Na Reddicie pojawiła się kolejna historia z gatunku tych, które zawsze wracają jak bumerang. Ktoś wrzucił uszkodzoną kartę graficzną do piekarnika i… to zadziałało. Tym razem bohaterem jest Radeon 6700 XT. Użytkownik o nicku AF_Newb, który postanowił dać swojej karcie ostatnią szansę, zanim trafi na elektrośmieci.
Piekarnik jako ostatnia deska ratunku. Karta graficzna ożyła
Zanim Radeon wylądował w piekarniku, przeszedł klasyczny zestaw domowych prób ratunkowych. Autor rozebrał kartę, wyczyścił niewielką korozję, sprawdził, czy nie brakuje kondensatorów, i szukał zwarć multimetrem. Wszystko wyglądało w porządku, ale karta pozostawała martwa.
Wtedy padł ten dobrze znany z forów pomysł: „upiec”. AF_Newb ustawił zwykły domowy piekarnik na około 188 stopni Celsjusza, wsadził kartę do środka na dwanaście minut, odczekał, aż wszystko ostygnie, i złożył komputer z powrotem. Ku jego zaskoczeniu Radeon ożył i zaczął normalnie działać.
Nie obyło się jednak bez skutków ubocznych – po ponownym montażu okazało się, że laminat jest lekko wybrzuszony. Winny nie był sam układ graficzny, tylko kit termoprzewodzący znajdujący się z tyłu modułów pamięci. Ten pod wpływem wysokiej temperatury rozszerzył się bardziej, niż przewidział producent.

Mimo tego karta działa, a cała operacja trafiła na Reddita jako kolejny przykład na to, że elektronika czasem znosi więcej, niż powinna.
Dlaczego to działa i dlaczego lepiej tego nie robić
„Pieczenie GPU” nie jest żadną magią, tylko brutalnie uproszczoną wersją tego, co w serwisach robi się profesjonalnym sprzętem. Wysoka temperatura potrafi ponownie stopić i połączyć mikropęknięcia w lutach, które z czasem tracą kontakt z płytą, szczególnie w okolicach GPU i pamięci, gdzie różnice temperatur są największe.
Taka chałupnicza forma reflow bywa skuteczna, ale jest kompletnie nieprzewidywalna.Karta może działać godzinę, tydzień albo w ogóle nie wstać. Do tego dochodzi kwestia bezpieczeństwa. Pieczenie elektroniki w domowym piekarniku uwalnia toksyczne opary, które mogą osadzić się wewnątrz urządzenia i później mieć kontakt z jedzeniem. Istnieje też ryzyko trwałego uszkodzenia sprzętu. Od stopienia drobnych elementów, przez odkształcenie laminatu, aż po całkowite zniszczenie karty.
Mimo to takie historie wracają regularnie, bo internet kocha opowieści o cudownych reanimacjach. Pięć lat temu podobny przypadek dotyczył GeForce’a 8800 GTX, który też został upieczony w nieco wyższej temperaturze i również na chwilę wrócił do życia. W praktyce to metoda ostatniej szansy. Dobra tylko wtedy, gdy karta i tak jest spisana na straty. Właściciel musi być świadomy, że może ją definitywnie dobić – i przy okazji zafundować sobie piekarnik, w którym lepiej już nic nie piec do jedzenia.
Źródło: Reddit (AF_Newb), Hot Hardware / Zdj. otwierające: MSI, Reddit (AF_Newb)