Nie potrzebujemy totalitarnego państwa rodem z powieści George’a Orwella, aby znaleźć się pod nieustanną obserwacją. Wystarczą smartfon, komputer, samochód i kilka teoretycznie niewinnych, popularnych usług internetowych. Każdego dnia zostawiamy po sobie ogromne ilości informacji, które mogą trafić do reklamodawców, pośredników handlujących danymi, a nawet służb państwowych.
Przyjrzyjmy się dziesięciu udokumentowanym przypadkom, które pokazują, że cyfrowa dystopia nie jest już wyłącznie literacką fantazją. To rzeczywistość, w której prywatność stała się przywilejem wymagającym wysiłku.
1. Reklamy jako narzędzie precyzyjnych cyberataków
Niedawno pisałem o odkryciach badaczy z Citizen Lab, którzy ujawnili wykorzystywanie infrastruktury reklamy internetowej do prowadzenia zaawansowanych operacji szpiegowskich. Mechanizmy stworzone do docierania z reklamami do określonych odbiorców mogą pomagać w identyfikowaniu i atakowaniu konkretnych osób. W połączeniu z odpowiednim oprogramowaniem szpiegowskim możliwe stają się dokładnie wycelowane ataki typu zero-click, niewymagające kliknięcia podejrzanego odnośnika ani świadomego uruchomienia złośliwego pliku. Sam mechanizm reklamowy nie przełamuje jednak zabezpieczeń telefonu – do infekcji potrzebna jest również podatność i odpowiedni kod wykorzystujący tę lukę.
To wyjątkowo niepokojące odwrócenie pierwotnego przeznaczenia technologii. System reklamowy, który miał zdecydować, czy zobaczymy promocję butów, może zostać wykorzystany jako element operacji prowadzącej do przejęcia urządzenia. Użytkownik nie musi popełnić żadnego błędu, aby stać się celem. Tradycyjne rady dotyczące unikania podejrzanych wiadomości przestają wystarczać, gdy atak nie wymaga naszego udziału.

2. Służby mogą kupić historię twojego przemieszczania się
W Stanach Zjednoczonych firma Fog Data Science oferowała organom ścigania narzędzie Fog Reveal, pozwalające analizować historyczne dane lokalizacyjne telefonów. Informacje pochodziły z komercyjnego rynku danych, zasilanego między innymi przez aplikacje mobilne. Funkcjonariusze mogli sprawdzać, gdzie znajdowały się określone urządzenia w przeszłości, a następnie analizować ich przemieszczanie się. Jak ujawniła agencja Associated Press, z technologii korzystały amerykańskie jednostki policji, niekiedy bez uzyskiwania tradycyjnego nakazu sądowego.
Państwo nie musi już samodzielnie budować rozbudowanego systemu śledzenia obywateli. Może skorzystać z informacji zgromadzonych przez prywatne przedsiębiorstwa, które pozyskały je w zupełnie innym celu.
3. Reklamodawcy wiedzą, czy byłeś w kościele lub szpitalu
W grudniu 2024 roku amerykańska Federalna Komisja Handlu (FTC) podjęła działania przeciwko Gravy Analytics i jej spółce zależnej Venntel. Firmy zostały oskarżone o niezgodne z prawem wykorzystywanie i sprzedaż szczegółowych danych lokalizacyjnych. Według regulatora informacje pozwalały identyfikować urządzenia osób odwiedzających placówki medyczne, miejsca kultu religijnego czy wydarzenia związane z określonymi problemami zdrowotnymi. Przedsiębiorstwa miały przetwarzać dane pochodzące z ogromnej liczby telefonów.
Kluczową rolę odgrywał geofencing, czyli wyznaczanie wirtualnych granic wokół konkretnych miejsc. Wystarczy określić obszar obejmujący szpital, kościół lub siedzibę organizacji politycznej, a następnie sprawdzić, które urządzenia pojawiały się w jego obrębie. W ten sposób można tworzyć listy potencjalnych pacjentów, wiernych czy uczestników demonstracji. Sama obecność telefonu nie dowodzi oczywiście, dlaczego ktoś odwiedził dane miejsce, ale już takie przypuszczenia mogą prowadzić do jakiegoś rodzaju dyskryminacji.
4. Twój samochód wie, czy byłeś grzeczny
Współczesny samochód to komputer na kołach, który potrafi gromadzić szczegółowe informacje o stylu jazdy. Według ustaleń FTC General Motors i OnStar zbierały dane dotyczące między innymi lokalizacji pojazdów oraz zachowania kierowców. Systemy mogły rejestrować gwałtowne hamowania, prędkość czy pory podróży. Informacje trafiały następnie do podmiotów zewnętrznych, w tym pośredników udostępniających dane branży ubezpieczeniowej. W styczniu 2026 roku FTC zatwierdziła ugodę, która między innymi ograniczyła możliwość przekazywania takich informacji agencjom sporządzającym raporty konsumenckie.

5. Tysiące kamer śledzą samochody na ulicach
Amerykańska firma Flock Safety rozwija sieć kamer automatycznie rozpoznających tablice rejestracyjne. Urządzenia zapisują informacje o wykrytych pojazdach, w tym miejsce i czas przejazdu. Technologia pomaga organom ścigania odnajdywać poszukiwane samochody, ale umożliwia również odtwarzanie tras przemieszczania się kierowców. W październiku 2026 roku ujawniono, że funkcjonariusze policji z Houston przeprowadzili ponad 183 tysiące wyszukiwań w sieci obejmującej kamery Uniwersytetu Karoliny Północnej w Charlotte. Te miejsca dzieli ponad 1600 kilometrów.

6. Windows ma identyfikatory, przez które używanie VPN traci sens
W lipcu tego roku opisałem historię Petera Stokesa, podejrzanego o działalność w grupie cyberprzestępczej Scattered Spider. Mężczyzna korzystał z VPN, aby ukrywać swój adres IP, ale śledczy z FBI zdołali powiązać jego aktywność z konkretnym komputerem. Pomógł w tym identyfikator GDID (Global Device ID), przypisywany instalacji systemu Windows. Dane Microsoftu umożliwiły powiązanie urządzenia z historią adresów IP. Następnie śledczy zestawili te informacje z logowaniami do innych usług, co pomogło zidentyfikować podejrzanego.
Windows posiada również osobny identyfikator reklamowy, który pozwala aplikacjom łączyć informacje o aktywności użytkownika na potrzeby personalizacji reklam. W przeciwieństwie do GDID można go wyłączyć w ustawieniach prywatności. Do wyłączenia GDID potrzebny jest skrypt deGDID.
7. Windows może zapamiętywać niemal wszystko, co robisz na komputerze
Microsoft opracował funkcję Recall dla komputerów Copilot+ PC, która umożliwia okresowe wykonywanie zrzutów ekranu i tworzenie przeszukiwalnego archiwum aktywności. Dzięki temu użytkownik może odnaleźć wcześniej oglądaną stronę, dokument lub obraz, nawet jeśli nie pamięta jego nazwy. System analizuje zapisane materiały lokalnie, pozwalając wyszukiwać informacje za pomocą zwykłych zapytań. W praktyce oznacza to możliwość odtworzenia znacznej części tego, co pojawiało się na ekranie komputera.
Microsoft zapewnia, że Recall jest domyślnie wyłączony, wymaga świadomej zgody i przechowuje dane lokalnie z odpowiednimi zabezpieczeniami. Użytkownik może też usuwać zrzuty oraz wykluczać określone aplikacje i strony. Nie zmienia to jednak charakteru samego rozwiązania. Powstaje bowiem szczegółowa, przeszukiwalna historia aktywności.
8. Politycy mogą pokazywać każdemu wyborcy inną rzeczywistość
Jednym z najbardziej znanych przykładów wykorzystania danych osobowych w polityce jest afera Cambridge Analytica. Firma pozyskała dane milionów użytkowników Facebooka za pośrednictwem aplikacji służącej do przeprowadzania testów osobowości. Informacje wykorzystano między innymi w kontekście kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa w 2016 roku. Cambridge Analytica deklarowała możliwość analizowania cech psychologicznych wyborców i dopasowywania do nich przekazu politycznego. Choć skuteczność tych metod pozostaje przedmiotem sporów, sam mechanizm profilowania został szeroko udokumentowany.
9. Podwykonawcy wielkich firm technologicznych oglądają prywatne nagrania z okularów i kamer
Kamery montowane w inteligentnych urządzeniach coraz częściej rejestrują najbardziej prywatne momenty naszego życia. Jak opisywaliśmy w tym roku na łamach Instalek, osoby pracujące przy analizowaniu materiałów pochodzących z okularów Meta Ray-Ban miały dostęp do nagrań przedstawiających między innymi sytuacje intymne. Materiały trafiały do ludzi zajmujących się opisywaniem i oznaczaniem danych wykorzystywanych do rozwijania systemów sztucznej inteligencji. Użytkownicy mogą nie zdawać sobie sprawy, że określone nagrania przetwarzane przez usługi producenta mogą być analizowane przez człowieka.
Podobne zagrożenia ujawniono w przypadku kamer bezpieczeństwa Ring, należących do Amazona. W 2023 roku FTC poinformowała, że pracownicy firmy uzyskiwali nieuprawniony dostęp do prywatnych nagrań klientów. Jeden z nich przez wiele miesięcy oglądał tysiące materiałów przedstawiających kobiety, pochodzących między innymi z kamer umieszczonych w sypialniach i łazienkach. Trudno o bardziej wymowny przykład technologicznego paradoksu: kupujemy urządzenie, aby zwiększyć bezpieczeństwo własnego domu, a następnie okazuje się, że może ono stać się narzędziem naruszania naszej prywatności.
10. Alexa przechowywała nagrania dzieci mimo próśb o usunięcie
Inteligentne głośniki z asystentami głosowymi stały się stałym elementem wielu domów. Urządzenia takie jak Amazon Echo pozwalają sterować oświetleniem, odtwarzać muzykę czy zadawać pytania bez używania telefonu. Jednak w 2023 roku amerykańskie organy regulacyjne oskarżyły Amazon o naruszanie przepisów dotyczących prywatności dzieci. Według FTC firma przechowywała nagrania głosowe najmłodszych użytkowników przez nieuzasadniony czas, a także nie realizowała prawidłowo części żądań ich usunięcia. Zebrane informacje były wykorzystywane między innymi do doskonalenia technologii rozpoznawania mowy. Amazon zgodził się zapłacić 25 milionów dolarów w ramach ugody.
Czy można jeszcze uciec przed cyfrową dystopią?
Wszystkie opisane przypadki łączy jeden problem: utrata kontroli nad informacjami, które sami wytwarzamy. Korzystając z telefonu, komputera, samochodu czy domowych urządzeń, pozostawiamy cyfrowe ślady. Nie zawsze wiemy, kto je zbiera, jak długo przechowuje i komu może je udostępnić. Co gorsza, informacje pozyskane w jednym celu mogą później zostać wykorzystane w zupełnie innym, niekiedy wbrew interesom użytkownika.
Czy oznacza to, że powinniśmy wyrzucić smartfony, zrezygnować z internetu i zamieszkać w lesie? Na szczęście nie. Istnieją sposoby, aby ograniczyć skalę cyfrowej inwigilacji, choć wymagają one nieco więcej wysiłku niż bezrefleksyjne akceptowanie ustawień proponowanych przez producentów.
Dobrym początkiem może być przejście z Windowsa na system Linux, na przykład Debiana lub Fedorę. Warto również rozważyć pocztę elektroniczną nastawioną na prywatność, taką jak Proton Mail. Usługi te oferują rozwiązania ograniczające dostęp dostawcy do treści korespondencji. Dobrym uzupełnieniem jest sprawdzony VPN z przejrzystą polityką prywatności i niezależnymi audytami. Trzeba jednak pamiętać, że VPN nie zapewnia pełnej anonimowości i nie chroni przed wszystkimi metodami identyfikowania użytkownika. Kolejna sprawa to blokery reklam.
Równie istotne są decyzje zakupowe. Wybierając samochód, warto sprawdzić, jakie informacje gromadzi jego producent, czy można wyłączyć telemetrię oraz komu udostępniane są dane o podróżach. Podobną ostrożność należy zachować przy zakupie kamer, telewizorów i innych urządzeń podłączonych do internetu. Lepiej wybierać sprzęt firm, które mają dobrą reputację w zakresie ochrony prywatności, jasno opisują swoje praktyki i pozwalają wyłączyć zbędne funkcje sieciowe.
Źródła:
1. TechCrunch – Citizen Lab i ataki zero-click
2. Associated Press – Fog Reveal
3. FTC – Gravy Analytics i Venntel
4. FTC – General Motors i OnStar
5. Chron – Flock Safety
6. Instalki.pl – GDID
7. Microsoft – funkcja Recall
8. Wikipedia – afera Cambridge Analytica
9. Instalki.pl – kulisy okularów Meta,
10. FTC – Alexa i nagrania dzieci
Zdjęcie otwierające: Reddit cyberpunkgame u/AwkwardToast404