Promocje „1+1 gratis” pod lupą UOKiK. Biedronka zmienia etykiety, Żabka ma problem

⁨Sylwia Tokarz⁩Skomentuj
Promocje „1+1 gratis” pod lupą UOKiK. Biedronka zmienia etykiety, Żabka ma problem

Rozczarowanie przy kasie sklepowej to doświadczenie, które zna chyba każdy. Idziesz alejką, widzisz napisaną dużymi cyframi promocyjną cenę oraz duży napis „GRATIS”. Podczas płacenia okazuje się jednak, że rachunek jest dwa razy wyższy, bo nie zauważyłeś napisanej mikroskopijną czcionką informacji o konieczności zakupu kilku sztuk produktu. Tym popularnym i bardzo irytującym mechanizmem w końcu zajął się państwowy regulator – UOKiK.



UOKiK a promocje w sklepach. Tak Biedronka ugięła się pod groźbą gigantycznej kary

Sprawa ma swój początek w fali skarg, które spłynęły do urzędu na praktyki właściciela Biedronki, firmy Jeronimo Martins Polska. Dobrym przykładem była głośna promocja na sałatę lodową. Cenówka obiecywała produkt za 3 złote w ramach akcji „1+1 gratis”, podczas gdy faktyczna cena pojedynczej sztuki wynosiła dwa razy więcej. Zapisana była drobną czcionką na samym dole etykiety.

UOKiK postawił sprawę jasno. Zmuszanie konsumentów do przeliczania wartości zestawów i ukrywanie podstawowej ceny towaru to wprowadzanie w błąd. Nad Biedronką zawisła wizja kary sięgającej nawet 10 % rocznego obrotu. W efekcie na sklepowych półkach pojawiły się nowe etykiety. Teraz na pierwszym planie widnieje regularna cena za jedną sztukę, a zasady promocji są czytelnie opisane obok.



Teraz na celowniku Żabka. Urząd sprawdzi wielkość czcionek

Kontrolerzy skierowali uwagę również na osiedlowe sklepy z zielonym logo. UOKiK oficjalnie wszczął postępowanie wyjaśniające wobec sieci Żabka. Do urzędu spłynęły tysiące zgłoszeń od klientów, którzy skarżą się na wyjątkowo nieczytelne etykiety cenowe. Problem ten dotyka w szczególności osoby starsze oraz niedowidzące.

Przedstawiciele Żabki bronią się i twierdzą, że wyróżnianie niższej ceny promocyjnej wyrazistym drukiem przy jednoczesnym zmniejszeniu ceny regularnej to powszechna praktyka rynkowa. Problem w tym, że przepisy wyraźnie wyznaczają granicę. Różnica w wielkości czcionek między ceną obniżoną a najniższą ceną z ostatnich 30 dni nie może być rażąca. Prezentowanie informacji w sposób, który odwraca uwagę od rzeczywistego kosztu zakupu, jest po prostu niezgodne z prawem.

A Wy jak często czujecie się oszukani przy kasie przez skomplikowane promocje? Zwracacie uwagę na drobny druk na cenówkach?

Źródło tekstu: Wiadomości Handlowe, Wyborcza.biz, Wiadomości Spożywcze / Zdjęcie otwierające: unsplash (@piteriuz)

⁨Sylwia Tokarz⁩Z wykształcenia geolog złożowy, ale zawodowo zajmuje się szeroko pojętym pisaniem. Miłośniczka podróży, szczególnie upodobała sobie słoneczną Italię.