Chińczycy nadal to robią. Dysk z Temu zawierał więcej powietrza niż pamięci

Paweł BliźniukSkomentuj
Chińczycy nadal to robią. Dysk z Temu zawierał więcej powietrza niż pamięci

Użytkownik Reddita skuszony niesamowitą okazją postanowił sprawdzić, ile prawdy jest w ofertach taniego sprzętu z Chin i kupił zewnętrzny dysk SSD o pojemności 4 TB. Cena wynosiła około 20 dolarów, czyli w przeliczeniu niecałe 80 złotych. Po rozkręceniu obudowy okazało się, że w środku znajduje się więcej powietrza niż pamięci – zupełnie jak w paczce chipsów. Zamiast nowoczesnych kości pamięci i zaawansowanego kontrolera, w plastikowym pudełku spoczywała tania karta microSD umieszczona w adapterze i podpięta pod prosty miniaturowy układ elektroniczny.



Oprogramowanie, które kłamie prosto w oczy. Karta pamięci identyfikowała się jako dysk

Chińscy programiści zastosowali tu prawdopodobnie tak zwany spoofing firmware’u, wgrywając do kontrolera zmodyfikowany kod.

Gdy podłączacie takie cudo do komputera, urządzenie melduje systemowi operacyjnemu obecność potężnej przestrzeni roboczej o wielkości 4 TB. Windows czy macOS nie sprawdzają fizycznej zawartości kości, tylko wierzą kontrolerowi na słowo, pokazując piękny, czysty dysk gotowy do zapełnienia. Zabawa trwa jednak krótko. Dokładnie do momentu, gdy pliki przekroczą realną pojemność ukrytej w środku karty pamięci, która zazwyczaj wynosi zaledwie kilka gigabajtów.



Wtedy do akcji wkracza arytmetyka modularna, a urządzenie zaczyna zachowywać się jak drogowe rondo. Zamiast wyświetlić komunikat o braku miejsca, kontroler zawija adresowanie logicznych bloków danych. Tym samym bez ostrzeżenia wraca na sam początek fizycznego nośnika. Nowe pliki nadpisują te, które zgraliście na dysk na samym początku.

Możecie bez problemu wysłać tam plik wideo ważący 16 GB i system zakomunikuje sukces. Jednak w rzeczywistości druga połowa danych fizycznie zniszczy pierwszą. Użytkownik dowiaduje się o wszystkim dopiero wtedy, gdy próbuje otworzyć zapisane foldery i zamiast zdjęć z wakacji widzi błędy o uszkodzonych strukturach plików.

Na chińskich platformach kupuj tylko proste narzędzia

Opisywany proceder nie jest żadną nowością. Bliźniacze techniki manipulacji z pendrive’ami o sztucznie podkręconej pojemności trwają w najlepsze od wielu lat.

Azjatyckie portale zakupowe mogą być przydatne, ale wyłącznie do zakupu „prostych” przedmiotów. Bezpiecznym wyborem są akcesoria czysto mechaniczne, gdzie jakość łatwo ocenić wzrokiem. Metalowe śrubokręty, bity Torx, plastikowe organizery czy proste adaptery z USB-A na USB-C raczej nie będą zawierały zmodyfikowanego oprogramowania do niszczenia danych.

Każda oferta dysku SSD czy karty pamięci o ogromnej pojemności, sprzedawana za ułamek wartości rynkowej, to ewidentne oszustwo. Produkcja krzemu oraz nowoczesnych kości pamięci kosztuje zbyt wiele, by jakikolwiek podmiot sprzedawał je poniżej kosztów produkcji.


polecane wideo - obserwuj nas na YouTube



Źródło: Reddit / Zdj. otwierające: Unsplash (@ymoran)

Paweł BliźniukLinuksiarz, który lubi grzebać w sprzęcie i pisać o szeroko pojętej technologii. Uwielbia wszystko, co zawiera płytki PCB. Wielbiciel retro‑konsolek i ThinkPad'ów. Uzależniony od muzyki i gier roguelike. Wolne chwile poświęca na bieganie. Artykuły zaczął pisać jeszcze przed erą AI.