Polska wyciąga najcięższe działa przeciwko gigantom technologicznym. Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski postawił sprawę na ostrzu noża. Zażądał bowiem, by platformy społecznościowe natychmiast utworzyły w naszym kraju stacjonarne, polskojęzyczne zespoły do moderacji treści. Jeśli korporacje nie podporządkują się nowym wymogom i nie zaczną ściśle współpracować z polskimi służbami, nieuchronne staną się wielomilionowe kary dla Big Techów.
Raport NASK ujawnia bierność platform i bezkarność botów. Będą kary dla Big Techów
Ostra reakcja rządu to w dużej mierze bezpośredni efekt ostatniego raportu Ośrodka Analizy Dezinformacji NASK. Z opublikowanych danych wynika bowiem jednoznacznie, że w pierwszym półroczu aż trzy czwarte zgłoszeń dotyczących dezinformacji i szkodliwych materiałów pozostało bez jakiejkolwiek reakcji ze strony właścicieli serwisów. Platformy bez mrugnięcia oka ignorowały fałszywe wpisy, zyskując na zasięgach i dając darmową przestrzeń dla rosyjskiej propagandy.
Statystyki poszczególnych serwisów pokazują gigantyczny rozstrzał w podejściu do bezpieczeństwa. Przykładowo Bluesky usunął niemal wszystkie zgłoszone szkodliwe treści,. Facebook i TikTok z kolei zareagowały na ponad połowę z nich. Jednak serwisy YouTube czy Google Ads zignorowały niemal całą procedurę. Na szarym końcu znalazły się X, który zareagował na zaledwie ułamek procenta zgłoszeń oraz Discord, który odrzucił 100% wniosków.
Ustawa trafia do Prezydenta, a Polska zawiadomi Brukselę
Minister cyfryzacji nie przebierał w słowach, nazywając bierne korporacje cichymi sojusznikami Kremla. Wicepremier domaga się natychmiastowej likwidacji fikcyjnych procedur odwoławczych oraz bezwzględnego wycinania siatek botów. Podstawą prawną do egzekwowania nowych wymogów ma być ustawa o bezpieczeństwie w internecie. Ta po głosowaniach w Sejmie trafia właśnie do podpisu Prezydenta.
Równolegle ruszyło także nowe Centrum Walki z Dezinformacją, łączące siły resortu cyfryzacji, ABW oraz MSZ. Pierwszy oficjalny raport wskazujący, które platformy wspierają rosyjską dezinformację w Polsce, trafi bezpośrednio do Komisji Europejskiej oraz ministrów cyfryzacji pozostałych krajów UE.
Źródło tekstu: PAP / Zdjęcie otwierające: unsplash.com (@mariiaberezovsky)