Myślisz, że na własnej działce możesz nagrywać wszystko? Ta decyzja UODO to kubeł zimnej wody

⁨Sylwia Tokarz⁩Skomentuj
Myślisz, że na własnej działce możesz nagrywać wszystko? Ta decyzja UODO to kubeł zimnej wody

Wielu właścicieli domów jednorodzinnych wychodzi z prostego założenia – skoro to moja posesja, to mogę zamontować na niej tyle kamer, ile chcę. Najnowszy wyrok Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO) z lipca 2026 roku brutalnie weryfikuje to podejście. Po raz pierwszy w historii polski urząd nałożył dotkliwą karę finansową na osobę prywatną za nielegalny prywatny monitoring. Ignorowanie skarg sąsiadów i wezwań urzędników kosztowało właściciela kamer ponad 26 tysięcy złotych.



Gdzie leży granica legalności w przypadku prywatnego monitoringu?

Problemem w tej sprawie nie było samo zabezpieczenie własnego domu, ale skrajna inwazyjność zainstalowanego systemu. Kamery zamontowane przez ukaranego właściciela działały przez całą dobę i rejestrowały nie tylko obraz, ale również dźwięk. Co gorsza, ich obiektywy i mikrofony były skierowane daleko poza granice jego działki. Nagrywały drogę publiczną oraz podwórka sąsiadów.

Sąsiedzi, mając dość ciągłego poczucia bycia obserwowanymi i podsłuchiwanymi we własnych ogrodach, złożyli oficjalną skargę do UODO. Urząd przyznał im pełną rację, tłumacząc, że nikt nie ma prawa bezpodstawnie nagrywać osób trzecich korzystających z drogi publicznej. Ponadto stałe rejestrowanie życia prywatnego sąsiadów na ich własnym terenie to rażące naruszenie przepisów. W związku z tym właściciel posesji otrzymał nakaz usunięcia kamer lub zmiany ich ustawienia w ciągu siedmiu dni tak, by od tej pory rejestrowały wyłącznie obszar jego własnego podwórka.



Ignorowanie urzędu to najgorsza taktyka

Ukarany właściciel posesji popełnił kardynalny błąd. Postanowił całkowicie zignorować sprawę. Nie złożył odwołania do sądu, a listów z UODO po prostu nie odbierał z poczty. Według polskiego prawa dwukrotnie awizowane pismo uznaje się jednak za skutecznie doręczone. Dlatego udawanie, że problemu nie ma, nic nie dało.

Brak jakiejkolwiek reakcji i trwające niemal pół roku ignorowanie nakazu urzędu doprowadziły do wszczęcia kolejnego postępowania. Prezes UODO uznał to za rażące lekceważenie prawa i nałożył karę administracyjną w wysokości 26 711 złotych. Chociaż maksymalna kara za to przewinienie może wynieść nawet 20 milionów euro, dla osoby prywatnej kwota blisko 27 tysięcy złotych jest gigantycznym ciosów finansowym. Jeśli ukarany nadal będzie unikał płacenia, sprawą zajmie się Urząd Skarbowy. Ten ma prawo zająć pensję, konto bankowe lub zlicytować posiadany majątek.

Ta precedensowa kara to jasne ostrzeżenie dla każdego, kto montuje domowe kamery bez upewnienia się, że ich obiektywy rejestrują wyłącznie teren jego własnej posesji. Jeśli Twój monitoring narusza prywatność sąsiadów lub nagrywa drogę publiczną, ryzykujesz kosztownym procesem i gigantyczną grzywną, przed którą może uchronić Cię jedynie brak oficjalnego donosu.

Źródło tekstu: UODO / Zdjęcie otwierające: Unsplash (@nathdah)


reklama


⁨Sylwia Tokarz⁩Z wykształcenia geolog złożowy, ale zawodowo zajmuje się szeroko pojętym pisaniem. Miłośniczka podróży, szczególnie upodobała sobie słoneczną Italię.