Chińskie auta elektryczne coraz częściej robią wszystko, żeby zawstydzić europejską motoryzację. DENZA Z, nowy elektryczny supersamochód marki premium należącej do Grupy BYD, wygląda jak samochód z plakatu nastolatka. Zamiast wielkiego silnika spalinowego ma trzy jednostki elektryczne o mocy systemowej 1604 KM.
DENZA Z oficjalnie. Elektryczny supersamochód BYD o mocy 1604 KM z imponującym ładowaniem
DENZA zaprezentowała model Z podczas Festiwalu Prędkości w Goodwood. Na szczęście nie jest kolejnym efektownym konceptem, którym producent chce tylko przyciągnąć uwagę mediów. Samochód elektryczny marki należącej do BYD ma trafić do sprzedaży w wybranych krajach Europy jeszcze tego lata, a pierwsze dostawy zaplanowano przed końcem roku.

DENZA Z korzysta z trójsilnikowego układu napędowego z jednym silnikiem przy przedniej osi i dwoma niezależnymi silnikami z tyłu. Łączna moc systemowa wynosi 1604 KM, a maksymalny moment obrotowy to aż 1240 Nm. Wersja Coupe przyspiesza od 0 do 100 km/h w 2,25 sekundy, ale prawdziwe szaleństwo zaczyna się przy odmianie Racing. Po założeniu opon typu semislick sprint do setki trwa tylko 1,96 sekundy.
Prędkość maksymalna DENZA Z? Wariant Coupe pojedzie 300 km/h, a Racing może rozpędzić się do 350 km/h. DENZA szykuje też wersję Special Edition o mocy przekraczającej 2000 KM. Ma ona przyspieszać do 100 km/h w mniej niż 1,7 sekundy. Producent zapowiada, że ta odmiana jesienią spróbuje powalczyć o rekord okrążenia Nürburgring Nordschleife.

Ładowanie Denza Z od 10 do 97 procent zajmie 9 minut
Najciekawsze w DENZIE Z nie jest jednak samo przyspieszenie. Elektryczne supersamochody potrafią już teraz naprawdę mocno wciskać kierowcę w fotel. Problemem pozostaje jednak powtarzalność osiągów i ładowanie. BYD twierdzi, że udało się go rozwiązać.
DENZA Z wykorzystuje baterię Blade 2. generacji o pojemności 76 kWh i technologię FLASH Charging. Producent deklaruje moc ładowania sięgającą 1500 kW przez jedno złącze. W praktyce ma to oznaczać ładowanie od 10 do 70 procent w 5 minut oraz od 10 do 97 procent w 9 minut. Nawet przy temperaturze -30 stopni Celsjusza uzupełnienie energii od 20 do 97 procent ma zajmować zaledwie 12 minut.

Zasięg DENZA Z w cyklu WLTP wynosi do 410 km w wersji Coupe, 400 km w Spiderze i 380 km w odmianie Racing. Nie są to wartości, które zrobią z tego auta króla autostrad, ale w świecie supersamochodów ważniejsze jest to, jak szybko można wrócić do jazdy.
Cztery miejsca, masaż, Devialet i tryb driftu
DENZA Z ma 4780 mm długości w wersjach Coupe i Spider oraz 4870 mm w odmianie Racing. Co ciekawe, mimo supersportowego charakteru producent przewidział konfigurację czteromiejscową. Bagażnik w Coupe i Racing ma 250 litrów, a po złożeniu tylnej kanapy przestrzeń rośnie do 550 litrów. Naprawdę sporo, jak na takie auto.

W środku znajdują się materiały o fakturze zamszu, włókno węglowe i metalowe detale. Kierowcę otaczają 8,88-calowy cyfrowy zestaw wskaźników, ekran multimedialny o przekątnej 12,8 cala z pełną integracją z Google, bezprzewodowa ładowarka, cyfrowe lusterko wsteczne i audio Devialet z technologią Dolby Atmos. Przednie fotele mają elektryczną regulację, podgrzewanie, wentylację i masaż.
Kierowca dostaje do swojej dyspozycji tryby Boost i Track. Ten pierwszy na 20 sekund zwiększa dostępny moment obrotowy o 30 procent. Drugi pozwala analizować dane z jazdy torowej, zapisywać czasy okrążeń, regulować pracę zawieszenia, rekuperacji, kontroli trakcji, ABS-u i torque vectoringu. Jest nawet tryb driftu oraz funkcja One-Touch Drift, która ma ułatwiać efektowne poślizgi osobom bez wyścigowego doświadczenia. Chińczycy w przeciwieństwie do niektórych producentów aut nie mają zamiaru odbierać kierowcom frajdy z prowadzenia.

BYD coraz śmielej wchodzi na teren europejskich marek
DENZA została założona w 2010 roku jako wspólne przedsięwzięcie BYD i Daimlera, a na europejski rynek ma wejść w 2026 roku. DENZA Z to pokaz siły BYD, które jeszcze niedawno w Europie kojarzyło się głównie z rozsądnymi elektrykami, a dziś coraz śmielej próbuje atakować segment premium.
W przypadku modelu DENZA Z Chińczycy nie próbują udawać Ferrari, Porsche czy McLarena. Grają we własnej lidze: ogromna moc, szybkie ładowanie, autorska bateria, własna platforma, aktywne zawieszenie DiSus-M, węglowo-ceramiczne hamulce i bardzo szeroka personalizacja to tylko niektóre atuty supersamochodu. Klienci będą mogli wybierać spośród 10 kolorów nadwozia.
Cena DENZA Z nie została jeszcze ujawniona, ale jedno jest pewne: znajdą się na nią chętni.
Źródło: DENZA/BYD