Nigdy tego nie sfilmowano. Sztuczna inteligencja Google przywraca do życia najlepszy gol Pelego

Piotr SojskiSkomentuj
Nigdy tego nie sfilmowano. Sztuczna inteligencja Google przywraca do życia najlepszy gol Pelego

Większość przypadków użycia generatywnej sztucznej inteligencji w branży filmowej wywołuje dziś spore kontrowersje. Cyfrowe ożywianie zmarłych aktorów czy dogrywanie starych, niedokończonych utworów muzycznych regularnie spotyka się z głośnym sprzeciwem opinii publicznej. Tym razem jest jednak zupełnie inaczej. Sztuczna inteligencja Google została wykorzystana w szczytnym celu, przywracając do życia sportową historię, która przez ponad sześć dekad pozostawała jedynie w sferze wspomnień. 



Przenieśmy się do 1959 roku. To właśnie wtedy brazylijska legenda piłki nożnej, Pele, strzelił bramkę, którą sam do końca życia określał mianem najlepszego trafienia w swojej karierze. Piłkarz miał wykonać trzy kolejne tzw. sombreros, przerzucając piłkę nad bezradnymi obrońcami, minąć bramkarza m.in uderzeniem z kolana i wykończyć całą akcję precyzyjnym strzałem z główki. Co najistotniejsze, futbolówka podczas całej akcji ani razu miała nie dotknąć ziemi. Wyczyn ten niestety nigdy nie został jednak sfilmowany. 

Świadkowie odchodzą, pamięć zostaje

Sytuacja komplikuje się, gdy uświadomimy sobie, że legendarne trafienie znane dziś jako “Gol da Rua Javari” mogliśmy znać dotąd wyłącznie z opowieści. Naocznymi świadkami tego wydarzenia były tysiące kibiców oraz oczywiście inni zawodnicy obecni na murawie. Dziś przy życiu pozostała już jednak tylko garstka z nich. Jedynym fizycznym śladem i pamiątką tamtego popołudnia jest jedno stare archiwalne zdjęcia przedstawiające moment strzału z głowy. 



Prawdziwym wyzwaniem okazało się więc zebranie szerszego materiału dowodowego. Zespół inżynierów i badaczy Google postanowił dotrzeć do osób, które ponad sześćdziesiąt lat temu widziały ten wyczyn na własne oczy. Przeprowadzono z nimi szczegółowe wywiady, skrupulatnie analizując każdy krok i ruch legendarnego Brazylijczyka. Aby stworzyć wiarygodny model przestrzenny, Google przeanalizowało również stare fotografie stadionu, trybun oraz zawodników z tamtych lat. 

Eksperyment na historycznej murawie

Na tym jednak nie koniec. Deweloperzy postanowili odtworzyć całą scenę z udziałem żywych ludzi dokładnie na tym samym stadionie, na którym Pele zdobył swoją historyczną bramkę. Na potrzeby nagrań przygotowano repliki strojów z tamtej epoki, ciemne buty, a nawet specjalnie odwzorowaną, ciężką skórzaną piłkę. Cały bieg i triki kaskadera z numerem 10 na koszulce zostały dokładnie zmapowane. Proces ten przypominał tradycyjny motion capture, jednak zrealizowano go bez użycia specjalistycznych kombinezonów czy dedykowanych czujników. 

Surowy materiał cyfrowy zasilił system wykorzystujący modele Gemini Omni. W całym przedsięwzięciu udział wziął również generator obrazów Nano Banana Pro oraz silnik wideo Google Veo. Dzięki temu połączeniu zarejestrowana sekwencja zyskała głęboki, archiwalny styl, idealnie pasujący do dawnych fotografii. Wizerunek biegającego po boisku kaskadera został podmieniony na cyfrową podobiznę Pelego, a sam stadion przeszedł kompletną rekonstrukcję graficzną do stanu z 1959 roku. 

Twórcy poszli jednak o jeszcze jeden krok dalej, jeśli chodzi o realizm. Aby wygenerowane materiały wyglądały jak najbardziej autentycznie, gotowy cyfrowy plik wideo został przepuszczony przez fizyczne urządzenie imitujące taśmę filmową. Zabieg ten pozwolił na jeszcze lepsze uchwycenie klimatu kina z lat pięćdziesiątych. 

Na koniec jest coś, co naprawdę zasługuje na wyraźne podkreślenie. Cały projekt wyróżnia coś niezwykle ważnego na tle standardowych, komercyjnych działań korporacji. Inicjatywa powstała przy pełnym wsparciu historyków, innych piłkarzy oraz przede wszystkim za oficjalną zgodą rodziny zmarłego zawodnika. Córka Pelego przyznała wprost, że jej ojciec byłby niesamowicie dumny z tego projektu. Piłkarz wielokrotnie miał powtarzać, że wielką szkodą jest brak jakiegokolwiek nagrania z tamtego meczu. 


reklama


Źródło: Google / Zdj. otwierające: blog Google

Piotr SojskiPołączenie pasji do nowych technologii i pisania to dla niego naturalny kierunek. Pamięta czasy, kiedy posiadanie telefonu komórkowego było luksusem. Obecnie skupia się na ekosystemie Apple.