Na przestrzeni kilkunastu ostatnich dni miałam okazję testować słuchawki firmy Moevi, które w sklepach spod znaku kropkowanego owada są sprzedawane od 29 listopada, w cenie 199 złotych za sztukę. Mowa o nausznych słuchawkach Moevi ES-4912. Jakie brzmienie i funkcje to urządzenie oferuje? Czy warto po nie sięgnąć? Przekonaj się!
Specyfikacja słuchawek Moevi ES-4912
Moevi ES-4912 to słuchawki nauszne zamknięte, o składanej konstrukcji. Mogą pracować one zarówno w trybie bezprzewodowym, za pośrednictwem Bluetooth 5.1, jak i w trybie bezprzewodowym, z pomocą przewodu mini jack 3,5 mm. W ich wnętrzu skrywają się 40-milimetrowe przetworniki z tytanową powłoką oraz bateria o pojemności 800 mAh. Cechą, którą warto wymienić, jest również obecność ANC, czyli technologii aktywnej redukcji szumów.
Niestety, w specyfikacji urządzenia zabrakło kilku istotnych szczegółów, na przykład informacji o paśmie przenoszenia, o tym jakie kodeki słuchawki obsługują czy o czułości głośnika. Pełną specyfikacją słuchawek Moevi ES-4912 podzieliłam się poniżej.
Moevi ES-4912 – specyfikacja
- Budowa: słuchawki nauszne, zamknięte, składane
- Aktywna redukcja szumów (ANC): tak
- Łączność: bezprzewodowa – Bluetooth 5.1/przewodowa – mini jack 3,5 mm
- Zasięg Bluetooth: do 10 m
- Głośnik: przetwornik 40 mm, tytanowa powłoka, 32 Ω
- Mikrofon: tak
- Akumulator: Li-Po 3,7 V – 800 mAh, 2,96 Wh
- Czas pracy na baterii: 36 h (z ANC) lub 70h (bez ANC) przy 70% maksymalnej głośności
- Czas ładowania: do 1,5 h
- Port ładowania: USB-C
- Zawartość zestawu: słuchawki, twardy pokrowiec, przewód mini jack 3,5 mm złocony o długości 150 cm, przewód ładujący, instrukcja obsługi
Moevi ES-4912 – unboxing i pierwsze wrażenia
Słuchawki Moevi ES-4912 zamknięto w czarno-białym, schludnym pudełku, na którym oprócz zdjęcia i grafiki przedstawiających sprzęt, a także kilku podstawowych informacji, umieszczono jego specyfikację. W środku znalazłam słuchawki wraz z twardym pokrowcem, 1,5-metrowy przewód mini jack 3,5 mm w oplocie, przewód ładujący oraz instrukcję obsługi. Od tego zestawu trudno wymagać więcej. No, może obydwa jego przewody mogłyby być dłuższe.
Instrukcję obsługi słuchawek napisano zarówno w języku angielskim, jak i polskim. Jej tekst charakteryzuje się jednak tak niewielką czcionką, że niektóre osoby mogą mieć problem z jej czytaniem.
Jak na słuchawki kosztujące 199 złotych, Moevi ES-4912 wykonano naprawdę nieźle. Wszystkie elementy urządzenia są dobrze spasowane i wyglądają na takie, które nie pękną pod wpływem nawet najmniejszych naprężeń. Zdecydowanie odpycha jednak nieprzyjemny zapach urządzenia, będący charakterystycznym zapachem, który często towarzyszy produktom wykonanym z tworzyw sztucznych i wyprodukowanych w Chinach.
Parowanie i łączność
Po odpakowaniu słuchawek postanowiłam natychmiast je uruchomić i sparować z pierwszym urządzeniem. Padło na laptopa. Słuchawki weszły w tryb parowania automatycznie po ich włączeniu z pomocą przycisku umieszczonego z tyłu prawego nausznika, o czym poinformowała dioda umieszczona nad tym przyciskiem. Wystarczyło zatem, że włączę jeszcze Bluetooth na komputerze i wyszukiwanie urządzeń. Gdy to zrobiłam, słuchawki od razu zostały przez komputer wykryte, a po pojedynczym kliknięciu połączone z nim. Podobnie było w przypadku parowania ze smartfonem.
Zasięg Bluetooth Moevi ES-4912, wynoszący zgodnie ze specyfikacją do 10 metrów, jest zupełnie standardowy. Po przejściu ze słuchawkami do pokoju obok, przy pozostawieniu sparowanego urządzenia na swoim miejscu, te nie gubią połączenia i nie zaczynają charczeć.
Moevi ES-4912 mogą pracować jednak nie tylko bezprzewodowo, ale i przewodowo, z użyciem kabla mini jack 3,5. Wystarczy połączyć tym przewodem słuchawki i komputer lub smartfon, a te od razu będą gotowe pracy – nie trzeba wówczas korzystać z przycisku ON/OFF by je włączyć.
Brzmienie Moevi ES-4912
Niestety, brzmienie nie jest najmocniejszą stroną słuchawek Moevi ES-4912. Przeważają w nich basy, a tony średnie i niskie są przytłumione. Sprawia to, że dźwięk przez nie generowany wręcz męczy. Po sparowaniu urządzenia z komputerem czy smartfonem po prostu trzeba sięgnąć po equalizer, by choć trochę to brzmienie podratować.
Moevi ES-4912 jak na słuchawki nauszne charakteryzują się też niestety zaskakująco wąską sceną i niską separacją. Wszystkie dźwięki zdają się w nich napływać z tej samej odległości od ucha, a tymczasem na przykład w takim utworze jak „Bad Guy” Billie Eilish szepty wokalistki powinniśmy słyszeć przy samym uchu, a instrumenty dalej. Jeśli chodzi o separację, elementy składowe muzyki tak bardzo się w słuchawkach Moevi zlewają, że niektóre utwory sprawiają wrażenie mocno wybrakowanych. Oczekiwałam czegoś więcej.
Czy brzmienie Moevi ES-4912 różni się w zależności od tego, czy korzystamy z nich w trybie przewodowym, czy bezprzewodowym? Ja w tej kwestii różnicy nie zauważyłam. Dużą zmianę można odczuć jednak w przypadku głośności. W trybie przewodowym słuchawki są w stanie odtwarzać multimedia dużo głośniej.
Wygoda użytkowania
Mimo iż posiadam raczej niewielką głowę, naprawdę całe mnóstwo słuchawek nausznych to słuchawki dla mnie niewygodne, które uciskają moje uszy i wciskają w moją głowę ramki moich okularów. Ku mojemu zaskoczeniu, słuchawki Moevi ES-4912 do takich urządzeń nie należą. Pianki ich nauszników są na tyle miękkie, a materiał je otaczający na tyle przyjemny w dotyku, że mogłam bez problemu siedzieć w nich godzinami.
Wygodne jest nie tylko same korzystanie ze słuchawek Moevi, ale i ich transportowanie. To dlatego, że dołączono do nich twarde etui, w którym idealnie mieszczą się wraz z wszystkimi przewodami – na które przeznaczono specjalna przegródkę oddzieloną siateczką.
ANC
ANC to kolejna wada słuchawek Moevi ES-4912. Jak producent informuje na opakowaniu, w ich przypadku technologia redukcji szumów wyłapuje tylko dźwięki o głośności do 22 decybeli. To wartość na tyle niska, że mimo włączenia w urządzeniu ANC wciąż doskonale, czyli tylko nieco ciszej, słychać w nim hałas odkurzacza, silnika odrzutowego czy szumu morza. Nawet nie ma tu mowy o wyciszaniu rozmów.
Zastosowana w słuchawkach Moevi ES-4912 technologia ANC jest na tyle nieskuteczna, że równie dobrze można by jej nie implementować. Zupełnie niepotrzebnie winduje ona cenę słuchawek.
Mikrofon
Cóż, mikrofon słuchawek Moevi ES-4912 może nie rejestruje dźwięku najwyższej jakości, albowiem nieco zniekształca głos, ale myślę, że osobom, które ewentualnie będą prowadzić za jego pośrednictwem rozmowy telefoniczne, nie będzie to przeszkadzać. Ważne jest jednak, aby nie prowadzić rozmów w towarzystwie głośnego hałasu, albowiem mikrofon ma problem z wyciszaniem go.
Bateria
Słuchawki Moevi ES-4912 oferują naprawdę długi czas pracy na baterii. Podczas moich testów nie udało mi się ich rozładować, albowiem musiałabym poświęcić na to co najmniej 30 godzin słuchania muzyki. Gdy słuchałam muzyki przy maksymalnej głośności, z włączonym ANC, stan ich baterii zmieniał się w systemowych ustawieniach mojego komputera na tyle powoli, że jestem w stanie uwierzyć, iż z włączonym ANC, przy 70% głośności, mogłyby one działać nawet 36 godzin.
Należy pochwalić też to, jak szybko słuchawki się ładują. Od 0 do 100% w 1,5 godziny to naprawdę niezły wynik.
Podsumowanie
W cenie 199 złotych słuchawki Moevi ES-4912 to z pewnością ciekawa propozycja dla osób, które nie wymagają wiele w kwestii brzmienia. Jeżeli jesteś jednak osobą, która pod względem brzmienia wymaga wiele, urządzenie to Cię rozczaruje. Zapewne tak jak mnie zaskoczą Cię jednak jego wygoda, długi czas pracy na baterii i zawartość zestawu, w skład którego wchodzi twarde etui. Tak, słuchawki Moevi ES-4912 posiadają sporo wad, ale jakie słuchawki, zwłaszcza w tym przedziale cenowym, ich nie posiadają?
Mocne strony:
+ wygodne nauszniki i komfortowa konstrukcja
+ długi czas pracy na baterii
+ krótki czas ładowania akumulatora i długi czas pracy na baterii
+ twardy pokrowiec w zestawie
+ prosta i intuicyjna obsługa
+ niezła jakość wykonania
+ możliwość pracy w trybie bezprzewodowym i przewodowym
+ obecność instrukcji obsługi w języki angielskim i polskim, którą…
Słabe strony:
– … napisano tak drobnym drukiem, że niektórzy będą musieli czytać ją z lupą
– rozczarowujące brzmienie
– ANC, którego równie dobrze mogłoby nie być
– charakterystyczna, nieprzyjemna woń taniego plastiku







