Baseus oficjalnie wprowadził na europejski rynek powerbank Picogo Air AM71. To magnetyczne urządzenie, który rzuca wyzwanie dotychczasowym, grubym i nieporęcznym konstrukcjom. Projektantom udało się dokonać niebywałego wyczynu, zamykając ogniwo o pojemności 5000 mAh w obudowie o grubości zaledwie dwukrotności karty kredytowej. To odpowiedź na potrzeby użytkowników, którzy nienawidzą wypchanych kieszeni i ciężkich cegieł przyczepionych do pleców telefonu.
Ekstremalna smukłość i inteligentne chłodzenie pod ciśnieniem
Największym atutem nowego Baseusa jest jego fizyczna konstrukcja. Powerbank ma bowiem zaledwie 5 milimetrów grubości. Sprzęt tym samym bez problemu mieści się w dłoni razem ze smartfonem. Magnetyczny zatrzask sprawia, że idealnie przylega do obudowy i nie utrudnia robienia zdjęć czy pisania wiadomości.
Tak radykalne odchudzenie konstrukcji wymagało jednak zastosowania zaawansowanych materiałów kompozytowych oraz zupełnie nowego systemu odprowadzania ciepła. Technologia aktywnego chłodzenia dba o to, aby powerbank pozostawał chłodny w dotyku nawet podczas intensywnej pracy, eliminując problem przegrzewania się telefonu, który jest zmorą większości bezprzewodowych ładowarek.
Mimo miniaturowych rozmiarów, Baseus Picogo Air nie idzie na żadne kompromisy w kwestii wydajności. Urządzenie oferuje szybkie ładowanie przewodowe o mocy 22,5 W oraz stabilne zasilanie bezprzewodowe o mocy 20 W. To pozwala błyskawicznie postawić na nogi rozładowany smartfon. Nad bezpieczeństwem całego procesu czuwa cały pakiet wielopoziomowych zabezpieczeń elektronicznych chroniących przed przeładowaniem, spięciami czy nagłymi skokami napięcia.

Pełny wgląd w stan baterii dzięki łączności NFC i dedykowanej aplikacji
Baseus postanowił wyróżnić swój produkt na tle setek nudnych powerbanków i wyposażył go w funkcję inteligentnego ekosystemu NFC PowerSense. Zamiast tradycyjnych, mało precyzyjnych diod LED informujących o stanie naładowania, Picogo Air AM71 paruje się błyskawicznie ze smartfonem za pomocą zbliżeniowego modułu NFC. Użytkownik otrzymuje dzięki temu pełny dostęp do dedykowanej aplikacji mobilnej, w której w czasie rzeczywistym może monitorować ilość pozostałej energii, temperaturę ogniwa oraz szacowany czas zakończenia ładowania.
Nowość trafiła już do oficjalnej europejskiej dystrybucji. Jej regularna cena wynosi niecałe 70 euro (około 300 złotych). Biorąc pod uwagę kompatybilność z najnowszymi smartfonami oraz fakt, że urządzenie wspiera inteligentny tryb ładowania podtrzymującego dla mniejszych gadżetów, może to być jeden z najciekawszych i najbardziej praktycznych zakupów technologicznych tego lata.
Źródło tekstu i zdjęcia otwierającego: Baseus