Koniec z pobłażliwością dla kierowców, którzy za nic mają przepisy ruchu drogowego. Europa i świat bezpowrotnie zmieniają podejście do walki z drogową patologią, stawiając na pełną automatyzację. Tradycyjne mandaty i punkty karne oczywiście mają swoje miejsce w hierarchii, jeśli chodzi o karanie kierowców. Jednak to nowe technologie cieszą się coraz szerszym uznaniem, jeśli chodzi o sam proces kontroli i monitorowania. Sztuczna inteligencja, lasery 3D oraz tzw. elektroniczni nadzorcy montowani bezpośrednio w pojazdach stają się nową rzeczywistością.
W Nowym Jorku zapadła radykalna decyzja związana z obligatoryjnym nadzorem nad piratami drogowymi. Tamtejsze władze uznały, że wobec skrajnych recydywistów dotychczasowe środki karne zwyczajnie nie zdawały egzaminu. Niektórzy kierowcy po prostu płacą grzywny i jadą dalej, a inni poruszają się po drogach nawet po formalnym zatrzymaniu uprawnień.
Czy to nie brzmi zbyt znajomo?
Kroplą, która przelała czarę goryczy i wymusiła tam zmianę prawa, stał się tragiczny, dość głośny w mediach wypadek spowodowany przez Miriam Yarimi. Kobieta, mając na koncie blisko 90 mandatów i odebrane uprawnienia, wjechała na skrzyżowanie na czerwonym świetle, zderzając się z innym pojazdem, któremu nie ustąpiła pierwszeństwa. Pojazd kobiety, w wyniku zderzenia odbił się i ostatecznie uderzył w matkę z dziećmi, doprowadzając do śmierci trzech osób.

Zmiana prawa i wspomniany nadzór ma teraz zmuszać nowojorskich piratów drogowych, którzy przekroczyli próg 16 mandatów do instalacji w samochodzie elektronicznego nadzorcy. W takim przypadku odpowiedni Urząd będzie wysyłać oficjalne zawiadomienie do kierowcy, a sam właściciel pojazdu będzie mieć dokładnie 45 dni na montaż specjalnego modułu. Co istotne – na własny koszt. Moduł ma być wpinany bezpośrednio w komputer pokładowy, posiadać wbudowany GPS oraz mapy z aktualnymi limitami prędkości. Dzięki jego zastosowaniu kierowca ma stracić możliwość fizycznego rozpędzania pojazdu powyżej dozwolonego limitu prędkości.
Włoski i francuski Wielki Brat
Europa rozwija natomiast własne systemy automatycznej kontroli. We Włoszech kluczową rolę zaczyna odgrywać platforma Tutor 3.0. To zaawansowane rozwiązanie, które płynnie łączy algorytmy sztucznej inteligencji, kamery o wysokiej rozdzielczości, czujniki wtopione w asfalt oraz bazę danych o pojazdach.
Jak to działa w praktyce? System nie jest zwykłym fotoradarem, choć mierzy prędkość chwilową dokładnie w momencie mijania bramki. Tutor 3.0 potrafi jednocześnie karać za zbyt wysoką średnią prędkość na całym kontrolowanym odcinku. Lista jego możliwości ma być jednak znacznie dłuższa. Platforma podobno wykrywa także pojazdy jadące pod prąd, przeładowane ciężarówki, naruszenia zakazu wyprzedzania oraz namierza transporty materiałów niebezpiecznych w niedozwolonych strefach.

Francja również rozwija nowy poziom inwigilacji drogowej. Pod koniec 2025 roku zakończył się tam przetarg na nową generację urządzeń. Kamery wspierane sztuczną inteligencją oraz technologia lidar 3D będą samodzielnie wykrywać wykroczenia, które do tej pory mógł dostrzec tylko policjant stojący przy drodze. Mowa o trzymaniu telefonu w ręce, braku zapiętych pasów, jeździe zbyt blisko poprzedzającego pojazdu czy nieprzepisowym wyprzedzaniu.
Autobusy ruszają na łowy
W Niemczech walka z niesubordynowanymi kierowcami przeniosła się bezpośrednio na barki transportu publicznego. Frankfurt nad Menem podsumował właśnie pilotażowy projekt, w ramach którego kamery zainstalowano w pięciu miejskich autobusach należących do przewoźników In-der-City-Bus (ICB) oraz Deutsche Bahn Regio Mitte (DBRM). Kierowcy tych pojazdów zostali wyposażeni w specjalne przyciski, którymi mogą błyskawicznie zarejestrować wykroczenie.
System ma jednak ściśle określone zadanie. Rejestracja złośliwego parkowania następuje wyłącznie wtedy, gdy pojazd utrudnia przejazd autobusowi, na przykład blokując buspas lub przystanek. Tego typu zachowania uderzające w transport publiczny mają kosztować sprawców co najmniej 70 euro. Od lutego do maja tego roku, urządzenia odnotowały aż 421 nielegalnie zaparkowanych pojazdów. Wszystkie ujawnione naruszenia trafiły już podobno do urzędników i są bezwzględnie ścigane przez miasto.
Automatyzacja nadzoru nad ruchem drogowym staje się więc faktem na całym świecie. Nowoczesne technologie nie tylko zastępują pracę ludzkich patroli, ale też wkraczają bezpośrednio pod maski samochodów najbardziej obrzydliwych piratów drogowych.
Wiadomo jednak, że im częściej pojawiają się jakieś zakazy i utrudnienia, tym ludzie szybciej uczą się jak je obchodzić. To akurat chyba nigdy się nie zmieni.
Źródło: brd24.pl, CNN / Zdj. otwierające: unsplash.com (@thesilvafocus)