Zero-rating oficjalnie zniknął z Polski. Sprawdź, dlaczego nagle brakuje Ci gigabajtów

⁨Sylwia Tokarz⁩Skomentuj
Zero-rating oficjalnie zniknął z Polski. Sprawdź, dlaczego nagle brakuje Ci gigabajtów

Dobre czasy bezkarnego scrollowania w podróży właśnie dobiegły końca. Wielu z nas złapało się ostatnio na tym, że pakiet danych w telefonie, który dotąd wystarczał na cały miesiąc, nagle drastycznie się kurczy już po kilkunastu dniach. Wbrew pozorom nie stoi za tym żadna awaria techniczna ani nagły wzrost opłat. Polscy operatorzy po prostu bez rozgłosu zamknęli rozdział pod tytułem zero-rating. Oznacza to, że z oferty telekomów bezpowrotnie zniknęły pakiety, dzięki którym aplikacje społecznościowe, komunikatory czy platformy muzyczne działały „za darmo” i nie uszczuplały naszego konta.



Unijny bicz na gigantów. Dlaczego „darmowy transfer” musiał zniknąć?

Za tą rewolucją w naszych telefonach nie stoi zachłanność operatorów, ale unijna zasada neutralności sieci. Unia Europejska uznała, że dostawcy internetu nie mogą faworyzować wielkich graczy technologicznych. Przepisy mówią wprost – jeśli poczta e-mail albo mały portal informacyjny zużywa Twoje gigabajty, to dokładnie tak samo musi być rozliczany TikTok, Netflix czy Spotify. Promowanie najpotężniejszych aplikacji poprzez wyłączanie ich z podstawowego pakietu danych uznano za uderzenie w uczciwą konkurencję. Wynik? Dzięki UKE z polskich sieci ostatecznie wyparowały popularne usługi np. Social Pass czy Video Pass. Zmiany zaczęły wchodzić w życie kilka tygodni temu.

Krótka rolka, wielki rachunek. Tak wideo w telefonie pożera Twój pakiet

Największą zmianę odczują fani krótkich materiałów wideo oraz streamingu. Do tej pory oglądanie relacji na Instagramie czy filmików na TikToku w drodze do pracy było w zasadzie bezpłatne. Teraz te same aplikacje stały się prawdziwymi „zjadaczami” danych. Wystarczy godzina spędzona na oglądaniu rolek, by z konta wyparowało nawet 2,5 GB. Jeśli z kolei zdecydujesz się na seans w jakości HD lub 4K poza domowym Wi-Fi, Twój pakiet straci od 3 do nawet 7 GB w zaledwie godzinę. Co najgorsze, większość aplikacji odtwarza wideo automatycznie podczas przewijania ekranu. Gigabajty uciekają więc nawet wtedy, gdy tylko przeglądasz tablicę.



Aby uniknąć przykrej niespodzianki w środku miesiąca, warto zacząć od małego przeglądu ustawień w telefonie. Wystarczy wyłączyć automatyczne odtwarzanie filmów w sieci komórkowej, obniżyć jakość streamowanej muzyki na Spotify czy ograniczyć jakość wideo w aplikacjach społecznościowych. Dobrym nawykiem jest też pobieranie ulubionych playlist i odcinków seriali jeszcze w domu, gdy jesteśmy połączeni z Wi-Fi. Era darmowych aplikacji dobiegła końca, więc kontrola zużycia danych staje się naszą nową codziennością.

Zmiana ta może jednak wyjść nam na dobre. Wyłączenie zero-ratingu to bez wątpienia uderzenie w naszą wygodę, ale w dłuższej perspektywie może nauczyć nas nieco bardziej kontrolować czas spędzany ze smartfonem w dłoni.

Źródło tekstu: Dziennik.pl, GSMOnline, UKE / Zdjęcie otwierające: unsplash (@jaehunpark)


reklama


⁨Sylwia Tokarz⁩Z wykształcenia geolog złożowy, ale zawodowo zajmuje się szeroko pojętym pisaniem. Miłośniczka podróży, szczególnie upodobała sobie słoneczną Italię.