździe i wyjeździe ze strefy odczytują tablice rejestracyjne oraz czas przejazdu, na podstawie czego system sam wylicza średnią prędkość pojazdu. Wynik wyższy niż autostradowe 140 km/h (lub inne niższe ograniczenie obowiązujące na danym fragmencie) skutkuje wszczęciem procedury mandatowej. Gwałtowne zwalnianie przed samymi bramownicami nic nie da. Niebezpieczne hamowanie może też doprowadzić do poważnej kolizji z autami jadącymi z tyłu.

Zbyt wysoka średnia prędkość może słono kosztować, a kary uzależnione są od tego, o ile przekroczyliśmy dozwolony limit. Aktualne stawki przewidziane w taryfikatorze to:

  • do 10 km/h – 50 zł i 1 pkt karny
  • od 11 do 15 km/h – 100 zł i 2 pkt karne
  • od 16 do 20 km/h – 200 zł i 3 pkt karne
  • od 21 do 25 km/h – 300 zł i 5 pkt karnych
  • od 26 do 30 km/h – 400 zł i 7 pkt karnych
  • od 31 do 40 km/h – 800 zł (w warunkach recydywy 1 600 zł) i 9 pkt karnych
  • od 41 do 50 km/h – 1 000 zł (w warunkach recydywy 2 000 zł) i 11 pkt karnych
  • od 51 do 60 km/h – 1 500 zł (w warunkach recydywy 3 000 zł) i 13 pkt karnych
  • od 61 do 70 km/h – 2 000 zł (w warunkach recydywy 4 000 zł) i 14 pkt karnych
  • powyżej 70 km/h – 2 500 zł (w warunkach recydywy 5 000 zł) i 15 pkt karnych.

W praktyce oznacza to tylko jedno. Jadąc nad Bałtyk autostradą A1, jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest ustawienie tempomatu i utrzymywanie przepisowej prędkości na całej długości trasy. Spoglądajcie także na nowe oznakowanie, bo nie wszystkie odcinkowe pomiary prędkości są od razu widoczne w aplikacjach.

Źródło tekstu: CANARD, gov.pl / Zdjęcie otwierające:

Robert LewandowskiLubię wiedzieć, jak działa świat, ten duży i ten tuż za rogiem. Fascynują mnie ludzie, społeczeństwo, nowe technologie i polityka, a najbardziej to, jak wszystko się ze sobą łączy i wpływa na nasze codzienne życie.