Reklamy na urządzeniach Apple w 2026 roku stają się coraz bardziej agresywne, a użytkownicy coraz częściej szukają sposobów na ich skuteczne blokowanie. W odpowiedzi na ten problem pojawiło się nowe narzędzie o nazwie Filtr, będące częścią aplikacji Wipr 2, które ma działać niemal systemowo w iOS 26 oraz macOS 26.
Wipr 2 obiecuje blokowanie reklam i trackerów w całym systemie, ale jego model jest oparty na subskrypcji (25 zł rocznie) lub jednorazowej opłacie. Postanowiłem przyjrzeć się Wiprowi i zbadać jego skuteczność, a także spróbować odpowiedzieć na pytanie: czy darmowe rozwiązania mają jakiekolwiek szanse w starciu z komercyjnym?
Nowy poziom blokowania
Filtr wykorzystuje funkcję URL Filters w iOS 26 i macOS 26, działając na poziomie sieciowym poprzez Network Extension. W praktyce oznacza to, że ruch internetowy jest analizowany jeszcze zanim trafi do aplikacji, co pozwala usuwać reklamy i trackery nie tylko w Safari, ale także w innych aplikacjach systemowych.

To duża zmiana względem klasycznych blokad działających wyłącznie w przeglądarce. Filtr jest w stanie ingerować w ruch sieciowy większości aplikacji, co czyni go jednym z najbardziej zaawansowanych rozwiązań na rynku i jednocześnie jednym z najbliższych temu, co użytkownicy rozumieją jako „systemowy adblock”. Jednocześnie nie jest to narzędzie idealne – reklamy serwowane bezpośrednio z domen własnych aplikacji, takich jak YouTube czy Facebook, nadal mogą być widoczne.

Po tygodniu testów mogę śmiało powiedzieć: strony ładują się błyskawicznie, znikają irytujące banery, trackery i cookie pop-upy, a zużycie baterii jest minimalne. Konfiguracja Wipr trwa sekundy. Niektóre strony wykryją adblock i poproszą o odłączenie go – ale robi się to dwoma kliknięciami. A co z alternatywami?
Safari i klasyczne blokery treści
Najbardziej dostępne darmowe rozwiązania wciąż opierają się na rozszerzeniach Safari. 1Blocker to jedno z najpopularniejszych narzędzi w tym segmencie – oferuje darmową wersję pozwalającą na podstawowe blokowanie reklam i trackerów, choć pełna funkcjonalność wymaga płatnej subskrypcji. Mimo to nawet darmowy wariant jest dla wielu użytkowników wystarczający.


Podobnie działa AdGuard dla Safari, który oprócz filtrów w przeglądarce oferuje również podstawowe funkcje DNS filtering. W wersji darmowej blokuje reklamy i elementy śledzące, szczególnie w środowisku Safari. Ka-Block! to z kolei całkowicie darmowe i open-source’owe rozwiązanie, które jednak wypada słabiej pod względem skuteczności i liczby aktualizowanych filtrów. Wszystkie te narzędzia mają jedną wspólną cechę – działają głównie w Safari, co oznacza, że ich skuteczność poza przeglądarką jest ograniczona.
DNS – najbliższa darmowa alternatywa systemowa
Najbardziej obiecującą darmową metodą blokowania reklam w całym systemie pozostaje filtrowanie DNS. Rozwiązania takie jak NextDNS działają na poziomie zapytań domenowych, blokując reklamy i trackery zanim zostanie nawiązane połączenie z serwerem. NextDNS często określane jest jako „chmurowy Pi-hole” i oferuje darmowy plan z limitem 300 tys. zapytań miesięcznie. Dla pojedynczego użytkownika taki limit zwykle okazuje się wystarczający. Dodatkowo pozwala na szczegółową konfigurację filtrów, whitelisty oraz podgląd logów, co daje dużą kontrolę nad tym, co jest blokowane. Samodzielnie hostowany NextDNS – np. na urządzeniu Raspberry Pi – jest całkowicie darmowy bez limitu.
Alternatywą jest AdGuard DNS, który również oferuje darmowe serwery filtrujące reklamy i trackery. W połączeniu z aplikacją AdGuard można rozszerzyć ochronę na poziom systemowy, choć pełna funkcjonalność również wymaga wersji płatnej.
Przeglądarki z własnym adblockiem
Ciekawą opcją są przeglądarki, które mają blokowanie reklam wbudowane natywnie. Najlepszym przykładem jest Brave Browser, który domyślnie blokuje reklamy, trackery i elementy śledzące w stronach internetowych. Na iOS działa to niezależnie od Safari i często okazuje się bardziej skuteczne w przypadku serwisów intensywnie wykorzystujących reklamy.

Brave zyskał popularność także dzięki skutecznemu blokowaniu reklam na YouTube, co w wielu przypadkach stanowi przewagę nad klasycznymi rozszerzeniami Safari.
Hybrydowe i zaawansowane rozwiązania
Najbardziej zaawansowani użytkownicy sięgają po rozwiązania takie jak Pi-hole lub AdGuard Home, instalowane na własnych serwerach lub Raspberry Pi. Pozwalają one blokować reklamy w całej sieci domowej, zanim ruch trafi do urządzeń. W połączeniu z innymi rozwiązaniami tworzą bardzo skuteczny system filtracji, choć wymagają wiedzy technicznej i poświęcenia czasu na konfigurację. Alternatywą są także VPN-y z funkcją blokowania reklam, jednak ich skuteczność i prywatność zależą od dostawcy.
Wnioski: darmowe blokowanie ma granice
Apple od lat utrzymuje zamknięty ekosystem, w którym pełne blokowanie reklam jest technicznie i systemowo ograniczone. W 2026 roku nie istnieje jedno w pełni darmowe rozwiązanie, które dorównuje Filtr pod względem zakresu działania. Najbliżej tego poziomu są kombinacje filtrowania DNS oraz blokerów Safari.
Różnice między rozwiązaniami sprowadzają się głównie do wygody i zakresu działania. Płatne narzędzia oferują pełną integrację systemową, natomiast darmowe wymagają łączenia kilku metod jednocześnie. Ostatecznie użytkownik musi zdecydować, czy ważniejsza jest prostota czy oszczędność.