Wyciek zdjęć Lenovo Googlebook 15 właśnie odsłonił plany Google dotyczące zupełnie nowej kategorii urządzeń, która ma zadebiutować tej jesieni. Pamiętacie Chromebooki? Prawdopodobnie tak, choć pewnie mało kto z Was kupił je z myślą o czymś więcej niż przeglądanie YouTube’a na kanapie czy szukanie czegoś w Google. Po 15 latach obecności na rynku ta koncepcja wreszcie trafia do kosza, a w jej miejsce wjeżdża coś nowego.
Zamiast przycisku Windows dostaniecie Gemini
Zacznijmy od tego, co zobaczycie po podniesieniu klapy. Zamiast klasycznego logo Windowsa na klawiaturze wylądował dedykowany przycisk z logo „G”. Łatwo się domyślić, że za jego pomocą można wywołać asystenta Gemini. Cóż, Google stawia sztuczną inteligencję w samym centrum tego urządzenia. Zmian w układzie jest zresztą więcej. Podwójną rolę zyskał stary, dobry Caps Lock – od teraz posłuży Wam również jako programowalny launcher aplikacji.

Do tego dostaniemy pełny rząd funkcyjny z 14 klawiszami (zrobicie nimi szybki zrzut ekranu, wyciszycie mikrofon czy pobawicie się jasnością podświetlenia) oraz wyśrodkowany, wyraźnie powiększony gładzik. Co ciekawe, mimo że to 15-calowa konstrukcja, Lenovo całkowicie zrezygnowało z bloku numerycznego.
Całość uzupełnia solidny zestaw portów – dwa USB-C, jedno USB-A, HDMI, czytnik kart SD oraz gniazdo słuchawkowe. Do tego dochodzą głośniki z logo Dolby Atmos, skierowane w górę, a kamera ukryta została w szczelinie z fizyczną zasłoną prywatności. Samo urządzenie ma też wyraźnie zaznaczyć, kto tu teraz rozdaje karty. Na podparciu dłoni (czyli tak zwanym palm reście) branding „Googlebook” jest znacznie bardziej widoczny niż klasyczne logotypy Lenovo, do których przywykliśmy, jak IdeaPad czy Yoga.
Android udaje Windowsa? Zupełnie nowy pulpit
Największą zagadką pozostaje to, jak to wszystko zagra pod maską. Zamiast lekko podrasowanego ChromeOS-a dostaniemy całkowicie odświeżony, desktopowy interfejs Androida. Na górze zobaczycie pasek stanu przypominający ten ze smartfona – z ikonami baterii, Wi-Fi, powiadomieniami i Gemini. Na dole wylądował za to klasyczny pasek zadań.
Domyślnie znajdziecie tam skróty do znanych aplikacji: Chrome, Gmail, Kalendarz, YouTube, Zdjęcia Google, Sklep Play, ale też narzędzi do pracy typu Canva czy Adobe Premiere Pro. Cały ten system ma łączyć aplikacje mobilne z Androida, podwaliny ChromeOS, głęboką integrację z Waszym telefonem oraz technologię Gemini Magic Pointer.

Oficjalna prezentacja prawdopodobnie odbędzie się na targach IFA we wrześniu. Pierwsze modele mają pojawić się w sprzedaży jesienią tego roku. Co ciekawe, Lenovo nie jest osamotnione. Google szykuje całą tę nową platformę wspólnie z Acerem, Asusem, Dellem i HP. Na razie nie wiemy jeszcze, jakie dokładnie procesory trafią do środka, ile dostaniemy pamięci masowej, jak długa będzie praca na baterii i – co najważniejsze – ile przyjdzie nam za to wszystko zapłacić.
Czy Googlebooki odniosą sukces? Czy może podzielą los innych ambitnych, ale niedopracowanych projektów? Osobiście podchodzę do tego nieco sceptycznie.
Źródło: Digital Trends, Digital Citizen / Zdj. otwierające: Digital Citizen