Amerykański gigant technologiczny zdecydował się na drastyczny krok, aby uniknąć kolejnych wielomilionowych kar od Komisji Europejskiej. W odpowiedzi na zarzuty dotyczące łamania aktu o rynkach cyfrowych (DMA) firma wprowadzi modyfikacje, które bezpośrednio uderzą w wygodę użytkowników z Unii Europejskiej.
Unijne urzędy nałożyły na firmę łączną grzywnę w wysokości niemal 900 milionów euro za faworyzowanie własnych usług w wynikach wyszukiwania. W nowej wersji serwisu znikną natychmiastowe podglądy cen czy bezpośrednie widgety lotów, a ich miejsce zajmą zewnętrzne porównywarki.
Koniec z wygodnymi podglądami. Jak Google zmieni w Europie wyniki wyszukiwania?
Przeglądanie ofert hoteli, restauracji czy biletów lotniczych stanie się znacznie bardziej skomplikowane i znikną z nich kluczowe informacje, w tym aktualne ceny. Na samym szczycie listy pojawiać się będą od teraz odesłania do agregatorów i pośredników typu Expedia.
Przedstawiciele firmy nie ukrywają niezadowolenia i otwarcie nazywają nadchodzące korekty największym obniżeniem jakości usług w historii platformy. Zmiany te odbiją się negatywnie również na lokalnych przedsiębiorstwach, które stracą ruch na rzecz wielkich platform pośredniczących.

Algorytm nadal w rękach giganta. Kiedy odczujemy zmiany?
Mimo że Google ustępuje przed żądaniami unijnych urzędników, to algorytm decydujący o kolejności wyświetlania stron wciąż pozostaje pod pełną kontrolą koncernu. Firma otrzymała dwumiesięczny termin na wdrożenie nowych zasad, jednak nie podała jeszcze dokładnej daty ich wprowadzenia w Europie.
Poprzednie modyfikacje wymuszone przez przepisy DMA doprowadziły do znacznego spadku darmowego ruchu na stronach europejskich firm. Sięgał on 30%. Wszystko wskazuje na to, że nowa aktualizacja jeszcze bardziej utrudni bezpośredni kontakt klientów z lokalnymi usługodawcami.
Źródło tekstu: Reuters / Zdjęcie otwierające: unsplash (@sumup)