Amerykański gigant technologiczny Meta rozszerza system śledzenia użytkowników. Do tej pory zbierane dane służyły głównie do wyświetlania reklam. Teraz to się zmieni. Nowy krok firmy zbiega się jednak z poważnymi problemami wizerunkowymi. Firma tłumaczy się właśnie z wpadki na Instagramie, gdzie hakerzy przejmowali konta przez bota AI, oraz z krytyki za program monitorujący pracę własnych pracowników. Mimo to korporacja idzie naprzód i jeszcze mocniej ingeruje w naszą prywatność. Nowe algorytmy zaczną analizować nasze ruchy poza mediami społecznościowymi, aby na tej podstawie decydować, jakie posty i filmiki zobaczymy na głównej tablicy.
Nowy przełącznik w ustawieniach konta i zbieranie danych w tle
Kluczowa zmiana dla użytkowników dotyczy przemodelowania sekcji prywatności w Centrum Kont. Meta likwiduje dotychczasowe, rozproszone funkcje zarządzania aktywnością zewnętrzną na rzecz jednego, skonsolidowanego przełącznika o nazwie „Aktywność z innych firm” (Activity from other businesses). Wyłączenie tej opcji zablokuje algorytmom możliwość modyfikowania widoku głównej tablicy oraz odpowiedzi chata AI na podstawie naszej historii przeglądania sieci.
Należy jednak wyraźnie zaznaczyć, że dezaktywacja tej funkcji nie powstrzyma zewnętrznych witryn i sklepów internetowych przed ciągłym przesyłaniem danych o naszych ruchach do serwerów Meta. Korporacja w dalszym ciągu będzie gromadzić te pakiety danych i wykorzystywać je do wewnętrznego trenowania swoich modeli językowych. Odcięcie zgody zablokuje jedynie bezpośrednią personalizację wyświetlanego nam strumienia treści.

Nowy wymiar personalizacji. Boty Mety przełamują dotychczasowe granice reklamy
Do tej pory informacje o zakupach czy odwiedzanych portalach zewnętrznych służyły wyłącznie do precyzyjnego dobierania sponsorowanych banerów. Od teraz dane te posłużą do bezpośredniego sterowania algorytmami wyświetlania organicznych postów, rolek oraz generowania odpowiedzi przez chatbota Meta AI. W praktyce oznacza to, że zakup sprzętu turystycznego w niezależnym sklepie internetowym natychmiast zmieni zawartość Twojej głównej tablicy. Taka transakcja wpłynie również na styl rozmowy z asystentem AI.
Wprowadzenie tych zmian wywołało spore zamieszanie na świecie. Wszystko przez ostre przepisy o ochronie prywatności. Z tego powodu nowa funkcja na starcie ominie wiele kluczowych rynków, w tym Europę, Wielką Brytanię, Brazylię czy Koreę Południową. System ruszy w lipcu głównie w Stanach Zjednoczonych. Pytanie brzmi – jak długo unijne i lokalne prawo zdoła skutecznie chronić użytkowników przed kolejnymi zakusami technologicznego giganta?
Źródło: Neowin, The Hacker News