Człowiek zmierzył się z robotem. Pojedynek w sortowni trwał 10 godzin

Paweł BliźniukSkomentuj
Człowiek zmierzył się z robotem. Pojedynek w sortowni trwał 10 godzin

Firma Figure AI, wyceniana na 39 miliardów dolarów, postanowiła urządzić w swojej kwaterze głównej w San Jose nietypowe zawody. Zorganizowali wielodniowy livestream, gdzie naprzeciw siebie stanęli ludzki stażysta, Aimé Gérard, oraz humanoidalny robot Figure 03. Zadanie? Przez 10 godzin mieli sortować paczki, skanować kody kreskowe i układać je na taśmie kodem do dołu.



Mimo zakończenia pojedynku, transmisja na żywo wciąż trwa i ma się zakończyć dopiero w momencie, gdy roboty zaliczą pierwszą poważną awarię.

Porażka robota. Człowiek wygrał mimo ograniczeń

Gérard przerzucił w tym czasie 12 924 paczki, wyprzedzając maszynę o zaledwie 192 sztuki. Człowiek potrzebował 2,79 sekundy na paczkę, robot – 2,83 sekundy. Różnica jest wręcz kosmetyczna, ale diabeł tkwi w szczegółach.



Stażysta prowadził przez pierwsze pięć godzin, dopóki kalifornijskie prawo pracy nie zmusiło go do pójścia na przerwę. Gdy człowiek jadł kanapkę – robot, którego nie obchodzi kodeks pracy, wysunął się na prowadzenie. Ostatecznie jednak chłopak odrobił straty. CEO firmy, Brett Adcock, podsumował to na X krótko: „To ostatni raz, kiedy człowiek wygrał”.

Co z baterią? Tutaj Figure AI rozwiązało problem w sposób, który powinien zainspirować producentów smartfonów. Kiedy jednemu robotowi po 3-4 godzinach kończy się prąd, sam woła z bazy „kolegę”, który akurat zjechał z ładowarki. Wtedy następuje płynna rotacja na stanowisku. W efekcie blaszana ekipa pobiła rekord, pracując 48 godzin bez ani jednej awarii i przerzucając w pierwszą dobę ponad 30 tysięcy paczek.

Trzeba przyznać, że od strony inżynieryjnej Figure 03 to potwór. Maszyną steruje sieć neuronowa Helix 02, którą wyszkolono na ponad tysiącu godzin ludzkich ruchów i przeprowadzono przez 200 tysięcy symulacji. Wszystkie obliczenia AI dzieją się bezpośrednio na pokładzie robota (onboard inference).

Ponad 3 miliony ludzi oglądało ten pokaz w internecie, nazywając transmisję „robotycznym ASMR” i nadając maszynom imiona Bob, Frank czy Gary. Doszło nawet do tego, że na platformie Polymarket obstawiano zakłady, kiedy roboty zaliczą wpadkę, a firma zaczęła sprzedawać koszulki z wizerunkiem robota Franka. Póki co, licznik nadal się nie zatrzymał.

Humanoidalne roboty nadal potrzebują kontrolowanego środowiska

Eksperci, w tym profesor Ayanna Howard z Ohio State University, słusznie punktują, że cały ten genialny pokaz odbył się w idealnie sterylnych warunkach. Dotyczył jednej, skrajnie powtarzalnej czynności.


reklama


W realnym świecie Figure 03 wciąż potrafi się wyłożyć na prostych rzeczach. Zdarza mu się gubić precyzję, upuszczać paczki albo kłaść je kodem do góry, co w logistyce oznacza paraliż taśmy. Poza tym, nauczona doświadczeniem z wcześniejszymi pokazami Elona Muska i Tesli, społeczność tech podchodzi do tematu z ograniczonym zaufaniem. Figure AI przysięga, że roboty działały w pełni autonomicznie, bez ukrytych teleoperatorów z padami w rękach, ale niezależnych świadków na miejscu nie było.

Źródło: Business Insider / Zdj. otwierające: YouTube (@figureai)

Paweł BliźniukLinuksiarz, który lubi grzebać w sprzęcie i pisać o szeroko pojętej technologii. Uwielbia wszystko, co zawiera płytki PCB. Wielbiciel retro‑konsolek i ThinkPad'ów. Uzależniony od muzyki i gier roguelike. Wolne chwile poświęca na bieganie. Artykuły zaczął pisać jeszcze przed erą AI.