Xbox strzela do pustej bramki. Cyfrowe licencje na fizycznych nośnikach

Paweł BliźniukSkomentuj
Xbox strzela do pustej bramki. Cyfrowe licencje na fizycznych nośnikach

Nowa szefowa Xboxa, Asha Sharma, postanowiła zagrać vabanque i uratować nasze stare płyty z grami. W obliczu decyzji Sony o powolnym uśmiercaniu napędów optycznych, Microsoft startuje z darmowym programem zamiany wydań pudełkowych na wersje cyfrowe. To sprytny ruch, który może mocno namieszać na rynku.



Microsoft wykorzystuje błąd Sony

Program nazywa się „Disc-to-Digital” i w swojej pierwszej fazie ma dać drugie życie tysiącom pudełkowych wydań. Jeśli masz grę na płycie, od najbliższego poniedziałku będziesz mógł bezpłatnie przypisać do swojego konta jej cyfrową licencję. Na start funkcja trafi do testerów z programu Xbox Insiders i obejmie równy 1000 wyselekcjonowanych tytułów. Kolejne będą dodawane z czasem.

Funkcja ta obejmuje większość gier wydanych na nośnikach optycznych dla konsol Xbox One oraz Xbox Series X. Przyznanie uprawnień cyfrowych następuje automatycznie po wsunięciu odpowiedniej płyty do napędu i uruchomieniu tytułu.



Co ważne, zyskujesz nie tylko samą grę na dysku, ale też opcję grania w chmurze przez Xbox Cloud Gaming oraz dostęp do Xbox Play Anywhere. Sharma nie ukrywa, że fizyczna kolekcja na półce to dla wielu z nas coś więcej niż tylko plastykowe pudełka – to przede wszystkim wspomnienia. 

Dlaczego zatem producenci tak bardzo pchają nas w stronę cyfry? Nie dajcie się oszukać. Okazuje się, że problemem wcale nie są same chęci graczy, a czysta ekonomia i kolaps fabryk. Produkcja napędów optycznych po prostu przestaje się komukolwiek opłacać. Komputery, laptopy czy tradycyjne odtwarzacze Blu-ray już dawno zapomniały o płytach. Ostatnim bastionem pozostały konsole Xbox Series X oraz PlayStation 5. To za mało, by utrzymać wielkie linie produkcyjne. Fabryki wolą przestawiać swoje lasery na produkcję chociażby soczewek do aparatów fotograficznych, bo tam zarabiają krocie.

Prawdziwa własność kontra licencyjna samowolka

Ta sytuacja dobitnie przypomina nam o największej wadzie cyfrowej dystrybucji. Kupując grę w sklepie internetowym, tak naprawdę jej nie posiadasz. Płacisz jedynie za licencję, którą wydawca może ci w każdej chwili odebrać bez podania powodu. Nie ma tu żadnych przepisów prawnych, które chroniłyby twoje pieniądze, gdy serwery zostaną wyłączone. Płyta na półce jest twoja na zawsze, możesz ją pożyczyć kumplowi albo odsprzedać. Co ciekawe, na rynku dzieje się teraz coś podobnego jak z płytami winylowymi – rośnie grupa ludzi, którzy po prostu chcą mieć fizyczny produkt w dłoni. 

Xbox dramatycznie potrzebuje sukcesu po latach chudych i nieudanych decyzjach marketingowych, które mocno uszczupliły ich udziały w rynku. Ruch z uratowaniem fizycznych kolekcji i przeniesieniem ich do chmury może być idealnym lekiem na całe to zło, zwłaszcza gdy nadchodzące Gears of War: E-Day ma przywrócić dawny blask marce. Natomiast nowy Xbox Helix musi idealnie zbalansować kosmiczną wydajność z rozsądną ceną, co w dobie drożejących półprzewodników graniczy z cudem. 

Źródło: Windows Central, XBOX Wire / Zdj. otwierające: Unsplash (@dmc711)


reklama


Paweł BliźniukLinuksiarz, który lubi grzebać w sprzęcie i pisać o szeroko pojętej technologii. Uwielbia wszystko, co zawiera płytki PCB. Wielbiciel retro‑konsolek i ThinkPad'ów. Uzależniony od muzyki i gier roguelike. Wolne chwile poświęca na bieganie. Artykuły zaczął pisać jeszcze przed erą AI.