Dokumenty Google nareszcie mają sens. Ta funkcja czyni je świetnym edytorem

Piotr MalinowskiSkomentuj
Dokumenty Google nareszcie mają sens. Ta funkcja czyni je świetnym edytorem

Dokumenty Google zyskały funkcję, o którą użytkownicy prosili przez długie lata. Wsparcie dla plików Markdown czyni ten webowy edytor znacznie przydatniejszym dla wielu osób.



Google nareszcie ulepsza swój edytor tekstu – szkoda tylko, że musieliśmy tak długo czekać

Tytułowa usługa jest o tyle wygodna, że nie trzeba za nią płacić i zastanawiać się nad sposobem udostępniania plików – niemalże każdy posiada przecież konto Google. Jeśli jednak chcecie używać webowego edytora jako głównego narzędzia pracy, to szybko dostrzeżecie brak podstawowych rozwiązań. Wtedy lepiej sięgnąć po Worda czy open-source’owe opcje (np. Proton Docs), choć oczywiście nie zawsze jest to takie proste.

Dlatego dobrze jest widzieć aktualizacje do darmowej alternatywy. Użytkownicy regularnie prosili o wprowadzenie obsługi plików Markdown (rozszerzenia .md lub .markdown), tak naprawdę nie było częściej przewijających się pomysłów. Teraz korporacja wysłuchała klientów i poinformowała o wdrożeniu długo wyczekiwanej opcji. To jednak wciąż dosyć wstydliwy update, gdyż nawet wspomniane rozwiązanie od Proton posiada identyczne wsparcie i to naprawdę długo.



No dobra, ale co w zasadzie oznacza obsługa plików Markdown dla przeciętnego użytkownika Google Docs? Od teraz można takie dokumenty otwierać, edytować (także grupowo) bezpośrednio w internetowej przeglądarce. Koncern wspomina też o możliwości podglądu przed konwersją, co także przyda się konsumentom. Dotychczas trzeba było ręcznie przerabiać plik tak, by był kompatybilny z Dokumentami Google.

Nie powinno być żadnych problemów z odczytaniem dokumentów, choć wiadomo – różnie z tym bywa. Aktualizacja powinna już być dostępna u wszystkich osób. Jeśli jeszcze nie widzisz zmian, musisz uzbroić się w odpowiednią dawkę cierpliwości.

Źródło tekstu: Google / Zdjęcie otwierające: Google, instalki.pl

Piotr MalinowskiDziennikarz z pasji i wykształcenia. Jest związany z popularnymi serwisami branżowymi, gdzie od siedmiu lat publikuje treści o nowych technologiach, gamingu oraz „ludziach internetu”. Fascynuje go wpływ influencer marketingu na społeczeństwo oraz szeroko pojęte przyczyny i skutki nierówności społecznych. Prywatnie fan powieści/filmów grozy, gier studia Piranha Bytes, podcastów kryminalnych, dobrej kawy oraz rowerowych wycieczek.