GeForce NOW zhakowane. Modderzy weszli do Windowsa i odpalili własne AI

Paweł BliźniukSkomentuj
GeForce NOW zhakowane. Modderzy weszli do Windowsa i odpalili własne AI

GeForce NOW miało służyć wyłącznie do klikania w gry bez konieczności kupowania karty graficznej za równowartość używanego samochodu. Grupa modderów postanowiła jednak zamienić serwery NVIDII w darmowe stacje robocze. Dzięki sprytnej sztuczce uzyskali pełny dostęp do pulpitów Windowsa z gigantycznym zapasem mocy obliczeniowej. Zamiast ogrywać Wiedźmina czy Cyberpunka, odpalili tam własne modele sztucznej inteligencji, a zieloni na razie bezradnie przyglądają się całemu procederowi.



Modderzy znaleźli wytrych do tylnych drzwi GeForce NOW

Cała chmura NVIDII działa w dość rygorystycznie zamkniętym środowisku, ale modder Zortos, połączywszy siły z twórcą o nicku dpadGuy, znalazł prostą lukę w architekturze usługi. cała operacja opiera się na metodzie typu „file swap” (czyli zwykłej podmiance plików) i wykorzystaniu otwartoźródłowego narzędzia SalsaNOW. Jako punkt wypadowy posłużyły gry w modelu „Install-to-Play” dostępne na Steamie – w zaprezentowanym publicznie przykładzie padło akurat na darmowe Trove.

Sam mechanizm jest zaskakująco łopatologiczny. Uruchamiacie Steam wewnątrz sesji GeForce NOW, po czym wykorzystujecie wbudowaną przeglądarkę (klikając choćby w nazwę wydawcy gry), żeby uzyskać dostęp do lokalnego dysku C:. Stamtąd nawigujecie prosto do katalogu steamapps, lokalizujecie plik wykonywalny gry i podmieniacie oryginalny plik .exe na specjalnie przygotowaną przynętę (tak zwany „decoy”). Efekt? Gdy po tej prostej operacji wciskacie na Steamie zielony przycisk „Graj”, system zamiast odpalić grę, serwuje wam w pełni funkcjonalny, klasyczny pulpit Windowsa.



Co ciekawe, jeśli posiadacie opcję trwałej pamięci masowej (persistent storage), wasze modyfikacje i pobrane dane potrafią przetrwać między różnymi sesjami.

Do czego przydaje się 48 GB VRAM? Spoiler: nie tylko do żywych tapet

Na najwyższym abonamencie Ultimate GeForce NOW przydziela użytkownikowi potężne, serwerowe układy NVIDIA RTX Pro 6000D z aż 48 GB pamięci VRAM. To sprzęt, na który zwykły zjadacz chleba musiałby wydać małą fortunę.

Zortos postanowił sprawdzić, jak taka maszyna poradzi sobie z czymś zupełnie innym niż gry. Uruchomił lokalny model sztucznej inteligencji Gemma 4 31B od Google za pomocą programu LM Studio. Wynik? Aż 41 tokenów na sekundę, co oznacza błyskawiczne generowanie odpowiedzi. Żeby poprawić sobie humor, zainstalował też program Wallpaper Engine i wstawił animowaną tapetę na chmurowym pulpicie.

Nie ma jednak nic za darmo i bez ryzyka. Całość działa wyłącznie na płatnych pakietach Ultimate oraz Priority – użytkownicy darmowych kont nie mają tu czego szukać. Metoda nie przejdzie też u partnerów infrastrukturalnych Nvidii. Sam system zabezpieczeń Zielonych bywa zresztą dość wyczulony: potrafi nagle ubić sesję, jeśli wykryje ręczne otwieranie Eksploratora plików czy innych narzędzi systemowych, a samo pobieranie plików z sieci jest mocno ograniczane.

Najważniejszy jest jednak aspekt formalny. Używanie GeForce NOW jako ogólnodostępnego komputera w chmurze to złamanie regulaminu usługi. Nvidia promuje tę platformę wyłącznie jako maszynkę do grania, więc każdy, kto bawi się w modowanie interfejsu, musi liczyć się z natychmiastowym banem. Na ten moment luka wciąż działa, a Nvidia nie wydała jeszcze oficjalnej łaty blokującej narzędzie SalsaNOW.


reklama


Źródło: X (@Zortosdev), Tom’s Hardware / Zdj. otwierające: NVIDIA, Canva

Paweł BliźniukLinuksiarz, który lubi grzebać w sprzęcie i pisać o szeroko pojętej technologii. Uwielbia wszystko, co zawiera płytki PCB. Wielbiciel retro‑konsolek i ThinkPad'ów. Uzależniony od muzyki i gier roguelike. Wolne chwile poświęca na bieganie. Artykuły zaczął pisać jeszcze przed erą AI.