Trik na słuchawki Apple w cenie dwóch bułek podbija sieć. Twórca internetowy odklejka67 opublikował nagranie, na którym rzekomo oszukuje system w Carrefourze. Choć wideo to poszatkowany w montażu fejk, setki internautów uwierzyło w tę iluzję. Ta inscenizacja sypie się jednak na poziomie elementarnej logiki, a naśladowanie jej w realu to po prostu kradzież na kasie samoobsługowej.
Uwierzyliście, że oszukał sklep na AirPods
Scenariusz 20-sekundowego materiału jest prosty. Autor podchodzi do kasy samoobsługowej w markecie sieci Carrefour. Na wadze kładzie pudełko łudząco przypominające opakowanie słuchawek AirPods. Być może nawet oryginalne. Z menu na ekranie wybiera dwie bułki, a system nalicza 1,58 zł. W tym momencie następuje kluczowe cięcie. Na nagraniu nie widać w ogóle procesu płatności. Jest tylko twardy przeskok do chwili, w której twórca odbiera paragon, otwiera nim bramki i opuszcza sklep. W momencie gdy zabiera potwierdzenie, na ekranie wciąż widnieje informacja o wyborze metody płatności. Coś tu ewidentnie poszło nie tak.
Mimo fatalnej realizacji, od 16 maja rolka zebrała ponad 12 tys. wyświetleń na Instagramie i około 800 tys. na Facebooku. Sekcja komentarzy to festiwal skrajności. Od podziwu dla sprytu autora, przez pytania o faktyczną lokalizację sklepu, aż po przestrogi przed więzieniem.
Cała inscenizacja sypie się jednak na poziomie elementarnej logiki. Po pierwsze, akcja nie jest oryginalna. Identyczny format od dawna krąży po sieci, zapoczątkowany przez żartownisiów w amerykańskiej sieci Walmart. Po drugie, sam asortyment budzi wątpliwości. Trudno mi przypomnieć sobie, aby słuchawki AirPods stanowiły element stałej ekspozycji stacjonarnych sklepów Carrefour, a nawet jeśli, to elektronika tej klasy nie leży swobodnie na półkach. Produkty są zamykane w plastikowych sejfach, które otwiera wyłącznie pracownik sklepu przy pomocy klucza magnetycznego, bądź spoczywają w zamkniętych gablotach. Zdjęcie ich z regału i swobodne zważenie na kasie jako pieczywa jest niewykonalne.



Nie waż się tego naśladować, bo narobisz sobie problemów
O ile publikowanie zmontowanych filmów dla zasięgów pozostaje bezkarne, o tyle naśladowanie ich w rzeczywistości oznacza poważny konflikt z prawem. Warto tu jednak doprecyzować, jak polski system sprawiedliwości radzi sobie z takimi przypadkami. Bo orzecznictwo bywało w tej kwestii zróżnicowane, choć obecnie dominuje jedna, spójna linia interpretacyjna.
Kluczowe jest rozróżnienie oszustwa od kradzieży. Zgodnie z art. 286 Kodeksu karnego, oszustwo polega na celowym wprowadzeniu w błąd innej osoby. Kasjer jest człowiekiem, którego można oszukać. Na przykład podmieniając kody kreskowe na produkcie przed podejściem do taśmy. Za takie przestępstwo, bez względu na wartość towaru, grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.
W przypadku kasy samoobsługowej sytuacja ulega zmianie. Kasa to maszyna, a z dogmatycznego punktu widzenia urządzenia nie da się wprowadzić w błąd, ponieważ nie posiada ono zdolności do pojmowania rzeczywistości. Chociaż zdarzały się w przeszłości wyroki, w których sądy próbowały kwalifikować takie czyny jako oszustwo (co budziło sprzeciw ekspertów, bo nie wiadomo było, kogo właściwie wprowadzono w błąd – sklep, maszynę czy ochroniarza) lub oszustwo komputerowe (art. 287 k.k.), dominująca linia prawna idzie dziś w kierunku kradzieży.
Dlaczego? Nabicie na ekranie tanich bułek ma na celu wyłącznie zatuszowanie faktu wyniesienia ze sklepu innego towaru. Sprawca po prostu zabiera cudzą rzecz w celu jej przywłaszczenia, a fikcyjna transakcja na 1,58 zł tego nie zmienia. Kwalifikacja czynu zależy w tym momencie od rynkowej wartości zabranego przedmiotu, a granicą w polskim prawie jest kwota 800 zł.
Nawet 5 lat więzienia za kradzież na kasie samoobsługowej
W przypadku sprzętu z logo nadgryzionego jabłka wszystko zależy więc od konkretnego modelu. Kradzież starszej generacji słuchawek, wycenianej poniżej tego progu, może zostać potraktowana jako wykroczenie. Jeśli jednak w ręce sprytnego klienta wpadnie droższy wariant, na przykład wersja Pro, czyn automatycznie staje się przestępstwem z art. 278 k.k., zagrożonym karą od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.
Próba zostania sprytnym influencerem w dziale samoobsługowym to gra niewarta świeczki. Internetowa fikcja szybko weryfikuje się na sali sądowej, gdzie tłumaczenia o zakupie na wagę traktowane są po prostu jako modus operandi zwykłej kradzieży. Pytanie tylko, ilu naiwnych widzów zdąży sprawdzić ten trik w praktyce, zanim zorientują się, że za wirtualne zasięgi płaci się w tym przypadku realnym wyrokiem?
Źródło tekstu: Facebook, Instagram / Zdjęcie otwierające: Carrefour, Instagram, Apple