Elektryczny monocykl oszalał w autobusie. Chwilę później pasażerowie musieli uciekać

Robert LewandowskiSkomentuj
Elektryczny monocykl oszalał w autobusie. Chwilę później pasażerowie musieli uciekać

Wnosisz ciężki elektryczny sprzęt do zatłoczonego autobusu. Co może pójść nie tak? We Wrocławiu pasażerowie przekonali się, że całkiem sporo. Zwykły kurs zamienił się w błyskawiczną ewakuację, gdy elektronika w przewożonym monocyklu całkowicie zwariowała, a silnik samoczynnie wkręcił się na maksymalne obroty. To właśnie dlatego przewożenie takich pojazdów w komunikacji miejskiej może być niebezpieczne i z reguły jest zakazane.



Niebezpieczna sytuacja rozegrała się 23 września, ale nagranie wrocławski MPK opublikował we wtorek 13 października. Pasażer postanowił przewieźć w autobusie elektryczny monocykl, całkowicie ignorując obowiązujące w MPK przepisy. Jak się szybko okazało, zakazy te mają bardzo solidne i praktyczne podstawy.

Na udostępnionym nagraniu z monitoringu widać, jak z pozoru zwykła podróż w ułamku sekundy zamienia się w koszmar. Mężczyzna trzyma sprzęt między nogami. Nagle, w trakcie jazdy, elektronika ulega awarii, a monocykl niespodziewanie uruchamia się na podłodze autobusu. Rozpędzona opona z dużą siłą trze o nawierzchnię pojazdu, uszkadzając ją, po czym całe wnętrze błyskawicznie wypełnia gęsty dym. Sytuacja do złudzenia przypominała zapłon baterii w hulajnodze elektrycznej. Tylko i wyłącznie dzięki trzeźwości umysłu i profesjonalnej reakcji kierowcy, który zatrzymał pojazd i sprawnie ewakuował wszystkich podróżnych, nikt nie odniósł obrażeń.



Jak poinformował portal Instalki.pl, Daniel Misiek, rzecznik MPK Wrocław, sytuacja na szczęście nie doprowadziła do pojawienia się ognia. Po zdarzeniu kierowca wznowił kurs, a na podłodze autobusu pozostał ślad po tarciu.

Tykające bomby na kółkach. Tego nie przewoź w komunikacji miejskiej

Wnoszenie kilkunastokilogramowego sprzętu, naszpikowanego wrażliwą elektroniką, do zatłoczonego autobusu to skrajna nieodpowiedzialność. Nowoczesne urządzenia transportu osobistego kryją w sobie potężne pakiety ogniw. Zwarcia, uszkodzenia mechaniczne czy błędy sterowników to realne ryzyko, a pożary takich baterii w zamkniętej przestrzeni to scenariusz na film katastroficzny. Gasi się je niezwykle trudno.

Nie trzeba daleko szukać, by przekonać się, czym grozi zapłon. W maju tego roku elektryczna hulajnoga spowodowała poważny pożar w jednym z warszawskich bloków. Miesiąc później, w Działoszynie, podobny sprzęt zapalił się podczas ładowania w przydomowym garażu. Z kolei w lipcu awaria akumulatora doprowadziła do pożaru w mieszkaniu w Rzeszowie. Wniesienie takiej potencjalnej usterki na pokład miejskiego autobusu pełnego ludzi to po prostu igranie z ogniem.

Przewoźnicy tłumaczą, skąd te zakazy

To właśnie z powodu takich incydentów zakaz przewożenia e-rowerów, monocykli czy hulajnóg obowiązuje nie tylko we wrocławskim MPK, ale też u wielu innych przewoźników komunikacji miejskiej w całej Polsce. Ograniczenia mogą irytować, ale ich fundamentem jest chłodna kalkulacja ryzyka.

– We Wrocławiu obowiązuje zakaz przewozu urządzeń transportu osobistego, takich jak hulajnogi elektryczne, deskorolki elektryczne, monocykle elektryczne czy segwaye. Ograniczenia dotyczą również rowerów elektrycznych. Najważniejszy powód to bezpieczeństwo pasażerów. Akumulatory stosowane w tego typu pojazdach mogą w przypadku uszkodzenia stwarzać zagrożenie pożarowe. Przewoźnik nie ma też możliwości sprawdzenia stanu technicznego każdego urządzenia przed wejściem do pojazdu. Znaczenie mają również względy praktyczne. Tego typu pojazdy elektryczne mogą ważyć nawet kilkadziesiąt kilogramów. W przypadku gwałtownego hamowania istnieje ryzyko ich niekontrolowanego przemieszczenia się, co może stanowić zagrożenie dla współpasażerek i współpasażerów – podaje MPK Wrocław.

Morał z tej historii jest prosty. Urządzenia elektryczne ułatwiają życie, o ile używamy ich z głową. Kiedy jednak sprzęt postanawia pojeździć sam, lepiej wezwać taksówkę bagażową, niż fundować współpasażerom dymną niespodziankę i ewakuację. A najlepiej, jeśli już bierzemy ze sobą tego typu sprzęt, po prostu z niego skorzystajmy i dojedźmy do celu własnym środkiem transportu, zamiast pchać się z nim do autobusu.

Źródło tekstu: MPK Wrocław / Zdjęcie otwierające: Wikimedia.org (jakub.janas.photo), MPK Wrocław

Robert LewandowskiLubię wiedzieć, jak działa świat, ten duży i ten tuż za rogiem. Fascynują mnie ludzie, społeczeństwo, nowe technologie i polityka, a najbardziej to, jak wszystko się ze sobą łączy i wpływa na nasze codzienne życie.