Naprawił kartę graficzną jednym prostym trikiem. Radeon 6700 XT trafił do piekarnika

Paweł BliźniukSkomentuj
Naprawił kartę graficzną jednym prostym trikiem. Radeon 6700 XT trafił do piekarnika

Na Reddicie pojawiła się kolejna historia z gatunku tych, które zawsze wracają jak bumerang. Ktoś wrzucił uszkodzoną kartę graficzną do piekarnika i… to zadziałało. Tym razem bohaterem jest Radeon 6700 XT. Użytkownik o nicku AF_Newb, który postanowił dać swojej karcie ostatnią szansę, zanim trafi na elektrośmieci.



Piekarnik jako ostatnia deska ratunku. Karta graficzna ożyła

Zanim Radeon wylądował w piekarniku, przeszedł klasyczny zestaw domowych prób ratunkowych. Autor rozebrał kartę, wyczyścił niewielką korozję, sprawdził, czy nie brakuje kondensatorów, i szukał zwarć multimetrem. Wszystko wyglądało w porządku, ale karta pozostawała martwa.

Wtedy padł ten dobrze znany z forów pomysł: „upiec”. AF_Newb ustawił zwykły domowy piekarnik na około 188 stopni Celsjusza, wsadził kartę do środka na dwanaście minut, odczekał, aż wszystko ostygnie, i złożył komputer z powrotem. Ku jego zaskoczeniu Radeon ożył i zaczął normalnie działać.



Nie obyło się jednak bez skutków ubocznych – po ponownym montażu okazało się, że laminat jest lekko wybrzuszony. Winny nie był sam układ graficzny, tylko kit termoprzewodzący znajdujący się z tyłu modułów pamięci. Ten pod wpływem wysokiej temperatury rozszerzył się bardziej, niż przewidział producent.

Mimo tego karta działa, a cała operacja trafiła na Reddita jako kolejny przykład na to, że elektronika czasem znosi więcej, niż powinna.

Dlaczego to działa i dlaczego lepiej tego nie robić

„Pieczenie GPU” nie jest żadną magią, tylko brutalnie uproszczoną wersją tego, co w serwisach robi się profesjonalnym sprzętem. Wysoka temperatura potrafi ponownie stopić i połączyć mikropęknięcia w lutach, które z czasem tracą kontakt z płytą, szczególnie w okolicach GPU i pamięci, gdzie różnice temperatur są największe.

Taka chałupnicza forma reflow bywa skuteczna, ale jest kompletnie nieprzewidywalna.Karta może działać godzinę, tydzień albo w ogóle nie wstać. Do tego dochodzi kwestia bezpieczeństwa. Pieczenie elektroniki w domowym piekarniku uwalnia toksyczne opary, które mogą osadzić się wewnątrz urządzenia i później mieć kontakt z jedzeniem. Istnieje też ryzyko trwałego uszkodzenia sprzętu. Od stopienia drobnych elementów, przez odkształcenie laminatu, aż po całkowite zniszczenie karty.

Mimo to takie historie wracają regularnie, bo internet kocha opowieści o cudownych reanimacjach. Pięć lat temu podobny przypadek dotyczył GeForce’a 8800 GTX, który też został upieczony w nieco wyższej temperaturze i również na chwilę wrócił do życia. W praktyce to metoda ostatniej szansy. Dobra tylko wtedy, gdy karta i tak jest spisana na straty. Właściciel musi być świadomy, że może ją definitywnie dobić – i przy okazji zafundować sobie piekarnik, w którym lepiej już nic nie piec do jedzenia.


Źródło: Reddit (AF_Newb), Hot Hardware / Zdj. otwierające: MSI, Reddit (AF_Newb)

Paweł BliźniukLinuksiarz, który lubi grzebać w sprzęcie i pisać o szeroko pojętej technologii. Uwielbia wszystko, co zawiera płytki PCB. Wielbiciel retro‑konsolek i ThinkPad'ów. Uzależniony od muzyki i gier roguelike. Wolne chwile poświęca na bieganie. Artykuły zaczął pisać jeszcze przed erą AI.