Mercedes VLE, czyli luksus i przestrzeń. Oto elektryczny VAN dla szlachty

Paweł BliźniukSkomentuj
Mercedes VLE, czyli luksus i przestrzeń. Oto elektryczny VAN dla szlachty

Mercedes VLE wygląda jak van, ale w środku oferuje atmosferę i komfort, które kojarzą się raczej z luksusowym salonem niż z typowym samochodem rodzinnym. To pierwszy elektryczny model marki zbudowany na platformie VAN.EA.



Z zewnątrz niepozorny, a w środku absolutny przepych

Z zewnątrz VLE nie próbuje szokować. Ma prostą, czystą linię i kilka charakterystycznych detali, takich jak podświetlana osłona chłodnicy, wpuszczane klamki czy elektryczne drzwi przesuwne z opuszczanymi szybami. Całość została zaprojektowana tak, aby mimo dużych rozmiarów auto było jak najbardziej opływowe. Współczynnik oporu powietrza wynosi 0,25, co w tej klasie jest wynikiem rzadko spotykanym.

Pod względem napędu dostępne są dwie wersje. VLE 300 ma jeden silnik o mocy 272 KM i napęd na przednie koła. Wariant 400 4MATIC, który powinien pojawić się lada moment, będzie miał dwa silniki i ponad 400 KM.



W obu przypadkach zastosowano akumulator o pojemności 115 kWh. To pozwala przejechać ponad 700 kilometrów według WLTP. Dzięki instalacji 800‑woltowej samochód obsługuje ładowanie z mocą do 300 kW. W praktyce oznacza to, że w 15 minut można odzyskać nawet 355 kilometrów zasięgu. To wystarcza, żeby traktować VLE jak auto do długich tras.

Kabina została zaprojektowana tak, aby pomieścić do ośmiu osób, ale bez poczucia ciasnoty. Nawet przy trzech rzędach siedzeń zostaje 795 litrów bagażnika. Fotele mogą być zwykłe, wygodne albo bardzo wygodne. W wersji Grand Comfort mają masaż, podparcie łydki i bezprzewodowe ładowanie telefonu.

Ciekawostką jest system Roll & Go. Fotele mają wbudowane kółka, więc można je przesuwać lub wyjmować bez wysiłku. Ustawienia tylnej przestrzeni można zmieniać z poziomu aplikacji lub systemu MBUX.

Technologii jest tu wyjątkowo dużo

Z przodu znajduje się MBUX Superscreen, czyli trzy ekrany pod jedną taflą szkła, w tym 14‑calowy wyświetlacz dla pasażera. Z tyłu umieszczono wysuwany z podsufitki ekran o przekątnej 31,3 cala i rozdzielczości 8K. Może służyć do oglądania filmów albo do wideokonferencji, bo ma wbudowaną kamerę.

Całość uzupełnia system audio Burmester z 22 głośnikami i obsługą Dolby Atmos. Samochód korzysta z najnowszego systemu operacyjnego MB.OS, który wykorzystuje generatywną sztuczną inteligencję i integruje usługi Google.


Podwozie oparto na pneumatycznym zawieszeniu AIRMATIC, które potrafi automatycznie regulować wysokość, korzystając z danych mapowych. Chodzi o to, że zawieszenie korzysta z informacji z nawigacji, żeby wcześniej przygotować auto na zmianę nawierzchni, zakręt czy zjazd. Skrętna oś tylna zmniejsza promień zawracania do 10,9 metra. Manewrowanie tym dużym autem ma być zaskakująco łatwe. Systemy wspomagania jazdy obejmują między innymi asystenta zmiany pasa i półautonomiczne prowadzenie na autostradzie.

Premiera już za nami, ale na oficjalny cennik wciąż czekamy. Na razie mówi się, że pierwsze egzemplarze pojawią się najpierw na rynku amerykańskim, a najtańsza wersja VLE może kosztować w okolicach 100 tysięcy dolarów. To jednak tylko wczesne spekulacje, więc lepiej podchodzić do nich z pewnym dystansem.

Źródło informacji: Mercedes-Benz, Elektrowoz / Zdj. otwierające: Mercedes-Benz

Paweł BliźniukLinuksiarz, który lubi grzebać w sprzęcie i pisać o szeroko pojętej technologii. Uwielbia wszystko, co zawiera płytki PCB. Wielbiciel retro‑konsolek i ThinkPad'ów. Uzależniony od muzyki i gier roguelike. Wolne chwile poświęca na bieganie. Artykuły zaczął pisać jeszcze przed erą AI.