Unia Europejska nie radzi sobie z bezpieczeństwem na drogach. Najnowszy raport PIN pokazuje, że liczba ofiar spada o połowę wolniej, niż zakładano. Na tym tle Polska jest absolutnym liderem, bo od 2019 roku w naszym kraju liczba śmiertelnych wypadków spadła aż o 43%. Mimo to Bruksela chce dokręcić śrubę. Nowy plan ETSC zakłada drastyczne ograniczenia prędkości w samochodach – do 30 km/h w miastach, 70 km/h na drogach lokalnych i 120 km/h na autostradach. Ponadto pojawił się pomysł, by od 2030 roku limitów pilnowały satelity, automatycznie odcinające moc silnika przy zbyt dużej prędkości.
Europa dwóch prędkości i urzędniczy chaos, który zagraża kierowcom
Oficjalne dane bezlitośnie obnażają istnienie tzw. „Europy dwóch prędkości”. Podczas gdy Polska czy Dania znacznie poprawiły statystyki, dotychczasowi unijni prymusi notują bolesny regres. Idealnym przykładem jest Holandia, gdzie na drogach ginie dziś więcej ludzi niż całą dekadę temu. Każdego roku w UE życie traci blisko 20 tysięcy osób, a kolejne 100 tysięcy odnosi poważne obrażenia.
Eksperci z ETSC wprost zarzucają Komisji Europejskiej hipokryzję. Urzędnicy z jednej strony debatują nad drastycznym obniżeniem limitów na autostradach do 120 km/h dla zwykłych kierowców, a jednocześnie ulegają lobbystom i zgadzają się na osłabianie norm dla ciężarówek oraz małych elektryków. Dodatkowo aby ukryć brak systemowych sukcesów, Bruksela forsuje pomysł satelitarnego nadzoru, który odbierze ludziom fizyczną kontrolę nad pedałem gazu.
Nowe ograniczenia prędkości w samochodach doprowadzą do tragedii?
Wizja automatycznego dławienia silników za pomocą sygnału z kosmosu przeraża niezależnych inżynierów. Instytut Thatcham Research przeprowadził testy drogowe systemów ISA (inteligentnego asystenta prędkości), które od lipca 2024 roku są obowiązkowo montowane w każdym nowym aucie. Wyniki są druzgocące – te systemy to technologiczny niewypał.
Algorytmy bazujące na kamerach czytających znaki i mapach GPS kompletnie gubią się przy dynamicznych zmianach organizacji ruchu. W najgorszych z testowanych modeli elektronika kłamała w aż 25% przypadków. Zdarzało się, że na drogach szybkiego ruchu system nagle wyświetlał ograniczenie do około 8 km/h. Jeśli ten niedopracowany system zyska prawo do autonomicznego odcinania mocy w silniku, na autostradach dochodzić może do tragedii. Wystarczy drobny błąd satelity, aby auto drastycznie wyhamowało i trafiło wprost pod koła rozpędzonego TIR-a.
Wprowadzenie ślimaczego tempa na drogach i oddanie kontroli nad prędkością satelitom to jawne uderzenie w wolność kierowców. Czas zapytać, czy Bruksela zamierza promować naprawdę skuteczne rozwiązania, czy woli na siłę nas uszczęśliwić dziwnymi pomysłami?
Źródło tekstu: ETSC, insideevs.com / Zdjęcie otwierające: Unsplash (@theandrewteoh)