Zdarzyło wam się zrobić zakupy, wrócić na parking i znaleźć za wycieraczką wezwanie do zapłaty? A może naliczono wam opłatę, mimo że byliście klientami sklepu? Takie sytuacje nie należą do rzadkości. W pierwszych sześciu miesiącach 2026 roku do UOKiK trafiło 456 sygnałów dotyczących dodatkowych opłat na prywatnych parkingach. Urząd sprawdza działania operatorów, a jedna z firm musiała już zapłacić ponad 42 tys. zł kary. Powód sankcji jest jednak inny, niż mogłoby się wydawać.
Parkingowa opłata za zakupy. Skąd biorą się konflikty?
Wizyta w supermarkecie potrafi zakończyć się nieprzyjemną niespodzianką, jeśli kierowca nie zna zasad obowiązujących na parkingu. W niektórych miejscach trzeba pobrać bilet, w innych wpisać numer rejestracyjny samochodu. Znaczenie może mieć również czas postoju. Pominięcie wymaganego kroku grozi dodatkową opłatą, nawet jeśli kierowca rzeczywiście przyjechał do sklepu.
Problem w tym, że część klientów kwestionuje nie tylko same wezwania, ale też sposób ich wystawiania. Zastrzeżenia dotyczą między innymi oznaczeń, z których trudno wyczytać zasady korzystania z parkingu. Kierowcy zgłaszają również przypadki naliczania opłat niedługo po wjeździe na teren obiektu oraz reklamacji odrzucanych bez przekonującego wyjaśnienia.
Skala zgłoszeń do UOKiK wzrosła w ciągu roku. W okresie od stycznia do czerwca 2025 roku urząd otrzymał 400 sygnałów związanych z dodatkowymi opłatami pobieranymi przez największych operatorów prywatnych parkingów. W tym samym okresie 2026 roku odnotowano już 456 takich informacji. To o 56 więcej niż rok wcześniej, czyli wzrost o 14 proc.
Nie oznacza to jednak, że każda zgłoszona sytuacja stanowi naruszenie prawa. Dane pokazują skalę problemu zgłaszanego przez konsumentów, a nie liczbę spraw, w których bezprawne działanie zostało potwierdzone.
Ponad 42 tys. zł kary dla firmy parkingowej
UOKiK zajmował się działalnością kilku przedsiębiorstw zarządzających prywatnymi parkingami. Wśród firm, których dotyczyły działania urzędu, znalazły się APCOA Polska, Prawne Rozwiązania Parkingowe oraz Trafipark. Osobne wątpliwości dotyczące wymagań przy składaniu reklamacji pojawiły się również w sprawie ANPOL.
Szczególną uwagę zwraca kara nałożona na Prawne Rozwiązania Parkingowe. 25 listopada 2025 roku urząd wymierzył firmie sankcję w wysokości 42 730 zł. Nie była to jednak kara za samo wystawianie wezwań kierowcom. Przedsiębiorstwo zostało ukarane za nieprzekazanie informacji wymaganych przez UOKiK podczas prowadzonego postępowania.

Urząd badał przy tym szerszy zestaw zagadnień związanych z funkcjonowaniem parkingów. Chodziło między innymi o zasady ich obsługi, procedury reklamacyjne oraz sposób informowania klientów o należnościach.
Samo wszczęcie postępowania wyjaśniającego nie przesądza o winie przedsiębiorcy. UOKiK musi dopiero ustalić, czy istnieją podstawy do podjęcia dalszych działań. Dlatego nie należy utożsamiać wszystkich wymienionych firm z przypadkami potwierdzonego łamania prawa.
Operatorzy już wcześniej musieli zmieniać swoje działania
Obecne zgłoszenia to nie jedyny sygnał, że sposób zarządzania prywatnymi parkingami budzi zastrzeżenia. Wcześniej urząd interweniował między innymi w sprawie APCOA Polska. Wątpliwości dotyczyły komunikatów kierowanych do klientów, procedur reklamacyjnych oraz informacji o kosztach windykacji i egzekucji. Sprawa przeszła przez postępowanie sądowe, a 8 listopada 2024 roku orzekał w niej Sąd Apelacyjny w Warszawie.
Konsekwencje działań UOKiK odczuł również operator WEIP. Firma została zobowiązana do zwrotu pieniędzy w określonych przypadkach, gdy kierowcom naliczono dodatkową opłatę pomimo posiadania ważnego biletu parkingowego. Wymagano od niej także zmiany procedury reklamacyjnej i usunięcia informacji, które mogły wprowadzać konsumentów w błąd.
Te przypadki mają istotne znaczenie dla osób korzystających z parkingów przy sklepach. Pokazują, że spór nie zawsze musi kończyć się na decyzji operatora, a sposób naliczenia opłaty i rozpatrzenia reklamacji może zostać zakwestionowany. Nie dają jednak podstaw do założenia, że każde wezwanie jest nieuzasadnione.
Co zrobić, gdy znajdziecie wezwanie za wycieraczką?
Przede wszystkim nie warto wyrzucać dokumentu ani od razu zakładać, że trzeba zapłacić wskazaną kwotę. Co ważne, wezwanie od prywatnego operatora nie jest mandatem karnym. To żądanie zapłaty wynikające z warunków korzystania z parkingu, którego zasadność można zakwestionować. A te mogą sięgać nawet kilkuset złotych.
Na początek należy sprawdzić, za co naliczono opłatę i jakie zasady obowiązywały w dniu postoju. Przydatne mogą być zdjęcia tablic informacyjnych, bilet, potwierdzenie rejestracji numeru samochodu oraz paragon ze sklepu. Jeżeli kierowca uważa, że doszło do pomyłki, powinien opisać sytuację w reklamacji i dołączyć dostępne dowody. Dobrze zachować również potwierdzenie jej wysłania.
Sam paragon nie gwarantuje anulowania opłaty. Jeśli regulamin wymagał pobrania biletu lub rejestracji pojazdu, a kierowca tego nie zrobił, fakt dokonania zakupów może nie wystarczyć do uwzględnienia reklamacji. Z drugiej strony, jeśli opłatę naliczono błędnie, zebrane dokumenty mogą pomóc wykazać nieprawidłowość. Część kierowców ignoruje wezwania, licząc, że sprawa sama ucichnie. Prywatni operatorzy nie mają swobodnego dostępu do danych właścicieli pojazdów, a ustalenie tych informacji wymaga przejścia odpowiedniej procedury. Nie oznacza to jednak, że zignorowanie wezwania zawsze gwarantuje uniknięcie dalszych konsekwencji.
Rosnąca liczba zgłoszeń do UOKiK pokazuje, że prywatne parkingi wciąż budzą spore kontrowersje. Jeśli dostaniecie wezwanie do zapłaty, nie ignorujcie go, ale też nie płaćcie od razu bez sprawdzenia, czy operator miał podstawy do naliczenia opłaty i czy prawidłowo zastosował regulamin.
Źródło tekstu: UOKiK, Dlahandlu.pl, Wp.pl / Zdjęcie otwierające: Biedronka