Słyszeliście na pewno te teksty, że „sztuczna inteligencja może sobie pisać wiersze i generować obrazki, ale prawdziwej, fizycznej roboty w warsztacie nie dotknie, bo tam trzeba chłopa z kluczem i intuicją”. No to mam dla was niespodziankę. Bostońska firma Automated Tire Inc. (ATI) właśnie wypuściła na salony robota SmartBay, który bez problemu ogarnia wymianę opon i wyważanie kół.
Robi to szybciej niż ekipa, która po kryjomu podbija wam rachunek za płyn do spryskiwaczy.
Robot zdejmuje oponę prosto z felgi na aucie
Tradycyjna wymiana opon to rytuał: podnośnik, pneumatyk, rzucanie koła na montażownicę i walka z łyżką. SmartBay stwierdził, że to strata czasu i robi to po swojemu. Robot ściąga oponę bezpośrednio z felgi, kiedy ta wciąż wisi na samochodzie.
Cała operacja od wjazdu do wyjazdu z warsztatu zamyka się w granicach od 30 do 45 minut za komplet. Żeby było zabawniej, maszyna nie działa na oślep według jednego sztywnego algorytmu. Wbudowane AI skanuje auto, dostosowuje się do każdego modelu indywidualnie, a przy okazji ukryta kamera generuje raport o stanie waszych tarcz i klocków hamulcowych. Jeden człowiek może nadzorować aż trzy takie stanowiska naraz. Efekt? Maszyna przelatuje przez 24 opony w godzinę. Żywy monter w tym samym czasie z trudem ogarnie cztery sztuki.

SmartBay potrafi też docinać ciężarki do wyważania z dokładnością do 0,1 uncji, czyli niecałych trzech gramów. Ponadto robot się nie zmęczy i nie weźmie L4 w szczycie sezonu zimowego.
Abonament na robota, czyli korporacyjna chciwość wjeżdża do warsztatu
Brzmi jak bajka? No to czas na zimny prysznic, bo ATI doskonale wie, jak wycisnąć z właścicieli warsztatów ostatni grosz. Maszyny SmartBay nie kupicie na własność. Producent wymyślił sobie model subskrypcyjny w cenie 4 900 USD miesięcznie, co daje 59 000 USD (~215 000 PLN) rocznie. Dla porównania: początkujący monter w USA kosztuje warsztat około 35 000 USD rocznie, a stary wyjadacz 50 000 USD. To daje nam zakres od 128 000 PLN do 182 000 PLN. Korporacja twierdzi, że robot i tak się opłaca, bo robi za trzech, ale smród wyzyskiwania klientów abonamentami czuć na kilometr.
Dodatkowo, jeśli ten jeden jedyny pracownik nadzorujący trzy roboty nagle się rozchoruje, cały wasz potężny, zautomatyzowany biznes stoi i kwiczy. SmartBay ma też swoje humory i nie pogada z każdym kołem. Obsługuje rozmiary od 14 do 24 cali, więc właściciele potężnych terenówek z oponami 35 cali oraz właściciele supersamochodów z dziwnymi, szerokimi felgami wciąż muszą szukać tradycyjnego serwisu.
Eksploatacja też może być zagadką. Producent zasłania się „własnością intelektualną” i nie podaje szczegółów dotyczących technologii wyważania. Jak coś się zepsuje po gwarancji, zapomnijcie, że naprawicie to sami – jesteście skazani na cennik oficjalnego serwisu. Poza tym, mimo automatyzacji, operator i tak musi fizycznie nosić ciężkie opony i wrzucać je do systemu. Konstrukcja maszyny jest na tyle specyficzna, że wymusza nienaturalne pozycje ciała.
SmartBay idealnie mieści się w standardowej wnęce serwisowej i na razie „tylko” zmienia ogumienie. Ale to dopiero początek. Skoro AI potrafi precyzyjnie zdjąć oponę z felgi bez rysowania lakieru, to kwestią czasu jest, aż dostanie moduł do odkręcania tarcz hamulcowych czy wymiany wahaczy. Inna kwestia, że według mnie to wciąż nie wystarczy, aby zastąpić człowieka.
Źródło: Carscoops, Axios / Zdj. otwierające: YouTube (@therobotreport7420)