Polacy wyrzucają sprawne sprzęty. Wszystko przez jeden drobiazg

Przemysław BanasiakSkomentuj
Polacy wyrzucają sprawne sprzęty. Wszystko przez jeden drobiazg

Czasami wystarczy pęknięty zatrzask lub brakujący adapter i cały sprzęt ląduje na śmietniku. Ten problem jest znacznie powszechniejszy, niż mogłoby się wydawać. A jego rozwiązanie jest na wyciągnięcie ręki – to druk 3D.



Podczas wczorajszego spotkania zorganizowanego przez Botland, w którym mieliśmy okazję uczestniczyć, przedstawiono wyniki badania „Druk 3D w polskich domach 2026”. Zostało ono przeprowadzone przez SW Research na grupie 800 dorosłych Polaków. Aż 67% respondentów przyznało, że przynajmniej raz wyrzuciło sprawny przedmiot z powodu braku niewielkiej części zamiennej. Tymczasem rozwiązanie takiego problemu nie zawsze wymaga wizyty w serwisie, zakupu nowego urządzenia czy importu części z drugiego końca świata.

Drukarki 3D są tańsze, niż wielu Polaków sądzi

Przykładowe wydruki, które można prosto i szybko uzyskać w domu. / Źródło: Michał Pojałowski (Instalki.pl)

Z badania wynika, że aż 58% Polaków pozytywnie podchodzi do pomysłu posiadania domowej drukarki 3D. Co ciekawe, wcale nie chodzi przede wszystkim o tworzenie figurek czy ozdób. Za najbardziej przydatne zastosowania uznano naprawę uszkodzonych przedmiotów (40%) oraz drukowanie części zamiennych (37%). Dopiero na trzecim miejscu znalazło się hobby i modelarstwo, wskazane przez 33% ankietowanych. Nie oznacza to jednak, że Polacy pozbyli się wszystkich uprzedzeń wobec tej technologii.



Największą przeszkodą pozostają pieniądze. Na wysoką cenę samego urządzenia wskazało 46% respondentów, a 38% obawia się kosztów filamentów, czyli materiałów wykorzystywanych do tworzenia wydruków. Tymczasem podstawowe drukarki 3D można kupić już od 845 zł. Najpopularniejsze modele kosztują zwykle od około 900 do 3500 zł, a ceny filamentu zaczynają się od około 50 zł za kilogram. Dla porównania, w europejskiej ofercie Bambu Lab model A1 mini wyceniono na 199 euro. I mówimy tutaj o cenach bez żadnych promocji.

Oczywiście nie oznacza to, że każdą uszkodzoną część można bez problemu odtworzyć w domu. Konieczny jest odpowiedni model 3D w publicznej bibliotece lub umiejętność jego samodzielnego zaprojektowania. Istotny pozostaje też dobór materiału i wytrzymałość gotowego elementu. Jak zwraca uwagę zagraniczny serwis iFixit, źle przygotowany wydruk może nie pasować do urządzenia albo pęknąć podczas użytkowania. Druk 3D sprawdza się więc szczególnie przy prostych elementach, które nie są narażone na duże obciążenia.

Wyniki badania pokazują jednak, że największy potencjał domowego druku 3D nie musi tkwić w tworzeniu nowych przedmiotów, lecz w przedłużaniu życia tych już posiadanych. Zamiast kupować kolejne urządzenie z powodu uszkodzonego uchwytu czy brakującego mocowania, można spróbować dorobić potrzebny element. A czy Wy korzystaliście kiedyś z takiego rozwiązania lub macie drukarkę 3D w swoim domu?

Źródło: Botland, SW Research, Bambu Lab, iFixit / Zdj. otwierające: Botland

Przemysław BanasiakZapytany, czy w życiu ważniejsza jest miłość, czy jedzenie, bez chwili namysłu odpowiada: "jedzenie". Pierwsze miejsce w jego sercu zajmują jednak komputery - szczególnie te szybkie, ciche i ładne. Hardware'owiec z powołania, dziennikarz z wykształcenia.