Sejm uchwalił ustawę, która pozwoli na blokowanie nielegalnych treści publikowanych w internecie. Czy zwykli użytkownicy powinni się czegokolwiek obawiać?
Nielegalne treści w sieci będą mogły zostać zablokowane przez służby – czy to oznacza cenzurę?
Zaproponowane przez Ministerstwo Cyfryzacji zmiany są przede wszystkim reakcją na ostatnie wydarzenia w polskich szkołach. Trudno mówić o cenzurze, gdyż rząd planuje interweniować głównie w przypadku treści pornograficznych z udziałem zwierząt, małoletnich czy takich wyróżniających się wyjątkowo drastyczną formą. Przyjęte poprawki umożliwiają podjęcie odpowiednich kroków szybciej niż miało to miejsce dotychczas.
Nakazy ograniczające dostęp do treści naruszających prawo mają być wydawane błyskawicznie. Na przyjęcie zmian zgodziło się w sumie 242 posłów i posłanek. Warto mieć też na uwadze, że już na początku roku planowano wprowadzić coś podobnego, lecz nowelizacja napotkała weto prezydenta.

Wczorajsze głosowanie nie było zresztą zaplanowane, zorganizowano je tuż po spotkaniu z premierem Donaldem Tuskiem, który wyraził się jednoznacznie o konieczności dalszego procedowania przepisów pozwalających na blokowanie mowy nienawiści. Do tego polityk oskarżył gaming i niezwykle spłycił problem.
No dobra, ale co jeszcze się zmieni? Sądy i właściwe organy otrzymają możliwość wydawania nakazów dotyczących treści w internecie (przestępstwa, nienawiść, oszustwa). Dostawcy usług internetowych będą musiały się dostosować, lecz użytkownicy otrzymają możliwość złożenia wniosku o przywrócenie dostępu.
Powstanie też rejestr wykorzystywanych do rozpowszechniania nielegalnych treści stron internetowych. Na implementację zmian jeszcze trochę poczekamy, gdyż nowelizacja trafi teraz do Senatu.
Źródło tekstu: PAP / Zdjęcie otwierające: unsplash.com (@allysphotos)