Co siódmy fotoradar w Polsce miał lukę w ciągłości świadectwa legalizacji. Choć urządzenia bez certyfikatu mogły błyskać fleszem, Główny Inspektorat Transportu Drogowego zapewnia, że informatyczne blokady chronią kierowców przed niesłusznymi karami. Warto jednak wiedzieć, jak samemu zweryfikować wezwanie, bo technologia to jedno, a błędy ludzkie to zupełnie inna historia.
Każdy fotoradar, którego odczyt ma być niepodważalnym dowodem wykroczenia drogowego, musi posiadać ważne świadectwo legalizacji z okręgowego urzędu miar. Gdy niedawno opublikowano obszerny raport Nomando o stanie państwowej infrastruktury CANARD, okazało się, że działanie systemu zawiera wyraźne luki. Wielu kierowców zaczęło zadawać sobie pytanie: czy zapłaciłem mandat na podstawie pomiaru z urządzenia, które nie miało do tego prawa?
Dziury w ewidencji fotoradarów. Ponad setka z nich miała przerwę w legalizacji
Skala problemu administracyjnego jest zauważalna. Według raportu, na 701 przeanalizowanych fotoradarów (punktowych i odcinkowych), 107 miało w wykazie przynajmniej jedną przerwę w ciągłości świadectw. To 15,3 proc. wszystkich urządzeń. Większość tych przerw to bardzo krótkie, zaledwie kilkudniowe opóźnienia w odnowieniu papierów (mediana wyniosła 3 dni), jednak zdarzały się również fotoradary, w przypadku których luki w dokumentacji trwały wiele miesięcy.
Wątpliwości co do tego, czy braki te były jedynie błędem w systemie informatycznym, zostały rozwiane. Weryfikacja oryginalnych plików PDF przez Nomando, pobranych z państwowych serwerów miała pokazać, że w ponad 90 procentach przypadków dziura w ewidencji miała pokrycie w fizycznym braku świadectwa. Najczęściej dotyczyło to modelu MultaRadar CD.

Zdjęcie zrobione, ale procedura zatrzymana
Pojawia się więc kluczowe pytanie. Czy fotoradar, który w danym momencie stracił legalizację, nadal wykonuje zdjęcia, a CANARD na ich podstawie nakłada kary. O ile samo urządzenie, podłączone do zasilania, technicznie może zmierzyć prędkość i zarejestrować obraz, o tyle procedura nakładania mandatu ma być w takim przypadku ucinana u źródła. Wyjaśnił to dokładnie Wojciech Król z GITD w wypowiedzi dla serwisu Interia.
– Warunkiem koniecznym w toku prowadzonych wobec sprawców wykroczeń czynności jest, aby urządzenie pomiarowe posiadało ważną legalizację. Wprowadzone zabezpieczenia systemowe nie pozwalają na procedowanie spraw wykroczeń zarejestrowanych przez fotoradar bez ważnej legalizacji – zaznaczył.
Z tych wyjaśnień wynika, że system CANARD posiada zautomatyzowane filtry. Jeśli w momencie wykonania zdjęcia urządzenie nie miało wpiętego w bazę aktualnego świadectwa z urzędu miar, sprawa w ogóle nie trafia na biurko urzędnika. Mechanizm po prostu blokuje możliwość wygenerowania wezwania dla kierowcy.
Ludzki błąd potrafi ominąć zabezpieczenia
Czy to oznacza, że zautomatyzowanym systemom państwowym można ufać bezgranicznie? Otóż nie. Nawet najlepszy program informatyczny opiera się na danych wprowadzanych przez człowieka, a to właśnie czynnik ludzki bywa najsłabszym ogniwem. Dobitnie pokazała to sytuacja z maja 2026 r., dotycząca odcinkowego pomiaru prędkości na fragmencie autostrady A6 między Szczecinem a Rzęśnicą. System przez blisko tydzień (od 29 kwietnia do 4 maja) dokonywał błędnych obliczeń średniej prędkości, co skutkowało wystawianiem niezasłużonych mandatów. Powód? Osoba odpowiedzialna za konfigurację systemu wprowadziła do algorytmu niewłaściwą długość odcinka pomiarowego.
W przypadku OPP prędkość wyliczana jest ze wzoru na podstawie czasu przejazdu między kamerami na wjeździe i wyjeździe. Skoro oprogramowanie otrzymało błędne dane wejściowe o odległości, matematyka była nieubłagana – system wystawiał kary całkowicie niewinnym kierowcom.
Jak sprawdzić swoje wezwanie z fotoradaru?
Mając na uwadze rzetelność systemów, ale pamiętając też o ludzkich pomyłkach, przy otrzymaniu wezwania z GITD warto zastosować zasadę ograniczonego zaufania i samodzielnie sprawdzić historię fotoradaru. To bardzo proste zadanie. Wystarczy odwiedzić oficjalną stronę internetową CANARD-u i przejść do zakładki „O nas”, a następnie wybrać „Świadectwa legalizacji urządzeń”. W pole wyszukiwarki wpisujemy numer fotoradaru odczytany z naszego wezwania. Alternatywą jest skorzystanie z udostępnionej na stronie mapy – po zlokalizowaniu urządzenia wystarczy jedno kliknięcie, aby uzyskać pełne informacje na jego temat.
Jeżeli z zestawienia wyniknie, że w dniu i o godzinie popełnienia wykroczenia sprzęt nie miał ważnego certyfikatu, systemowy bezpiecznik prawdopodobnie zawiódł. Kierowca zyskuje wówczas twardy dowód do sądu i solidną podstawę do nieprzyjęcia mandatu.
Źródło tekstu: Nomando, Interia, GITD / Zdjęcie otwierające: CANARD
