Autonomiczne auta wyjadą na polskie drogi. Rząd szykuje nowe przepisy

⁨Sylwia Tokarz⁩Skomentuj
Autonomiczne auta wyjadą na polskie drogi. Rząd szykuje nowe przepisy

Polska branża technologiczna i motoryzacyjna od lat borykały się z biurokratycznym hamulcem, który zmuszał innowatorów do testowania systemów autonomicznej jazdy głównie w zamkniętych obiektach lub za granicą. Wszystko wskazuje na to, że ten impas właśnie dobiega końca. Już 24 czerwca 2026 roku wejdą w życie przełomowe przepisy, które otwierają drogi publiczne dla pojazdów sterowanych przez algorytmy. Ministerstwo Infrastruktury przedstawiło właśnie konkretne zasady oraz cennik, na podstawie których firmy będą mogły legalnie sprawdzać swoje technologie w realnym ruchu miejskim.



Koniec urzędniczego chaosu. Wkracza Krajowy Koordynator Prac Badawczych

Do tej pory zdobycie zgody na wypuszczenie autonomicznego pojazdu na polskie ulice graniczyło tak naprawdę z cudem. Decyzję musiał bowiem wydać indywidualnie organ zarządzający konkretną drogą. Nowe regulacje wprowadzają centralizację i powołują do życia instytucję Krajowego Koordynatora Prac Badawczych. Ten weźmie na siebie odpowiedzialność za wydawanie trzyletnich certyfikatów, monitorowanie badań na obszarze do pięciu województw oraz pobieranie stosownych opłat.

Co ciekawe, chociaż nowa ustawa pozwalała urzędnikom na nałożenie drakońskich stawek sięgających nawet 40 tysięcy złotych za wniosek, resort infrastruktury celowo obniżył koszty, aby nie dławić innowacji na starcie. W efekcie maksymalny koszt za testy w granicach jednego województwa zamknie się w kwocie 4250 złotych. Z kolei dla obszaru obejmującego więcej regionów wyniesie maksymalnie 13 750 złotych.



Sama dopłata za sprawdzany pojazd została uzależniona od poziomu zaawansowania technologii. Za auta z systemami asystującymi SAE 1–4 firma zapłaci 100 złotych, natomiast za konstrukcje w pełni autonomiczne SAE 5 stawka wzrośnie do 150 złotych, przy czym całkowity koszt za flotę nie przekroczy tysiąca złotych.

Autonomia tak, ale z „żywą polisą ubezpieczeniową”

Dla entuzjastów wizji, w której po Warszawie czy Krakowie krążą puste robotaksówki niczym w San Francisco, nowe przepisy przynoszą jednak kubeł zimnej wody. Polskie prawo kategorycznie zabrania na tym etapie testów pojazdów w pełni bezzałogowych. Za kierownicą każdego autonomicznego auta testowego wciąż musi siedzieć człowiek – tzw. operator bezpieczeństwa. Jego obecność jest wymagana, aby w ułamku sekundy przejąć fizyczną kontrolę nad maszyną. Ma to zapobiec tragedii w razie błędu oprogramowania lub nieprzewidzianego zachowania innych uczestników ruchu.

Polska ze swoimi nowymi ramami prawnymi goni Europę. Do tej pory prym wiodły tutaj Francja i Niemcy. Fenomenem pozostaje jednak cały czas Chorwacja. Tam lokalny startup Verne (wspierany przez Ubera) uruchomił niedawno pierwsze w pełni komercyjne robotaksówki oparte na chińskiej technologii Pony.ai.

Źródło tekstu: TVN24, MotoGuru


polecane wideo - obserwuj nas na YouTube



⁨Sylwia Tokarz⁩Z wykształcenia geolog złożowy, ale zawodowo zajmuje się szeroko pojętym pisaniem. Miłośniczka podróży, szczególnie upodobała sobie słoneczną Italię.