Nie zawsze warto oszczędzać na urządzeniach elektronicznych. Dość boleśnie przekonują się o tym między innymi użytkownicy powerbanków z całego świata, stawiający często właśnie na najtańsze rozwiązania. Chiński dziennik South China Morning Post donosi, powołując się na badania państwowej agencji, że blisko 40% powerbanków sprzedawanych w Państwie Środka nie spełnia minimalnych norm bezpieczeństwa.
Wybuchające powerbanki to nic nowego w Chinach
Powerbanki wykorzystywane są globalnie najczęściej w celu zapewniania dodatkowej energii dość szybko rozładowującym się smartfonów. SCMP informuje, że wybuchające za sprawą tych akcesoriów pożary w autobusach, metrze, czy nawet w samolotach, są zjawiskiem niezwykle powszechnym. W sieci jakiś czas temu opublikowano przerażające nagranie, na którym widać spektakularną eksplozję wadliwego urządzenia w autobusie.
Administracja państwowa ds. Regulacji rynku w Chinach (SAMR) podaje, że pośród przetestowanych niedawno 75 partii powerbanków, wyprodukowanych przez 73 różne firmy, aż 29 miało różnego rodzaju problemy. Producenci walcząc pomiędzy sobą o jak najlepszą sprzedaż, obniżają ceny swoich produktów, a co za tym idzie także ich jakość. W Chinach powerbanki o deklarowanej pojemności 10 000 mAh można kupić nawet za ok. 25 juanów, czyli równowartość zaledwie ok. 16 złotych.
Tanie powerbanki do niczego się nie nadają
Centralna Telewizja Chińska postanowiła kupić trzy różne powerbanki w cenie ok. 16 złotych w jednym z centr handlowych w Kantonie (Guangzhou). Te wysłano następnie do laboratorium, gdzie poddano je testom. Każdy z nich okazał się być obarczony wadami – sprzęty nie miały deklarowanej pojemności, brakowało im odpowiednich certyfikatów bezpieczeństwa, a jeden z nich po prostu nie działał. Okazało się, że we wnętrzu jego ogniw był… piasek.
Sprzedawcy powerbanków uciekają się do różnych forteli. W tym przypadku postanowili wypełnić baterie… piaskiem. | Źródło: CCTV
Przestroga dla kupujących na AliExpress
Lektura powyższych informacji powinna dać do myślenia Polakom robiącym ochoczo zakupy na AliExpress. Nie wiem czy zwróciliście na ten fakt uwagę, ale w naszych zestawieniach najciekawszych gadżetów z AliExpress nie proponujemy Wam nigdy powerbanków i zasilaczy od podejrzanych producentów. Zakup tanich akcesoriów tego rodzaju naraża na szwank nie tylko ładowane przez nie urządzenia, ale potencjalnie także zdrowie i życie użytkownika. Czasem warto dorzucić parę złotych „ekstra” i postawić na sprawdzone rozwiązania firm z Chin pokroju Xiaomi, Baseus, czy też KUULAA.
Xiaomi Mi Power Bank 3 o deklarowanej pojemności aż 30 000 mAh. | Źródło: Xiaomi
Mieliście kiedyś nieprzyjemną sytuację związaną z awarią akumulatora, zasilacza lub powerbanku?
Źródło: South China Morning Post

