Zamiast Pałacu Prezydenckiego – „Pałac Kibolski”. Zamiast Grobu Nieznanego Żołnierza – „Grób Znanego Żołnierza SS”. Użytkownicy map Google przeżyli w weekend ogromne zaskoczenie. Nieznani sprawcy przeprowadzili masową, skoordynowaną akcję wymierzoną w cyfrową mapę stolicy. Zmienili nazwy najważniejszych symboli państwowości, instytucji publicznych oraz zabytków na wulgarne, prowokacyjne i skrajnie obraźliwe. Na razie nie wiadomo, kto za tym wszystkim stoi.
Cyfrowy wandalizm uderzył w historię i politykę
Festiwal internetowego wandalizmu rozpoczął się w sobotę późnym wieczorem i momentalnie objął kilkanaście kluczowych punktów na mapie Warszawy. Sprawcy precyzyjnie uderzali w miejsca o charakterze politycznym i historycznym.
Lista zmodyfikowanych obiektów wywołuje ogromne poruszenie. Pałac Prezydencki stał się „Pałacem Kibolskim”, a Biuro Bezpieczeństwa Narodowego przemianowano na „Biuro Bezpieczeństwa Kibolskiego”. Zmieniono również nazwę centrali PiS przy ulicy Nowogrodzkiej. Muzeum Powstania Warszawskiego figurowało w serwisie jako „Muzeum Powstania III Rzeszy”, a Plac Piłsudskiego zyskał komunistycznego patrona i stał się „Plac Dzierżyńskiego”. Ogród Saski został „Ogrodem Suskim”, Park Mirowski „Parkem Ośmiogwiazdowskim”, a zabytkowy Pałac na Wyspie w Łazienkach Królewskich oznaczono jako „Pałac na Wyspie Epsteina”.
Ataki dotknęły również warszawskie pomniki (w tym Pomnik Ofiar Tragedii Smoleńskiej oraz Pomnik Syrenki), a także stołeczne stadiony piłkarskie.
Zmienione nazwy widniały w mapach Google do poniedziałku rano.
Słabość algorytmu, czyli jak oszukać mapy Google
Oficjalnie Google deklaruje, że każda próba edycji mapy przechodzi szczegółową weryfikację ze strony pracowników lub zaawansowanych algorytmów sztucznej inteligencji. Funkcja „Zaproponuj zmianę” ma w założeniu służyć społeczności do aktualizowania danych o nowych sklepach czy remontach dróg. Weekendowy incydent udowodnił jednak, że system weryfikacji kompletnie zawiódł.
Trzeba jednak pamiętać, że takie systemy opierają się na automatycznym przetwarzaniu zgłoszeń. Jeżeli zorganizowana grupa osób (lub sieć botów) zaczyna masowo wysyłać identyczne sugestie zmian dla danego punktu, algorytm Google może uznać te informacje za prawdziwe i automatycznie nanieść je na mapę, pomijając ludzką moderację. To technika, którą cyberprzestępcy od dawna wykorzystują do oszukiwania filtrów antyspamowych
Ustalić należy teraz, czy za atakiem stoi grupa internetowych trolli, czy była to skoordynowana akcja o charakterze zewnętrznej prowokacji. Resorty odpowiedzialne za cyfryzację oraz administrację nie wydały jeszcze oficjalnych komunikatów w tej sprawie.
Źródło tekstu: TVP Info, TVN24 / Zdjęcie otwierające: Unsplash (@disruptxn)