Tesla może zyskać dużo większe możliwości na europejskim rynku. Niemcy chcą, aby jej zaawansowany system wspomagania kierowcy został dopuszczony w całej Unii Europejskiej. Samochód będzie mógł sam kierować, hamować i przyspieszać, ale kierowca nadal będzie musiał pilnować drogi.
Tesla chce jednej decyzji dla całej UE
Chodzi o Full Self-Driving (Supervised), które Tesla określa w Polsce jako pełną samodzielną jazdę pod nadzorem. Funkcja pozwala samochodowi samodzielnie wykonywać wiele czynności związanych z prowadzeniem. Auto może sterować, hamować i przyspieszać, a kierowca ma wyłącznie nadzorować jego działanie.
Elon Musk chce, aby rozwiązanie zostało dopuszczone na jednolitych zasadach w całej Unii Europejskiej. Obecnie zgody są wydawane na poziomie poszczególnych państw. W kwietniu zielone światło dla FSD wydała Holandia, ale Niemcy nie uznały tamtejszej decyzji. Teraz niemiecki minister transportu Steffen Bilger opowiada się za szybką zgodą na poziomie UE. Niemcy rozmawiały już z firmą Elona Muska między innymi o kwestiach technicznych oraz odpowiedzialności związanej z działaniem systemu.
Samochód będzie mógł przekroczyć limit prędkości?
Jednym z najważniejszych punktów rozmów była prędkość. Firma Muska uzgodniła z niemieckim ministerstwem, że samochód korzystający z systemu może poruszać się do 10 proc. powyżej obowiązującego ograniczenia. Przy limicie 50 km/h oznacza to maksymalnie 55 km/h. Przy ograniczeniu do 100 km/h samochód mógłby jechać 110 km/h.
To właśnie możliwość przekraczania limitu jest jednym z głównych problemów przy unijnej zgodzie. Zastrzeżenia zgłaszały między innymi Francja i Szwecja. W efekcie głosowanie państw członkowskich zostało przesunięte i może odbyć się najwcześniej w grudniu.
Tesla może zmienić nazwę FSD
Niemcy mają również zastrzeżenia do obecnej nazwy Full Self-Driving. Ich zdaniem może ona sugerować pełną autonomię samochodu. Tesla zaproponowała więc zmianę nazwy na Tesla Assisted Driving.
Nie zmienia to jednak sposobu działania systemu. Samochód nadal może wykonywać czynności związane z prowadzeniem, ale kierowca musi przez cały czas nadzorować jazdę. Sama Tesla również wskazuje, że obecne funkcje samodzielnej jazdy nie zapewniają jeszcze pełnej autonomii pojazdu.
Dla Tesli unijna zgoda ma duże znaczenie. Firma uważa ją za ważną dla odbudowy sprzedaży w Europie. Jednocześnie jej argumenty dotyczące bezpieczeństwa są kwestionowane. Eksperci analizujący dla Reutersa badanie Tesli uznali, że przedstawione przez firmę dane nie potwierdzają jej twierdzenia, że FSD może zapobiegać wypadkom i ratować życie.
Na razie decyzja dotycząca całej UE jeszcze nie zapadła. Niemcy chcą jednak przekonać pozostałe państwa do wspólnych zasad, które pozwolą korzystać z FSD w znacznie większej części Europy. Pozostaje więc czekać.
Źródło tekstu: Reuters, Thenextweb.com / Zdjęcie otwierające: Tesla