Półtora roku w celi przez zwykłą literówkę. Niewiarygodny błąd policji

⁨Sylwia Tokarz⁩Skomentuj
Półtora roku w celi przez zwykłą literówkę. Niewiarygodny błąd policji

Większości z nas pomylenie jednego znaku podczas wpisywania loginu kojarzy się co najwyżej z irytującym komunikatem o błędnym haśle. W przypadku Brandona Klayme z Kanady niepozorna literówka stała się jednak początkiem wieloletniego koszmaru. Mężczyzna spędził półtora roku za kratami za przestępstwo, którego nigdy nie popełnił. Wszystko przez to, że amerykański śledczy popełnił banalny błąd na oficjalnym wniosku do dostawcy aplikacji, a ani prokuratura, ani sąd przez całe lata nie pofatygowały się, by sprawdzić podstawowe fakty.



Dwa znaki podkreślenia zamiast jednego – absurdalny błąd policji

Cała sprawa wzięła swój początek z dochodzenia dotyczącego kontaktowania się z osobą małoletnią za pośrednictwem komunikatora Kik. Zabezpieczone przez amerykańską policję dowody wyraźnie wskazywały, że prawdziwy sprawca posługiwał się identyfikatorem z dwoma znakami podkreślenia w nazwie nawiązującej do popularnej gry wideo. Prowadzący sprawę funkcjonariusz wysłał jednak zapytanie prawne do właściciela aplikacji, wpisując w dokumentach identyfikator z tylko jedną kreską.

Serwis odesłał dane przypisane do konta Kanadyjczyka, a amerykańskie służby przekazały sprawę lokalnej policji. Mimo że podczas przeszukania domu i urządzeń podejrzanego nie znaleziono absolutnie żadnych dowodów winy, sprawa i tak trafiła na wokandę. Mężczyzna został skazany i odsiedział pełny wymiar kary. Absurdalną pomyłkę wykryto dopiero na etapie przygotowywania wniosku apelacyjnego przez samego poszkodowanego.



Brak jakiejkolwiek weryfikacji – skutki są opłakane

Najbardziej przerażający w tej historii nie jest sam błąd policji, bo ludzkie pomyłki przy przepisywaniu danych po prostu się zdarzają. Prawdziwym skandalem jest całkowita niewydolność wymiaru sprawiedliwości po obu stronach granicy. Śledczy przeszukali komputer mężczyzny i nie znaleźli na nim ani śladu nielegalnych materiałów, a mimo to doprowadzili do jego skazania.

Sąd Apelacyjny w Nowej Szkocji wreszcie oczyścił Kanadyjczyka ze wszystkich zarzutów i uznał jego pełną niewinność, wskazując, że ślady prawdziwego sprawcy prowadzą do Kalifornii. Mężczyzna odzyskał dobre imię, jednak osiemnastu miesięcy spędzonych w celi oraz pętli sądowego procesu nikt mu już nie zwróci.

Brandon Klayme powinien teraz walczyć o wielomilionowe odszkodowanie. Jednak żaden wyrok nie wymaże faktu, że system sprawiedliwości wykazał się w tej sprawie całkowitą ignorancją.

Źródło tekstu: Ars Technica, Android Authority / Zdjęcie otwierające: Unsplash (@hasanalmasi)


reklama


⁨Sylwia Tokarz⁩Z wykształcenia geolog złożowy, ale zawodowo zajmuje się szeroko pojętym pisaniem. Miłośniczka podróży, szczególnie upodobała sobie słoneczną Italię.