NVIDIA rzuca wyzwanie Apple Silicon. Widziałem RTX Spark w akcji

Maksym SłomskiSkomentuj
NVIDIA rzuca wyzwanie Apple Silicon. Widziałem RTX Spark w akcji

Przy okazji wizyty na targach IFA 2026 w Berlinie wziąłem udział w zamkniętym pokazie NVIDIA RTX Spark. Firma zaprezentowała nie tylko nowe laptopy wykorzystujące tę platformę, ale całą wizję komputera, który ma jednocześnie uruchamiać lokalnych agentów AI, obrabiać wideo 12K, renderować ogromne sceny 3D i pozwalać na granie z ray tracingiem. Najciekawsze jest to, że mamy do czynienia z komputerem z Windowsem na ARM, w którym procesor Grace połączono z GPU Blackwell. NVIDIA chce pokazać, że komputery z Windowsem na ARM nie muszą kojarzyć się przede wszystkim z mobilnością, długim czasem pracy i zastosowaniami ogólnymi. Producent rzuca rękawicę Apple.



Windows na ARM to już nie tylko Qualcomm

Qualcomm udowodnił, że laptopy z Windowsem i procesorami ARM mogą oferować długi czas pracy oraz wystarczającą wydajność do codziennych zastosowań. NVIDIA RTX Spark celuje jednak znacznie wyżej. To platforma projektowana z myślą o twórcach, programistach, lokalnej sztucznej inteligencji oraz graczach. Alternatywa dla Apple Silicon, a może coś więcej.

W najmocniejszej konfiguracji łączy ona 20-rdzeniowy procesor NVIDIA Grace, opracowany we współpracy z MediaTekiem, z układem graficznym Blackwell RTX wyposażonym w 6144 rdzenie CUDA. Do tego dochodzi wydajność AI sięgająca 1 PFLOPS w obliczeniach FP4 oraz maksymalnie 128 GB pamięci zunifikowanej, współdzielonej przez CPU i GPU.



Pod tym względem RTX Spark przypomina bardziej układy Apple z serii M Max i M Ultra niż typowego Snapdragona. Apple już pokazało, że połączenie procesora, grafiki i dużej puli wspólnej pamięci może zapewnić potężną wydajność w niewielkim komputerze. NVIDIA próbuje przenieść podobną koncepcję do świata Windows, dokładając do niej CUDA, RTX, DLSS, TensorRT i własne zaplecze dla sztucznej inteligencji.

Na miejscu można było zobaczyć między innymi Dell XPS 16 i HP OmniBook Ultra 16. Najsmuklejsze konstrukcje z tej rodziny mają mierzyć około 14 mm, otrzymać ekrany Tandem OLED z G-SYNC i zapewniać całodzienną pracę na akumulatorze. Z zewnątrz wyglądają jak typowe laptopy klasy premium, a nie przenośne stacje robocze.

Agent AI miał naprawdę wykonywać pracę

Jedna z głównych demonstracji NVIDIA RTX Spark w akcji pokazywała lokalnego agenta AI pełniącego funkcję osobistego asystenta. Otrzymał on dostęp do kalendarza, poczty oraz plików zapisanych w Google Workspace, a następnie analizował wiadomości, wyszukiwał odpowiednie prezentacje i przygotowywał krótką listę najważniejszych zadań. Ba, sam realizował niektóre z nich.

Różnica względem zwykłego chatbota polegała właśnie na tym, że agent nie ograniczał się do udzielania odpowiedzi. Poruszał się między różnymi aplikacjami, zbierał potrzebne informacje i proponował kolejne działania. Na osobnym stanowisku prezentowano podobny mechanizm wspomagający programistę – od znalezienia błędu aż do przygotowania pull requesta.

Lokalne przetwarzanie ma przynajmniej kilka oczywistych zalet. Dane nie muszą za każdym razem trafiać do chmury, odpowiedzi mogą pojawiać się szybciej, a część zadań da się wykonywać bez połączenia z internetem. Microsoft przygotowuje jednocześnie zabezpieczenia systemowe pozwalające kontrolować uprawnienia agentów i izolować wykonywane przez nie operacje.

DLSS już dawno wyszło z gier. Teraz trafiło także do Blendera

Najbardziej konkretną demonstracją możliwości RTX Spark był dla mnie Blender. Na dwóch identycznych laptopach Surface uruchomiono tę samą scenę przedstawiającą kamienny dom. Jeden komputer korzystał z tradycyjnego odszumiania OIDN i OptiX, a drugi z DLSS 4.5 Ray Reconstruction. Różnica dotyczyła nie tyle czasu przygotowania finalnego renderu, ile płynności pracy w interaktywnym podglądzie.

Po przesunięciu kamery lub zmianie oświetlenia tradycyjny obraz potrzebował chwili, aby pozbyć się szumu i odzyskać szczegóły. DLSS rekonstruował stabilny podgląd niemal natychmiast. Dzięki temu scena renderowana metodą path tracingu zachowywała się bardziej jak obraz z silnika działającego w czasie rzeczywistym.

Rozwiązanie ma pojawić się w Blenderze 5.3. Niezależne testy pokażą, jak rekonstrukcja poradzi sobie z cienkimi obiektami, szczegółowymi teksturami i mniej typowymi scenami. Sam pomysł ma jednak dużo sensu. DLSS przestaje tutaj służyć wyłącznie do zwiększania liczby klatek w grach i zaczyna realnie przyspieszać pracę twórczą.

Sceny 3D ważące 90 GB, wideo 12K i gry

NVIDIA deklaruje, że RTX Spark pozwoli renderować sceny 3D zajmujące ponad 90 GB, montować materiały 12K 4:2:2 oraz lokalnie generować filmy i obrazy z wykorzystaniem AI. Duża pamięć zunifikowana ma tu przewagę nad klasycznym laptopem, w którym układ graficzny otrzymuje znacznie mniejszą, osobną pulę VRAM.

Na laptopach z platformą NVIDIA RTX Spark można było pograć w ARC Raiders i EA Sports F1 25 z ray tracingiem i DLSS. Gry miały pokazać, że RTX Spark nie jest wyłącznie sprzętem do lokalnej sztucznej inteligencji i zastosowań profesjonalnych. Nie był to jednak format pozwalający na wykonanie własnych pomiarów wydajności, czasu pracy na baterii czy temperatur, a szkoda.

Nadal nie znamy również odpowiedzi na najważniejsze pytanie dotyczące każdego nowego komputera z Windows na ARM: jak w codziennym użytkowaniu będzie wyglądała zgodność z aplikacjami, grami, sterownikami i dodatkowymi wtyczkami.

Małe komputery z naprawdę dużą mocą

Pierwsze urządzenia z NVIDIA RTX Spark mają trafić na rynek jesienią 2026 roku. Własne konstrukcje przygotowują między innymi ASUS, Dell, HP, Lenovo, Microsoft i MSI, a później dołączą do nich Acer oraz GIGABYTE.

Po pokazie RTX Spark trudno traktować jako kolejnego konkurenta dla procesorów Snapdragon. NVIDIA mierzy wyżej i próbuje stworzyć windowsową odpowiedź na Apple Silicon. Odpowiedź z dużą ilością wspólnej pamięci, potężną grafiką i pełnym zapleczem do AI zamkniętym w cienkich laptopach oraz niewielkich komputerach stacjonarnych.

Na werdykt jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie, ale sam kierunek wygląda przekonująco. Największe wrażenie robi tu chyba fakt, że wszystkie te możliwości udało się zmieścić w urządzeniach wyglądających jak zwyczajne, smukłe laptopy.

Źródło: mat. własny

Maksym SłomskiMaksym Słomski Z dziennikarstwem technologicznym związany od 2009 roku, a z nowymi technologiami właściwie od dzieciństwa. Pamięta pakiety internetowe TP SA i granie z kumplami w kafejkach internetowych. Newsman, tester, ten od wideo. Miłośnik ulepszania swojego desktopa, czochrania kotów, Mazdy MX-5 i biegania. Wyznawca filozofii xD.