Nothing jednak nie wycofa się z dystrybucji urządzeń na terenie kilkunastu państw. Osoby odpowiedzialne za nietypowe sprzęty zaprzeczyły ostatnim plotkom.
Fani marki Nothing mogą spać spokojnie. Nadal kupimy smartfony i słuchawki
Kilka dni temu gruchnęła wieść, że marka Nothing opuści kilkanaście rynków, by skupić się na indyjskich konsumentach. Te doniesienia pojawiły się tuż po oficjalnym potwierdzeniu ograniczenia działalności OnePlus.
Najwidoczniej ktoś umiejętnie połączył fakt, iż założyciel OnePlus to Carl Pei, obecny szef Nothing. Plotki najwidoczniej okazały się nietrafione, gdyż współwłaściciel marki – Akis Evangelidis – właśnie postanowił im zaprzeczyć. Wprost nazwał pogłoski „fake newsami” i dał znać o faktycznej reorganizacji zespołu. Przeprowadzana jest ona jednak wyłącznie po to, by przygotować firmę na kolejny etap rozwoju.
Chodzi przede wszystkim o stworzenie działów odpowiedzialnych za konkretne segmenty biznesu, a także konsolidację pojedynczych państw w regionalne huby. Ma to poskutkować bardziej efektywną dystrybucją i promocją urządzeń. Nie zaprzeczono także, że doszło do zwolnień. Ich skala jest natomiast rzekomo mniejsza niż donoszą media.
Czy nietypowe smartfony faktycznie sprzedają się tak źle?
Doniesienia wskazywały też, że najnowszy Nothing Phone (4b) sprzedał się w zaledwie 20 000 egzemplarzach. To także ma być nieprawda, gdyż wynik 29 537 sztuk osiągnięto już w pierwszy dzień dystrybucji. Tym samym pobito średniopółkowy rekord marki.
Osoba rozsiewająca plotki broni się jednak i podejrzewa ukrywanie pewnych faktów przez właścicieli marki. Nie ukazało się bowiem oficjalne oświadczenie, a jedynie post wyjaśniający, który nie dotrze do wszystkich klientów. Tak naprawdę nie mamy zielonego pojęcia na temat działalności Nothing i możemy wyłącznie czekać na dalsze komunikaty.
Być może za kilka miesięcy Polacy stracą możliwość kupowania smartfonów, a może stanie się wręcz coś odwrotnego. Czas pokaże.
Źródło tekstu: Twitter (X) (@AkisEvangelidis) / Zdjęcie otwierające: instalki.pl