Rosyjski sektor technologiczny ma obecnie poważny problem. Tym razem nie chodzi o sankcje ani brak dostępu do zachodnich podzespołów, a szereg usług sieciowych. Yandex próbuje jednak udawać, że wszystko gra.
W nocy z 7 na 8 października drony uderzyły w serwerownię Yandex w Sasowie, około 300 kilometrów na wschód od Moskwy. Wybuchł pożar, który zmusił firmę do całkowitego wstrzymania pracy obiektu. Jest to jeden z pięciu dużych ośrodków rosyjskiego giganta, uruchomiony w 2014 roku na terenie zakładów Sasta. Według agencji Reuters to pierwszy atak tej skali na rosyjskie centrum danych od początku pełnoskalowej wojny w Ukrainie.
Nieznany pozostaje los dwóch superkomputerów
W Sasowie znajdują się dziesiątki tysięcy serwerów, w tym dwa z trzech superkomputerów – „Czerwonenkis” i „Liapunow”. Według danych opublikowanych w 2021 roku dysponują one łącznie 2688 akceleratorami NVIDIA A100. Wykorzystywano je m.in. do trenowania modeli sztucznej inteligencji, w tym YandexGPT. Rosjanie nie ujawnili jednak skali zniszczeń, a na pytanie o ewentualne uszkodzenie kosztownego sprzętu odmówili odpowiedzi.
Skutki nalotu odczuli również użytkownicy usług internetowych. Awaria zasilania wyłączyła strefę dostępności „ru-central1-b” w Yandex Cloud, zmuszając operatora do przeniesienia obciążeń do innych lokalizacji. Problemy techniczne zgłaszały m.in. serwis nieruchomości Cian, portal książkowy Litmarket oraz Rosyjskie Koleje i klub sportowy Spartak Moskwa. Zakłócenia dotknęły też pocztę Yandex, chociaż te ostatnie zostały już usunięte. Spółka zapewnia, że jej główne usługi działają normalnie, a podczas ataku nikt nie został ranny.

Całe zdarzenie wpisuje się w coraz szerszą kampanię uderzeń w infrastrukturę gospodarczą obu państw. Rosja w ostatnich tygodniach atakowała ukraińskie centra danych i sieci telekomunikacyjne, co skłoniło Kijów do przenoszenia części infrastruktury cyfrowej pod ziemię. Tymczasem, według rosyjskiego RBC, tamtejsze przedsiębiorstwa rozpoczęły rozmowy z władzami o budowie serwerowni w państwach uznawanych przez Moskwę za przyjazne.
Źródło: Reuters, Yandex, RBC / Zdjęcia: Yandex