Skandynawia, która jeszcze dekadę temu była pionierem w cyfryzacji klas, właśnie wrzuca wsteczny bieg. Premier Norwegii, Jonas Gahr Støre, ogłosił zmiany, wprowadzając niemal całkowity zakaz używania generatywnej sztucznej inteligencji w szkołach podstawowych od końca sierpnia.
Strategia rządu sztywno dzieli uczniów na trzy grupy, całkowicie odcinając od technologii dzieci w wieku od 6 do 13 lat, a nastolatkom pozwalając na korzystanie z algorytmów wyłącznie pod bezpośrednim okiem nauczyciela. Dopiero najstarsza młodzież przed wejściem na rynek pracy ma uczyć się świadomego i odpowiedzialnego korzystania z systemów sztucznej inteligencji.
Spektakularny sukces poprzedniego zakazu. Liczba wizyt u psychologów spadła o 60%
Dla Norwegów ten krok to nie nagły atak paniki, ale chłodna kalkulacja oparta na wcześniejszych, bolesnych doświadczeniach z nadmierną cyfryzacją. Kiedy dekadę temu masowo wprowadzano tam iPady zamiast podręczników, efekt okazał się katastrofalny. Aż piętnaście tysięcy uczniów kończyło szkołę podstawową bez umiejętności prawidłowego czytania, a słownictwo dzieci dramatycznie zubożało.
Władze wyciągnęły z tego wnioski i w 2024 roku całkowicie zakazały smartfonów w szkołach. To przyniosło spektakularne rezultaty w postaci wyższych ocen oraz spadku liczby wizyt u psychologów dziecięcych o 60%, szczególnie wśród nastolatek. Teraz czas na kolejny etap, bo generatywna sztuczna inteligencja stała się dla wielu uczniów zbyt dużą drogą na skróty.

ChatGPT niszczy mózgi najmłodszych? Norwegia zakazuje AI w szkołach
Premier Norwegii podkreśla, że bezkrytyczne używanie narzędzi typu ChatGPT niesie ze sobą ogromne ryzyko pomijania kluczowych etapów rozwoju poznawczego. Zanim dzieci dotkną algorytmów, muszą najpierw fizycznie opanować tradycyjne pisanie, liczenie w pamięci i płynne czytanie książek, na których powrót rząd postanowił przeznaczyć właśnie gigantyczne fundusze.
Norweski zakaz to bezpośrednia kontra wobec tego, co dzieje się na świecie. W Stanach Zjednoczonych sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Tam szkoły właściwie skapitulowały przed nową technologią. Giganci pokroju OpenAI i Microsoftu pompują miliony dolarów w specjalne szkolenia, które mają zmusić nauczycieli do zaakceptowania sztucznej inteligencji na lekcjach. Skutki w USA są jednak opłakane. Amerykańscy pedagodzy są już tak zmęczeni masowym oszukiwaniem przez uczniów, że muszą wracać do tradycyjnych egzaminów papierowych.
Wprowadzenie tak ostrych blokad będzie dla norweskich szkół wielkim wyzwaniem logistycznym, ale jeśli ten eksperyment zadziała, tym śladem szybko pójdą kolejne kraje w Europie.
Źródło tekstu: Reuters, MSN / Zdjęcie otwierające: unsplash (@katjaano)
