Kupując luksusowy samochód za kilkaset tysięcy złotych, większość kierowców spodziewa się komfortu, niezawodności i prywatności. Tymczasem właściciele nowszych modeli BMW na ekranach swoich desek rozdzielczych reklamy, co wywołało na całym świecie spore zaskoczenie. Niemiecki producent wykorzystał kokpity pojazdów do wyświetlania treści promocyjnych związanych z najnowszą produkcją kinową o Spider-Manie. Na markę natychmiast spadła ogromna fala krytyki ze strony oburzonych klientów.
Filmowy pokaz w kokpicie, którego nikt nie zamawiał
Nietypowa akcja marketingowa rozpoczęła się pod koniec lipca i ma potrwać do 10 sierpnia, obejmując zasięgiem ponad 70 rynków. W autach wyprodukowanych po lipcu 2020 roku, wyposażonych w systemy BMW OS od wersji 7 do X, po uruchomieniu silnika pojawia się komunikat o wizycie popularnego bohatera komiksów Marvela.
Po kliknięciu w powiadomienie auto uruchamia pełnoekranową animację, połączoną z dedykowaną ścieżką dźwiękową oraz efektami nastrojowego oświetlenia wnętrza. Całość służy promocji filmu „Spider-Man: Brand New Day” oraz elektrycznego modelu iX3, który pojawił się w produkcji kinowej. Chociaż BMW twierdzi, że pokaz uruchamia się wyłącznie na życzenie kierowcy, sami użytkownicy zauważają, że wyskakujące powiadomienie jest po prostu denerwujące.
Zapomniane obietnice i złamane słowo wiceprezesa. Czy w autach BMW reklamy staną się codziennością?
Fala niezadowolenia na forach internetowych nie wynika jedynie z samego faktu ujrzenia komercyjnego komunikatu. Kierowcy wytykają marce ewidentną hipokryzję, przypominając wypowiedź wysokiego szczebla menedżera koncernu. Pod koniec 2023 roku Stephan Durach, starszy wiceprezes BMW Group, kategorycznie wykluczał odpłatne udostępnianie ekranów w autach zewnętrznym firmom. Nazwał wówczas kabinę samochodu „przestrzenią prywatną”. Dziś te deklaracje brzmią co najmniej niefortunnie.
To nie pierwszy raz, kiedy cyfrowe eksperymenty marki wywołują spore kontrowersje. W przeszłości BMW wsławiło się pomysłem pobierania miesięcznych opłat abonamentowych za aktywację podgrzewania foteli czy adaptacyjnego zawieszenia – mimo że fizyczne elementy potrzebne do ich działania znajdowały się już w wyprodukowanym pojeździe. Pod naciskiem mediów i wściekłych kierowców z abonamentu szybko się wycofano.
Czas pokaże, czy fala krytyki zmusi markę do zmiany podejścia. Wygląda jednak na to, że granica między interfejsem użytkownika a przestrzenią komercyjną zaczyna się niebezpiecznie zacierać.
Źródło tekstu: Engadget, Moto Guru / Zdjęcie otwierające: BMW Group