Profesjonalny SCAM na RAM. Internauta kupił pamięć, która tylko udawała DDR5

Paweł BliźniukSkomentuj
Profesjonalny SCAM na RAM. Internauta kupił pamięć, która tylko udawała DDR5

Jeden z użytkowników platformy X skusił się na nietestowaną pamięć RAM DDR5 od Kingstona. Sprzęt wyglądał jak nówka ze sklepu, ale komputer nawet nie drgnął. Po zdjęciu radiatora okazało się, że padł ofiarą genialnie zorganizowanego oszustwa.



Oszustwo ma małe nóżki, ale za to dobre wymiary

Użytkownik kryjący się pod nickiem @watagjt kupił kość, która na pierwszy rzut oka była markowym modułem Kingston FURY Beast DDR5 o pojemności 32 GB. Sprzedawca wystawił ją w kategorii „stan nieznany” – bez gwarancji, ale też bez śladów użytkowania. Radiator błyszczał, etykiety ze specyfikacją technologiczną pasowały idealnie, a oznaczenie modelu jednoznacznie wskazywało na szybkie kości z taktowaniem 5600 MHz. Wizualnie nie było się do czego przyczepić.

Schody zaczęły się przy próbie uruchomienia sprzętu. Płytka nie dawała oznak życia, więc kupujący postanowił sprawdzić, co dzieje się pod obudową. Po podważeniu i zdjęciu metalowego radiatora jego oczom ukazał się widok, którego mało kto się spodziewał. Pod szyldem Micronu i sfałszowanym nadrukiem kodyfikacyjnym przylutowano zupełnie inne, starsze układy scalone DDR4.



Oszuści wykorzystali niezwykły przypadek w inżynierii. Co prawda pamięci nowej i starej generacji różnią się od siebie architekturą, ale niektóre kości RAM Micron DDR4 są produkowane w dokładnie takich samych obudowach o wymiarach 9 na 11 milimetrów, co nowsze moduły DDR5. Dzięki temu fałszerze mogli idealnie wpasować stare chipy na nowoczesną płytkę drukowaną.

Z góry wszystko wyglądało perfekcyjnie. Haczyk leżał jednak pod spodem. Układy DDR5 korzystają ze standardu montażu z 82 kulkami lutowniczymi, a użyte DDR4 miały ich tylko 78. Połączenia elektryczne fizycznie nie miały prawa się ze sobą zetknąć.

Lutownica w dłoń i kręćmy biznes

Rozmontowany moduł zdradził fałszerzy w kilku miejscach na raz. Przy dokładniejszym przyglądnięciu się pod lupą widać było resztki topnika lutowniczego wokół nóżek oraz puste pola na płytce PCB, które w oryginalnym produkcie powinny być zajęte. Co ciekawe, same chipy miały wcześniej zatarte oryginalne oznaczenia, a nowe kody wygrawerowano na nich od nowa, by udawały fabryczne podzespoły Micron D8DDZ. Bez zdjęcia radiatora żaden kupujący na świecie nie miałby szans wykryć tej manipulacji przed zakupem.

Gdy poszkodowany konfrontował sprzedawcę ze zdjęciami sekcji, reakcja była błyskawiczna. Sprzedający od razu zaoferował zwrot pełnej kwoty pod warunkiem odesłania towaru, co w praktyce oznacza przyznanie się do winy i próbę szybkiego zamiecienia sprawy pod dywan. Sprawą zainteresowała się też sama platforma sprzedażowa – pozostałe aukcje tego użytkownika zostały błyskawicznie zdjęte, a jego konto zablokowane.

Przekręty tego typu zataczają coraz szersze kręgi i nie dotyczą już wyłącznie pamięci RAM. W sieci pojawia się coraz więcej doniesień o przerabianych i remarkowanych kartach graficznych z najwyższej półki – na celowniku oszustów znalazły się między innymi takie potwory wydajnościowe jak RTX 4090 czy wchodzący RTX 5090, gdzie pod wymienionym rdzeniem kryją się bezwartościowe krzemowe zamienniki.


reklama


Niestety, pomysłowość oszustów rośnie szybciej niż zabezpieczenia platform sprzedażowych.

Źródło: X, VideoCardz / Zdj. otwierające: Unsplash (@zelebb)

Paweł BliźniukLinuksiarz, który lubi grzebać w sprzęcie i pisać o szeroko pojętej technologii. Uwielbia wszystko, co zawiera płytki PCB. Wielbiciel retro‑konsolek i ThinkPad'ów. Uzależniony od muzyki i gier roguelike. Wolne chwile poświęca na bieganie. Artykuły zaczął pisać jeszcze przed erą AI.